Fot. Energomontaż-Północ

Atomowe doświadczenia

Zakup terenów po upadłej Stoczni Gdynia sprawił, że gdyńska spółka Energomontaż-Północ jeszcze mocniej związała się z szeroko rozumianą gospodarką morską.

W 2009 r. stała się właścicielem obszarów o powierzchni prawie 4,4 ha, z dostępem do nabrzeża, oraz suchego doku SDI. Tran­sakcja związana była z rozwojem produkcji wielkogabarytowych konstrukcji stalowych dla sektora offshore. Dlatego, ze względów transportowych, posiadanie własnego nabrzeża, o długości 350 m, było dla firmy niezwykle istotne. Zakup doku, w którym można obsługiwać panamaksy, umożliwił spółce rozwinięcie samodzielnej działalności stoczniowej.

– Zmierzamy do tego, aby funkcjonować w kilku segmentach. Na pewno będą to konstrukcje wielkogabarytowe dla branży off­shore, remonty statków, a także konstrukcje dla energetyki, w tym energetyki jądrowej, w czym mamy spore doświadczenie – mówi Piotr Lejman, prezes Energomontażu-Północ Gdynia.

I właśnie zaangażowaniem w produkcję elementów dla energetyki atomowej, a przede wszystkim doświadczeniem w tej branży, Energomontaż chce wyróżniać się spośród rodzimych firm zajmujących się produkcją konstrukcji stalowych. Firma współpracowała już przy budowie elektrowni atomowych w Finlandii oraz zamierza wziąć udział w inwestycjach związanych z rozwojem energetyki jądrowej w Wielkiej Brytanii. Startuje także w kilku innych, podobnych przetargach.

Gdyńska spółka jest także zainteresowana produkcją tego typu elementów, w przypadku budowy elektrowni jądrowej w Polsce. Inwestycja będzie zapewne realizowana przez zagraniczny koncern (lub konsorcjum kilku firm), który jednak, ze względów cenowych i transportowych, może zlecić produkcję poszczególnych elementów w Polsce. I w tym Energmonotaż widzi swoją szansę na pozyskanie nowych kontraktów. Prezes Lejman zaznacza jednak, że wymagania jakościowe, związane z konstrukcjami dla szeroko pojętej energetyki atomowej, są niezwykle wysokie, zdecydowanie wyższe niż dla branży offshore.

– Mimo, że są to bardzo trudne i kosztowne przedsięwzięcia, warto w nich uczestniczyć. W ten sposób stajemy się firmą inną niż konkurencja, wyróżniającą się z otoczenia swoją specjalnością. Tym bardziej, że działamy już na tym rynku, a niedługo będziemy mieli nową fabrykę zdolną produkować takie elementy i wysyłać je do odbiorców z własnego nabrzeża podkreśla P. Lejman.

Na razie jednak Energomontaż skupia się przede wszystkim na produkcji konstrukcji dla sektora offshore. Są to zarówno części platform wiertniczych, jak i elementy montowane na studniach wydobywczych (na dnie morskim), fragmenty wciągarek i dźwigów, elementy wież montowanych na statkach wspomagających wydobycie czy też części wydobywcze dla jednostek magazynujących i przerabiających ropę. Odbiorcami są głównie firmy norweskie. Trwają jednak rozmowy na temat pozyskania kontrahentów z innych części Europy.

Produkcję wspomóc ma budowana właśnie, na terenach postoczniowych, nowa fabryka. Hala o powierzchni 2,4 tys. m², będzie gotowa w III kwartale br. Będzie wyposażona w bardzo precyzyjne i dokładne maszyny, sterowane numerycznie, które umożliwią produkcję nie tylko elementów dla offshore, ale także dla energetyki, a nawet dla lotnictwa. Mają tam pracować jedne z największych obrabiarek w basenie Morza Bałtyckiego(zdolne obrabiać elementy ważące do 120 t), przystosowane do obsługi konstrukcji ponadgabarytowych, z bardzo dużą precyzją i to dla każdej branży. Według planów produkcja rozpocznie się pod koniec br., zaś pełną parą ruszy na początku 2013 r.

– Mając dostęp do nabrzeża możemy myśleć o wzroście produkcji. Do tej pory nasze obroty nie przekraczały 100 mln zł, teraz istnieją możliwości, aby je podwoić. W tych obrotach znaczący będzie właśnie rynek elementów, które wymagają obróbki mechanicznej – zaznacza prezes Lejman.

Obecnie konstrukcje stalowe wytwarzane są na terenach produkcyjnych firmy, zlokalizowanych przy ul. Handlowej, skąd w mniejszych elementach transportowane są na nabrzeże. Są tu scalane, a następnie ładowane na barki, i morzem trafiają do odbiorców. Nabrzeże wykorzystywane jest w 100%. Dlatego produkcja musi być bardzo dokładnie planowana, aby jedno zlecenie nie blokowało kolejnego. Wynajęto już nawet dodatkowe place do składowania elementów, które nie mogły zostać w terminie odebrane przez klienta.

Mimo kryzysu firma nie może narzekać na brak zleceń. Warto jednak pamiętać, że norweskie firmy offshore coraz więcej elementów zamawiają poza Polską, w tym w Korei Południowej czy w Chinach. Dlatego też gdyńska firma zamierza wykonywać bardzo specjalistyczne, skomplikowane konstrukcje, których produkcja na razie lokowana jest w Europie.

Do tego dochodzi także produkcja elementów farm wiatrowych. Są to głównie części fundamentów, montowanych na dnie morskim.

Jeśli uczestniczymy w tych projektach, to głównie w zakresie podwodnych części – wyjaśnia P. Lejman.

Poza tym firma wyprodukowała także stacje transformatorowe dla morskich farm wiatrowych.

Odrębny zakres działalności wyniknął z zakupu doku. Umożliwił on samodzielną realizację remontów statków. Wcześniej Energomontaż był jedną z firm współpracujących w tego typu realizacjach, na zlecenie gdańskich i gdyńskich stoczni remontowych. Wytwarzano głównie stalowe elementy potrzebne w naprawach czy przebudowach jednostek. Obecnie spółka jest w stanie remontować średnio 2 statki w miesiącu, co zdaniem prezesa Lejmana jest bardzo przyzwoitym wynikiem, zważywszy że Energmontaż posiada tylko jeden dok.

Firma zamierza jednak wykorzystywać stoczniowy majątek nie tylko w zakresie standardowych remontów statków. Pojawiły się bowiem plany naprawy specjalistycznych statków offshore, które być może wkrótce rozpoczną się.

Dok jest również dzierżawiony gdańskiej Stoczni „Remontowa”, jak i Stoczni Nauta. Jak zaznacza prezes Energomontażu, majątek stoczniowy stanowił kiedyś jedną całość, co daje możliwość współpracy także z Nautą, jak i Cristem. Byłoby to szczególnie pomocne w przypadku pozyskania dużego kontraktu, który wymagałby kooperacji kilku firm. Ponadto spółka cały czas współpracuje z przedsiębiorstwami w ramach grupy Polimex-Mostostal, do której należy.

– Czym więcej mamy możliwości produkcyjnych, tym lepiej. Koniunktura jest raz lepsza, raz gorsza, a dzięki zaangażowaniu w kilka segmentów rynku jesteśmy lepiej przygotowani na jej wahania – podsumowuje prezes Lejman.

(PiF)