Siedmiu sędziów NSA, na wniosek jego prezesa, podjęło w lutym uchwałę, która może się okazać niezwykle brzemienna w skutkach dla PKP – ale nie tylko. Dotyczy ona własności gruntów zajmowanych przez kolej. Nie wdając się w szczegóły, wynika z niej, że PKP nie miały prawa własności do większości nieruchomości, które pozostawały w ich władaniu. Zdaniem sędziów, nieruchomości znajdujące się w faktycznym posiadaniu PKP, co do których nie została wydana decyzja administracyjna o oddaniu gruntu w zarząd, nie mogły być uznane za należące do tego przedsiębiorstwa. Już ustawa o kolejach z 1960 r. nie zawierała żadnych postanowień określających tytuł prawny do nieruchomości posiadanych przez PKP, a w szczególności nie potwierdzała prawa zarządu tego przedsiębiorstwa do jakichkolwiek gruntów. Oznacza to, że większość tych nieruchomości od maja 1990 r., na podstawie ustawy o samorządzie terytorialnym, należała do rad narodowych i terenowych organów administracji państwowej.

Uchwała NSA, choć tego nie precyzuje, może mieć i dalsze konsekwencje. PKP władają obszernymi terenami znajdującymi się w granicach portów. To dziesiątki hektarów gruntów, na których znajdują się często nieczynne torowiska, zdewastowane budynki i urządzenia kolejowe. (W Gdyni, na przykład, na części tych gruntów, tzw. międzytorzu, spółka Nieruchomości PKP SA i miasto zamierzają wybudować nowe centrum handlowo-usługowo-mieszkalne). Otóż jeśli PKP nie miało udokumentowanego prawa własności do tych, a także innych portowych terenów, to mają je obecnie nie samorządy terytorialne, lecz zarządy portów! Ustawa portowa w rozdziale 2. art. 4.1. stwierdza jednoznacznie: „Podmiot zarządzający portem lub przystanią morską ma prawo: 1) pierwokupu przy sprzedaży; 2) pierwszeństwa przy oddaniu w użytkowanie wieczyste i przeniesienia prawa wieczystego nieruchomości położonych w granicach portów i przystani morskich.” Wygląda na to, że zarządy portów mają więcej terenów, niż im się dotąd wydawało.