Żródło: szoferzy.com.pl

E-myto z poślizgiem

Dopiero 3 lipca zaczął działać system elektronicznego poboru opłat za przejazd autostradami i drogami krajowymi via-TOLL, który zastąpił dotychczas obowiązujące winiety.

Dopiero 3 lipca zaczął działać system elektronicznego poboru opłat za przejazd autostradami i drogami krajowymi via-TOLL, który zastąpił dotychczas obowiązujące winiety. Ruszył więc z 2-dniowym opóźnieniem, wprowadzając spore zamieszanie na drogach. Jego wdrożenie kosztowało 4,9 mld zł.

Jak po informowało wprowadzające system austriackie konsorcjum Kapsch, przyczyną opóźnienia było niepodłączenie urządzeń zamontowanych na bramownicach, naliczających samochodom przejechane kilometry, do systemu informatycznego. W tej sytuacji firma została zobowiązana do wypłacania Skarbowi Państwa 1 mln zł kary za każdy dzień opóźnienia. Ponadto, wielu ekspertów wskazuje, że nie można mówić o szczelności systemu, bo zamiast 1560 km dróg na razie objął on zasięgiem tylko ok. 400 km.

Jego sprawdzanie rozpoczęła już Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Kapsch przekazał bowiem Głównemu Inspektoratowi Transportu Drogowego ostatnie z 94 samochodów, które rozpoczęły pracę na sieci dróg płatnych. Mobilne jednostki kontrolne (MJK), obsługiwane przez inspektorów GITD, są mają zagwarantować szczelność całego systemu. Umożliwiają bowiem pełną kontrolę pojazdów zobowiązanych do uiszczenia opłat. Kontrole nie ograniczają się do samej płatnej drogi, ale mogą być przeprowadzane gdziekolwiek: podczas jazdy autostradą, na parkingach w pobliżu drogi płatnej lub przy przejściu granicznym. Drugim głównym zadaniem MJK jest wyszukiwanie oraz kontrola pojazdów naruszających obowiązek uiszczania opłaty za korzystanie z drogi płatnej, które zostały wykryte wcześniej przez bramownice kontrolne. Wszystkie urządzenia kontroli łączą się bezprzewodowo z urządzeniami pokładowymi viaBOX zainstalowanymi w pojazdach, sprawdzając czy opłata za przejazd została prawidłowo uiszczona. Za niesprawne urządzenie pokładowe, jego brak lub nieprawidłowo wniesioną opłatę, inspektorzy mogą nałożyć karę w wysokości nawet 3 tys. zł.

Pierwszy etap przetargu na wprowadzenie Krajowym Systemem Poboru Opłat, czyli e-myta, został ogłoszony przez GDDKiA pod koniec 2009 r. Wzięło w nim udział 10 firm. Zamówienie obejmowało zaprojektowanie, dostawę i obsługę systemu wraz z czynnościami związanymi z poborem opłaty elektronicznej na autostradach, drogach ekspresowych i drogach o klasie niższej niż autostrady (drogi alternatywne) oraz zaprojektowanie, dostawę oraz obsługę systemu wraz z czynnościami związanymi z poborem opłat na autostradach. Ostatecznie przetarg został rozstrzygnięty w jesienią 2010 r. Wygrało go konsorcjum Kapsch, a jego głównym rywalem była firma My Toll.

Jednocześnie wprowadzenie systemu spowodowało ucieczkę kierowców ciężarowek z autostrady A-1 na równległą, darmową DK-91 (dawną „jedynkę”). Co ciekawe, droga ta stanowi wyjątek, gdyż inne trasy, prowadzące wzdłuż autostrad, m.in. A-2 i A-4, są objęte systemem e-myta. Prawdopodobnie automatyczny system nie będzie działał na DK-91 co najmniej do końca roku.

Problemy pojawiły się także z wydawaniem urządzeń rejestrujących przejechane kilometry viaBOX. Kierowcy skarżyli się, że przygotowano zbyt mało punktów ich wydawania (działało ich 200 w całej Polsce), a procedura rejestracji trwa zbyt długo. Ponadto, w jej trakcie pojawiały się problemy z systemem informatycznym. Nerwy puszczały szczególnie kierowcom z zagranicy, którzy stali w gigantycznych korkach, aby zarejestrować się i wjechać do Polski.

Kiedy jednak system zacznie działać jak należy to docelowo objąć ma ok. 2 tys. km autostrad, 5 tys. km dróg ekspresowych i 600 km dróg krajowych. Zatwierdzone przez rząd stawki wynoszą od 0,20 zł do 0,53 zł za 1 km, za przejazd autostradami i drogami ekspresowymi oraz od 0,16 zł do 0,42 zł – pozostałymi drogami krajowymi. Wysokość stawki zależy od wielkości pojazdu i klasy jego silnika. Z założenia, więcej mają płacić kierowcy cięższych i bardziej szkodliwych dla środowiska samochodów. Wysokość opłaty będzie uzależniona od przejechanych kilometrów. Będzie je rejestrowało urządzenie viaBOX. GDDKiA przygotowała ich w sumie 430 tys. Za każde urządzenie trzeba wpłacić depozyt wysokości 120 zł. Przewoźnicy mogą się zarejestrować w jednym z 33 punktów obsługi klienta zlokalizowanych w całej Polsce, także na granicach państwa. Urządzenia z aut będą się komunikować z czujnikami na bramownicach ustawionych przy płatnych odcinkach dróg.

Na razie system e-myta ma obejmować sieć 1560 km dróg, a Skarb Państwa zamierza zarobić na tym, jeszcze w br., 400 mln zł. Natomiast, według wyliczeń GDDKiA, wpływy z tego tytułu wyniosą w latach 2011-2018 23,6 mld zł (pierwotnie szacowano je na 19,5 mld zł). Pieniądze mają trafiać do Krajowego Funduszu Drogowego. Będą przeznaczane na budowę, modernizację i utrzymanie polskich dróg.

(PiF)