Naftoport

Gdański zawór bezpieczeństwa

To, że Naftoportu nie ma w grafikach Transnieft, nie oznacza wcale, że nie będzie obsługiwał ropy rosyjskiej, kierowanej na eksport – zapewnia Dariusz Kobierecki, prezes Naftoportu.

Tym bardziej że, jak podkreśla Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych (PERN) „Przyjaźń”, już od początku 2010 r., gdański terminal nie pojawia się w grafikach rosyjskiego koncernu zajmującego się eksportem ropy, a mimo to tranzyt wciąż się odbywał. W 2010 r. Naftoport obsłużył 7,8 mln t rosyjskiej ropy, w 2011 r. 3,9 mln t, a w I kwartale br. 400 tys. t.

– Warto też pamiętać, że tranzyt przez Gdańsk nie jest zjawiskiem stałym i znajdował się na różnych poziomach. Od kiedy zapadła decyzja o budowie rurociągu BTS 2 do Ust-Ługi, liczymy się ze znacznym zmniejszeniem tranzytu i uwzględniamy taką sytuację w swoich planach na przyszłość – wyjaśnił Marcin Moskalewicz, prezes PERN.

Tranzyt ropy rosyjskiej w eksporcie rozpoczął się w gdańskim Porcie Północnym dopiero w 1998 r. i sięgał od 1,5 mln do ponad 10 mln t rocznie. W połowie kwietnia br. pojawiły się jednak informacje o jego ostatecznym wstrzymaniu przez Transniefti. Miało to być związane z uruchomieniem nowego terminalu paliwowego w porcie w Ust-Łudze i kończącego się tam rurociągu BTS 2. Wkrótce okazało się jednak, że to nie do końca prawda, a minister skarbu, Mikołaj Budzanowski uspokajał, że np. w kwietniu zakontraktowanych było 5 tankowców, o pojemności 100 tys. t, które odbiorą ropę rosyjską. Dwa z nich wypełniły swoim surowcem Lukoil i Bashnieft, zaś jeden TNK-BP.

W sumie, w kwietniu Moskwa wysłała przez swoje bałtyckie porty 7,2 mln t ropy, czyli o 28% więcej niż w marcu. Natomiast w całym II kwartale Rosjanie zamierzają sprzedać za granicą 54,8 mln t ropy, czyli o 4,6% więcej niż w ciągu pierwszych 3 miesięcy br. Po otwarciu terminalu w Ust-Łudze muszą jednak znaleźć dla niego ropę, którą będzie mógł obsługiwać, co oznacza, że ilości rosyjskiej ropy w Naftoporcie będą malały. Rosjanie będą bowiem „zdejmowali” surowiec z innych terminali, czyli z przeładowanego Primorska czy też Noworosyjska, ale również z Gdańska, rurociągu „Przyjaźń” czy rurociągu zaopatrującego czeskie rafinerie, w tym Unipetrol należący do PKN Orlen. Dochodzi do tego też rosnący eksport ropy na Daleki Wschód m.in. przez niedawno otwarty terminal morski Koźmino koło Nachodki. Zdaniem specjalistów branży paliwowej Rosjanie będą testowali, którą trasą można wysyłać mniej surowca a którą więcej, tak aby w rezultacie w całościowym bilansie zgadzała się ilość wyeksportowanej ropy.

Jednak, jak podkreśla D. Kobierecki, gdy zajdzie potrzeba wysyłania nadwyżek, to Rosjanie zrobią to przez Gdańsk, a nie przez swoje zatłoczone terminale. Po pierwsze ze względu na niższe koszty portowe niż w Primorsku czy Ust-Łudze, a po drugie ze względu na krótszy (o 4 dni), a przez to tańszy, czas podróży z Zatoki Gdańskiej np. do terminali w Rotterdamie. Tak więc tranzyt przez Naftoport to dla Rosjan najbardziej opłacalna opcja, z której nie zamierzają rezygnować. Gdańsk jest bowiem swego rodzaju „zaworem bezpieczeństwa” i to nie tylko dla Polski.

Zresztą do ograniczenia tranzytu rosyjskiego surowca Naftoport przygotowywał się już od kilku lat. I tak np. w planie działalności firmy na 2012 r. tranzyt ze Wschodu ma stanowić zaledwie 7% przychodów, a więc jego wpływ na sytuację finansową jest znacznie mniejszy niż w latach ubiegłych. Znacząco wzrosły natomiast przychody z przeładunku paliw na rzecz Grupy Lotos i opłaty gwarancyjne od kontrahentów niemieckich, czyli rafinerii w Schwedt i Leuna.

Jest to o tyle istotne, że Transnieft planuje także zmniejszyć, o ponad 18%, dostawy ropy do Polski, przesyłanej rurociągiem „Przyjaźń”. Mniej surowca, o 13%, ma trafić także „Przyjaźnią” do rafinerii niemieckich. Do polskich rafinerii dociera 22 mln t ropy, zaś do Schwedt i Leuny ok. 19-20 mln t ropy rocznie. Brakujący surowiec dla Grupy Lotos i PKN Orlen miałby być dowożony statkami do Naftoportu. W ten sposób mogłaby być także sprowadzana ropa dla rafinerii w Leunie.

– Jeżeli rzeczywiście rurociągiem „Przyjaźń” popłynie mniej ropy do rafinerii polskich i niemieckich, a one będą chciały utrzymać planowany przerób, to niższe przychody wynikające z mniejszych dostaw z kierunku wschodniego, będą zrekompensowane wyższymi przychodami Naftoportu. Oczywiste jest przecież, że ropa do rafinerii musi dotrzeć, jak nie rurociągiem „Przyjaźń” to via Naftoport – podkreśla prezes PERN.

W rezultacie mogłoby to zrekompensować brak rosyjskiego surowca w eksporcie. Ponadto prezes Kobierecki liczy na wzrost przeładunków paliw. Lotos już zapowiedział ich zwiększenie o 2 mln t.

Szansą na znaczący wzrost obrotów byłoby także powstanie bazy magazynowej w Porcie Północnym, którą zbudować ma PERN. Miałaby pomieścić 700 tys. m³, w tym 300 tys. m³ paliw. Jeśli byłoby takie zapotrzebowanie, Naftoport byłby w stanie zbudować dodatkowe stanowiska do obsługi statków. Obecne bowiem moce przeładunkowe terminalu to 30 mln t rocznie, jednak możliwe byłoby nawet obsłużenie w ciągu roku 50 mln t
surowca, jak zaznaczył prezes Kobierecki. Gdańska spółka dysponuje bowiem 5 stanowiskami do obsługi statków: R, T i P oraz przejętymi w ub.r. od spółki Port Północny P i O. Na pierwszym z nich wymieniono wyeksploatowane urządzenia przeładunkowe i sprzęt przeciwpożarowy, na drugim zaś dodano drugie ramię przeładunkowe oraz położono rurociągi, które zapewnią przeładunek wszystkich rodzajów paliw, zarówno oleju opałowego i napędowego, jak i benzyny czy destylatów próżniowych.

Ruszyły również prace związane z budową nowego stanowiska T1, które odciąży duże stanowiska P, R i T od przeładunku paliw płynnych. Będzie przeznaczone wyłącznie do ich obsługi. Powstaje ono po drugiej stronie stanowiska T i będzie gotowe w 2014 r. Projekt przewiduje także pogłębienie akwenu przy pirsie stanowiska T z 9,7 m
do 14 m. Koszt inwestycji to ok. 30 mln zł. Możliwa jest również budowa stanowiska T2 na pirsie T, lub wzdłuż powstającego pola refulacyjnego u nasady bazy.

Piotr Frankowski