Żródło: P. Frankowski

Jeśli nie tranzyt…

Od maja znacznie spadły przeładunki w gdańskim Naftoporcie.

Wszystko za sprawą wstrzymania tranzytu ropy ze wschodu. O ile jeszcze w kwietniu obsłużono ponad 1,17 mln t, to już w maju było to ponad 738 tys. t, a w sierpniu już tylko 637 tys. t. Natomiast w ub.r. tranzyt przez Gdańsk wyniósł 7 mln t, zaś łączne przeładunki osiągnęły rekordowy poziom 14 mln t. Wówczas Naftoport osiągnął 40 mln zł przychodów, z czego 70% pochodziło z tranzytu ropy.

Dariusz Kobierecki, prezes Naftoportu, podkreślał, że większość ropy, która spływała w ub.r. do Naftoportu rurociągiem „Przyjaźń”, był to surowiec kazachski. Dla Kazachstanu był to priorytetowy kierunek i najwygodniej było im wysyłać część właśnie przez Gdańsk. Teraz sytuacja zmieniła się. Kazachstan porozumiał się z Ukrainą i do eksportu kazachskiej ropy wykorzystywany jest rurociąg Odessa – Brody. Nie było to jednak zaskoczeniem. Prezes Kobierecki zdawał sobie sprawę, że 2011 r. nie będzie już tak dobry.Wynikało to bowiem z zapowiedzi kontrahentów Naftoportu. Chodziło zarówno o przekierowanie części kazachskiego eksportu, przez Ukrainę, oraz spodziewane, w listopadzie br., otwarcie terminalu paliwowego w rosyjskim porcie Ust-Ługa, wraz z prowadzącym do niego ropociągiem BTS-2 (w sierpniu rozpoczęto napełnianie go ropą) i wstrzymanie rosyjskiego tranzytu.

Dlatego w opublikowanym przez rosyjskiego operatora rurociągów Transnieft planie eksportu rosyjskiej ropy w III kwartale zabrakło Gdańska. Zresztą już maju firmy traderskie działające na rynku Morza Bałtyckiego obawiały się o poziom dostaw ropy z Rosji. Zastanawiano się nad wielkością dostaw za pośrednictwem portu w Primorsku i Ust Łudze oraz zwracano uwagę na możliwość wstrzymania eksportu rosyjskiej ropy przez Naftoport.

– Ostrożnie szacujemy, że przy całkowitym wstrzymaniu tranzytu i pewnym wzroście importu jesteśmy w stanie przeładować w przyszłym roku ok. 5-6 mln t – stwierdził D. Kobierecki.

Po uruchomieniu BTS-2 istnieje również niebezpieczeństwo ograniczenia przesyłu ropy rurociągiem „Przyjaźń”, która trafia do polskich rafinerii PKN Orlen i Grupy Lotos oraz niemieckich w Leuna i Schwedt. Rosja będzie bowiem potrzebowała większe ilości surowca, który będzie wysyłała przez swoje porty. Tym samym może może pojawić się potrzeba importu ropy dla tych zakładów drogą morską, co z kolei może wpłynąć na wzrost obrotów Naftoportu. Już w br. Lotos sprowadzał rosyjski surowiec przez Naftoport. Dlatego ilości surowca obsługiwanego w imporcie uzależnione są od potrzeb zaopatrywanych rafinerii.

Z kolei Robert Soszyński, prezes Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociągów Naftowych (PERN) „Przyjaźń”, głównego udziałowca Naftoportu, przyznał, że BTS-2, daje Rosji nowy kanał eksportowy, co dla krajów tranzytowych takich jak Polska oznacza zmianę dotychczasowej sytuacji. Mimo to dostawy do Polski i wschodnich Niemiec rurociągiem „Przyjaźń” wciąż będą najtańsze, ponieważ nie wymagają przeładunków ropy na statki. Inaczej może być w przypadku tranzytu, który do tej pory szedł przez Naftoport. Wielu firmom traderskim wygodniej może być odbierać ropę w Primorsku czy Ust-Łudze i stamtąd wysyłać ją w morze. Jest to bowiem droga krótsza niż do Gdańska. Zwraca jednak uwagę, że bardziej realnym zagrożeniem dla dostaw ropy do Polski byłoby przeniesienie większej ilości rosyjskiego eksportu na Daleki Wschód m.in. przez niedawno otwarty terminal morski Koźmino koło Nachodki.

Aby zrekompensować brak tranzytu Naftoport podpisał kontrakt z francuskim koncernem Total. Zakłada on ponad czterokrotne zwiększenie przeładunków w Gdańsku. Nowe warunki miałyby wejść w życie po zakończeniu obecnie obowiązującej umowy, czyli za 3 lata. Obecnie Total, do którego należy rafineria w Leuna, wysyła przez Gdańsk 1,7 mln t ropy i opłaca gotowość terminalu do obługi znacznie większych ilości surowca. Mogłoby to być nawet 7 mln t. Lukę po rosyjskiej ropie mógłby wypełnić surowiec z rejonu Morza Kaspijskiego dostarczany z Ukrainy rurociągiem Odessa – Brody do Gdańska. Jednak, według ostatnich planów, byłoby to możliwe najwcześniej w 2016 r., kiedy zostałby zbudowany i uruchomiony odcinek łączący Brody z Adamowem. Pod warunkiem jednak, że część przesyłanej nim ropy przeznaczona byłaby na eksport, a nie dostarczana tylko polskim czy niemieckim rafineriom.

Szansą na znaczący wzrost obrotów byłoby także powstanie bazy magazynowej w Porcie Północnym, którą PERN ma zbudować wspólnie z niemieckim Oiltankingiem. Baza miałaby ruszyć w 2013 r. i pomieścić 700 tys. m³,
w tym 300 tys. m³ paliw. D. Kobierecki przyznaje, że miały już miejsce rozmowy na temat obsługi bazy przez Naftoport. Tym bardziej, że taka pojemność mogłaby generować spore obroty. Jeśli byłoby takie zapotrzebowanie, terminal byłby w stanie zbudować dodatkowe stanowiska do obsługi.

Obecnie bowiem moce przeładunkowe Naftoportu to 30 mln t rocznie, jednak, jak zaznaczył prezes Kobierecki, możliwe byłoby obsłużenie w ciągu roku nawet 50 mln t surowca. Terminal dysponuje bowiem 5 stanowiskami do obsługi statków: R, T i P oraz przejętymi w ub.r. od spółki Port Północny – P i O. Te ostatnie zostaną zmodernizowane. Jeśli chodzi o stanowisko P to będzie to remont i wymiana wyeksploatowanych urządzeń przeładunkowych i sprzętu przeciwpożarowego. Natomiast na stanowisku O zostanie dodane ramię, które umożliwi dodatkowe przeładunki oraz położone będą rurociągi, które zapewnią przeładunek wszystkich rodzajow paliw. Przy tym stanowisku przeładowywane są wyłącznie paliwa, więc nie koliduje to z przeładunkami ropy. W niedalekiej przyszłości powstanie jeszcze stanowisko T1, które odciąży duże stanowiska P, R i T od przeładunku paliw płynnych. Będzie przeznaczone wyłącznie do ich obsługi. Powstanie ono po drugiej stronie stanowiska T. Możliwa byłaby także budowa stanowiska, T2 na pirsie T, lub wzdłuż powstającego pola refulacyjnego u nasady bazy.

(PiF)