Bałtycki pat gazowy

Bałtycki pat gazowy

Za 10-15 lat LNG będzie dominującym paliwem w żegludze. Jednak spośród 27 statków, napędzanych skroplonym gazem, które są obecnie eksploatowane, tylko jeden pływa na Bałtyku – wynika z danych DNV. Jednostką tą jest prom Viking Grace, fińskiego armatora Viking Line. Reszta statków obsługuje połączenia na Morzu Północnym i w kanale La Manche.

Porty bałtyckie nie są przygotowane do obsługi jednostek korzystających z LNG. I co gorsza, w najbliższym czasie nie planują raczej inwestycji w infrastrukturę do bunkrowania paliwa gazowego. Wyjątkiem jest port w Göteborgu, który przygotowuje się do budowy tego typu instalacji. Podobne inwestycje rozważa spółka Polskie LNG, która buduje terminal gazowy w Świnoujściu. Być może infrastruktura taka powstanie także w Turku, przy okazji budowanego tam gazoportu.

Większość portów, w tym np. Sztokholm czy Aarhus czekają z inwestycjami na decyzje armatorów. Ci zaś solidarnie milczą na temat ewentualnych zamówień na nowe jednostki o napędzie gazowym. Tylko Stena Line poinformowała o próbach z metanolem. Z kolei dostawcy LNG są gotowi do sprzedaży paliwa portom, jak i armatorom. – Ktoś musi zacząć i zrobić pierwszy krok – uważa Tommy Mattila z fińskiej spółki Gasum Oy.

Największe porty Morza Północnego już go zrobiły. Instalacje do zaopatrywania statków w LNG powstają w Hamburgu, Bremerhaven, Rostocku i Rotterdamie.