Pierwszy prąd z farm wiatrowych na Bałtyku miałby popłynąć w latach 2025-
-2026, zaś w 2040 r. moc elektrowni morskich osiągnąć ma poziom nieco ponad ma 10 GW – zakłada Ministerstwo Energii. W związku z tym Zarząd Morskiego Portu Gdynia deklaruje gotowość obsługi elementów farm wiatrowych na Bałtyku, zarówno w fazie budowy, jak i w trakcie ich późniejszej eksploatacji. Udziałem w projektach związanych z energetyką morską zainteresowane są także mniejsze porty, przede wszystkim środkowego Wybrzeża.

W związku z planowaną realizacją Narodowego Programu Rozwoju Morskiej Energetyki Wiatrowej, dotyczącego budowy farm wiatrowych na południowym wybrzeżu Bałtyku, Zarząd Morskiego Portu Gdynia zaangażował się w promocję najważniejszych priorytetów strategii i przeprowadził analizy możliwości adaptacji posiadanych terenów pod kątem przeładunku, składowania i montażu elementów morskich elektrowni wiatrowych w Porcie Gdynia. Na podstawie wyników analiz stwierdzono, że port jest gotowy do udziału w tych inwestycjach – mówi Adam Meller, prezes ZMPG.

Jak wyjaśnia, port posiada kilka dogodnych lokalizacji (o powierzchni od 14 ha do 21 ha) do obsługi morskiej energetyki wiatrowej, z których każda może być wykorzystywana w innej fazie realizacji projektu. Miejsce obsługi będzie determinowane wybranym modelem prowadzenia inwestycji, a także rodzajem środków transportu, które będą wykorzystywane do przewozu elementów morskich elektrowni. Przygotowany do tego jest kanał portowy, a dodatkowo do 2021 r. zostanie pogłębiony z obecnych 13,5 m do 16 m, zaś długość każdego z nabrzeży przeznaczonych do obsługi jednostek przewozu komponentów farm wiatrowych wynosi ponad 400 m. Ponadto na terenie gdyńskiego portu działają operatorzy specjalizujący się w tego typu projektach, np. Morska Agencja Gdynia.

– Udział w programie budowy morskich farm wiatrowych na południowym Bałtyku wpłynie bezpośrednio na wzrost konkurencyjności Portu Gdynia poprzez rozszerzenie oferty usług przeładunkowych i składowych – kontynuuje prezes Meller, dodając, że w perspektywie wieloletniej udział w tak ogromnym przedsięwzięciu zapewni nie tylko rozwój samego portu, lecz także całego regionu, który będzie zaangażowany w proces budowy, eksploatacji oraz późniejszy serwis morskich farm na obszarze południowego Bałtyku. W jego sąsiedztwie funkcjonuje bowiem wiele firm, które od wielu lat działają w segmencie offshore i których potencjał może zostać wykorzystany w realizacji morskich projektów energetycznych.

Jak poinformował Piotr Czopek, dyrektor Departamentu Energii Odnawialnej i Rozproszonej w Ministerstwie Energii, podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, pierwsza morska elektrownia wiatrowa ruszyć ma w latach 2025-2026, a projekt polityki energetycznej zakłada, że moc morskich farm osiągnie lekko ponad 10 GW do 2040 r. Obecnie w resorcie trwają prace nad założeniami ram prawnych dla rozwoju morskich farm wiatrowych. Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski zadeklarował, że chciałby, aby ustawa regulująca polski rynek offshore została przyjęta jeszcze w tej kadencji Sejmu.

Obecnie w mocy utrzymanych jest 9 pozwoleń lokalizacyjnych dla projektów morskich farm wiatrowych zlokalizowanych w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej na Morzu Bałtyckim, wydanych w latach 2012-2013. Na czele stawki znajdują się 4 firmy: Polska Grupa Energetyczna, Baltic Trade And Invest, PKN Orlen oraz Polenergia, której 50% udziałów w planowanych projektach przejął koncern norweski koncern energetyczny Equinor. Niewykluczone jednak, że na polski rynek offshore wejdą także inni światowi gracze. Zgodnie z deklarowanymi przez rząd terminami uruchomienia polskich farm wiatrowych na Bałtyku pierwsze kontrakty budowalne powinny być podpisywane już w przyszłym roku, a rozpoczęcie inwestycji planowane jest na 2022 r. Przedsięwzięcie (budowa farm i obsługa serwisowa) będzie realizowane w trybie ciągłym co najmniej do 2040 r. Szacuje się, że wpływy do budżetu państwa z tytułu powstania morskich elektrowni wyniosą nawet 100 mld zł.

Jak wyjaśnia Mariusz Witoński, prezes Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej, w przygotowanie zaplecza logistycznego planowanych inwestycji muszą zostać zaangażowane porty oraz ich potencjał przeładunkowy.

Z całą pewnością polskie porty dysponują odpowiednim potencjałem rozwojowym, który umożliwiłby wykorzystanie ich w przyszłości do zabezpieczenia obsługi operacji logistycznych związanych z realizacją projektów farm wiatrowych na morzu – mówi prezes Witoński.

Jak tłumaczy, plany rozwoju każdego polskiego portu powinny uwzględniać to, że w najbliższym dziesięcioleciu – jako znaczący etap przejściowy – pojawi się nowa funkcja, czyli obsługa zaplecza budowy morskich farm wiatrowych. PTMEW zakłada, że okres do 2035 r. będzie czasem najintensywniejszych prac i wtedy to odpowiednie możliwości przeładunku, składowania i transportu komponentów morskich elektrowni przez specjalistyczne jednostki będą funkcją poszukiwaną w polskich portach.

Do zagospodarowania i podziału jest spory kawałek, jak się wydaje, bardzo dochodowego i perspektywicznego tortu, z którego skorzystać chce nie tylko Gdynia, ale również mniejsze porty. Jak powiedział nam Witold Wawrzonkoski, prezes spółki Szkuner, która zarządza portem we Władysławowie, ma on najkorzystniejszą lokalizację spośród polskich portów pod kątem możliwości obsługi morskich farm wiatrowych. I to dla ok. 50-60% ich lokalizacji, projektowanych na postawie obecnie wydanych koncesji, to właśnie Władysławowowo położone jest najbliżej.

Jeżeli do tego dodamy obecne i planowane platformy wydobywcze ropy i gazu ziemnego spółek z Grupy Lotos, atrakcyjność Portu Władysławowo dla polskiej branży offshore staje się jeszcze bardziej czytelna. Oczywiście chodzi tu o potencjalną obsługę farm wiatrowych w czasie ich eksploatacji. Faza budowy będzie domeną dużych portów morskich, takich jak Gdynia czy Gdańsk – wyjaśnia prezes Szkunera.

Mając to na uwadze, zarząd spółki Szkuner podjął decyzję o przygotowaniu Koncepcji Rozwoju Portu, której jednym z najważniejszych elementów jest przygotowanie możliwości obsługi morskich elektrowni. Obecnie jest ona na końcowym etapie konsultacji z zainteresowanymi stronami, dlatego też prezes Wawrzonkoski nie chciał jeszcze ujawniać szczegółów. Zapewnił jednak, że po zatwierdzeniu koncepcji zostanie ona upubliczniona.

Także Zarząd Portu Morskiego Kołobrzeg jest zainteresowany udziałem w programie budowy morskich elektrowni wiatrowych, będąc zapleczem dla całego procesu. Jak mówił prezes portu Artur Lijewski, Kołobrzeg jest w stanie obsługiwać jednostki badawcze, platformy robocze oraz zapewniać zaplecze biurowe i logistyczne dla farm wiatrowych.

Jednocześnie, jako spółka komunalna – podmiot zarządzający portem – nie jesteśmy ani nie planujemy być bezpośrednim uczestnikiem tego procesu, czyli inwestorem czy operatorem – wyjaśnia A. Lijewski.

Z kolei port w Ustce, wedle słów jego prezesa Macieja Karasia, mając świadomość wielkości i zakresu projektowanych farm wiatrowych, a przede wszystkim korzystnego położenia pod kątem ich serwisowania, prowadzi rozmowy z kilkoma firmami posiadającymi koncesje na morskie elektrownie.

Posiadamy także na terenie portu nieruchomości, które odpowiadają wymogom lokalizacji centrów serwisowych. Na razie nie ma jednak jednoznacznych rozstrzygnięć dotyczących udziału Portu Ustka i jego ewentualnego zakresu w obsłudze morskich farm wiatrowych – tłumaczy prezes usteckiego portu.

Zarząd Portu Morskiego Darłowo wraz z Morską Agencją Gdynia stara się zachęcić do współpracy firmy serwisowe, które od 2025 r. będą pełniły usługi dla budowanych farm wiatrowych.

– Przedstawiamy istniejącą infrastrukturę (hale, place składowe, nabrzeża, lotnisko) oraz promujemy najlepszą lokalizację portu pod tego typu usługi. Budowa farm wiatrowych oraz produkcja ich elementów jest poza zasięgiem małych portów (produkcja oraz transport elementów będą odbywały się zapewne ze Świnoujścia bądź też Gdańska wg naszych informacji), stąd też ZPMD stara się o inwestorów zajmujących się serwisowaniem farm wiatrowych po ich wybudowaniu – wyjaśnia Tomasz Maksymiak, inspektor ds. rozliczeń i dzierżaw portu.

Wspomniana Morska Agencja Gdynia, jako najbardziej doświadczona firma zajmującą się morskimi farmami wiatrowymi, przeprowadza właśnie ze wszystkimi zainteresowanymi podmiotami, czyli z producentami turbin oraz z największymi klientami – deweloperami farm wiatrowych, audyty naszych portów pod kątem ich przydatności do współuczestnictwa w inwestycji.

Pokazujemy ich możliwości i bariery. Podpowiadamy wszystkim zainteresowanym stronom, jak tę inwestycję najlepiej od strony logistycznej zrealizować. Audytujemy więc po kolei Gdańsk, Gdynię, Władysławowo, Łebę, Ustkę, Darłowo, Kołobrzeg, Świnoujście, a także Szczecin, pod kątem produkcji fundamentów farm wiatrowych, bowiem za pierwszą fazę, właśnie związaną z fundamentami, w porozumieniu z producentem turbin, odpowiada deweloper – mówi Michał Śmigielski, prezes MAG.

Wstępne wnioski pozwalają na stwierdzenie, że to właśnie port w Gdyni ma najdogodniejsze warunki nawigacyjne i najlepsze możliwości stworzenia placu do przeładunku turbin. Gdyński port ma już zresztą doświadczenie w tego typu operacjach. Elementy wież wiatrowych przeładowywano już zarówno w Bałtyckim Terminalu Kontenerowym, jak i w Gdynia Container Terminal. Atutem Gdyni jest też lotnisko w Kosakowie, które może być wykorzystane do późniejszych operacji dostarczania personelu.

Mniejsze porty, a więc przede wszystkim Ustka, Darłowo czy Władysławowo, mogłyby partycypować w inwestycjach w mniejszym zakresie, bowiem przeładunki tak olbrzymich konstrukcji jak śmigła do wież wiatrowych nie będą w tych portach możliwe.

Mogą one jednak uczestniczyć w fazie rozruchu, gdyż na początku inwestycji buduje się platformę hotelową dla personelu, który co jakiś czas jest wymieniamy. Służą do tego małe jednostki dowozowe. Małe porty odpowiadałyby za dostarczenie tych ludzi drogą morską. Poza tym przez 25 lat muszą być prowadzone przeglądy pracujących już turbin, każda z nich musi być serwisowana raz w roku, więc udziałem tych portów byłby transport specjalistów w tym zakresie – wyjaśnia prezes Śmigielski.

Dodatkowym atutem Darłowa jest lotnisko dla helikopterów. Z kolei na wysokości portu we Władysławowie Lotos Petrobaltic eksploatuje złoża ropy, tak więc port ten mógłby być wykorzystany do obsługi serwisowej zarówno wież wiertniczych, jak i morskich turbin wiatrowych.