od lewej: Paweł Szynkaruk, dyrektor generalny PŻM, Dariusz Więcaszek, prezes PiG, wicepremier Janusz Piechociński, Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego i Piotr Krzystek, prezydent Szczecina.

Wydarzenie bez precedensu

Ponad 500 uczestników, ministrowie z wicepremierem i ministrem gospodarki Januszem Piechocińskim na czele, 60 prelegentów z kraju i zagranicy, przedstawiciele KE i PE, posłowie i europosłowie, a przede wszystkim przedstawiciele firm branży morskiej.

Gospodarka morska potraktowana holistycznie, widziana z wielu płaszczyzn, łącznie z najnowszymi przemysłami, takimi jak morska energetyka wiatrowa, turystyka morska, ochrona środowiska morskiego czy gospodarka przestrzenna akwenami. Kongres obalał stereotypy, jak w przypadku stanu polskiego przemysłu okrętowego, znosił gdańsko-szczecińskie animozje realnie ocenił stan polskiej gospodarki morskiej. Sformułował też konkretne wnioski i postulaty, które zwerbalizował i przesłał premierowi Donaldowi Tuskowi. Tak można podsumować, w wielkim skrócie, I Międzynarodowy Kongres Morski, który odbył się w Szczecinie 13-15 czerwca br. Jego organizatorami były Polska Żegluga Morska i Północna Izba Gospodarcza, a współorganizatorami m.in. urzędy morskie oraz Akademie Morskie w Szczecinie i Gdyni.

Kongres postawił sobie 3 główne cele: zdiagnozować polską gospodarkę morską w kontekście polskiego członkowstwa w Unii Europejskiej, wypracować wytyczne polskiej doktryny morskiej oraz integrację sektora morskiego, nie tylko w Polsce, ale także w regionie Morza Bałtyckiego. Można rzec, że główne cele zostały osiągnięte, chociaż zabrakło silniejszej reprezentacji państw nadbałtyckich.

Po raz pierwszy w krajowych spotkaniach związanych z gospodarką morską licznie reprezentowani byli prawnicy. Wpływ regulacji prawnych UE na praktykę międzynarodowego i brytyjskiego prawa morskiego omówił Rory Gogarty z prestiżowej londyńskiej kancelarii prawniczej Holman Fenwick Willan LLP. W przeddzień Kongresu, również w Szczecinie, odbył się zresztą zjazd założycielski Polskiego Stowarzyszenia Prawa Morskiego (PSPM). Była to wspólna inicjatywa Związku Armatorów Polskich oraz szczecińskiej kancelarii prawnej Marka Czernisa, która miała na celu reaktywację stowarzyszenia.

– Jednym z głównych celów stowarzyszenia będzie przywrócenie członkostwa Polski w Międzynarodowym Komitecie Morskim (CMI) w Antwerpii, najstarszej, utworzonej w 1897 r., pozarządowej organizacji, skupiającej stowarzyszenia prawnicze z 51 krajów. Polska działała na forum tej organizacji do 1998 r. – mówiDariusz Szymankiewicz z „Marek Czernis Kancelaria Radcy Prawnego”. Kancelaria Marka Czernisa była gospodarzem kongresowego panelu dyskusyjnego dotyczącego prawa morskiego.

Nie sposób jednym słowem podsumować dorobku Kongresu. Został on ujęty we wnioskach i postulatach, które wraz z listem organizatorów Kongresu zostały przekazane premierowi. 10 lipca br., w Sejmie, zostaną one dostarczone również parlamentarzystom podczas obrad podkomisji ds. gospodarki morskiej.

Najważniejszym postulatem Kongresu było opracowanie polskiej doktryny morskiej opartej na rozwoju regionów nadmorskich i korytarzy transportowych do nich prowadzących poprzez powiązanie ich z europejską siecią. – Polsce brak jest od ponad 20 lat dokumentu strategicznego. Gospodarka morska jest niedoceniana w Polsce – stwierdzili uczestnicy spotkania.

Obalono też mit o upadku polskiego przemysłu okrętowego. Zdaniem dr. Wojciecha Drożdża, wicemarszałka wojeództwa zachodniopomorskiego, moderatora panelu dotyczącego przemysłu stoczniowego, turystyki i klastrów morskich, polski przemysł stoczniowy wyciąga właściwe wnioski z europejskiego kryzysu okrętowego, i znajduje swe miejsce na rynku produkcji dla branży offshore, związanej z wielkogabarytowymi konstrukcjami dla sektora energetyki morskiej.

Dyskusja o stoczniach była też tematem polemiki między europosłem prof. Bogusławem Liberadzkim, który, omawiając upadek stoczni produkcyjnych, ubolewał nad straconym know how i zapleczu intelektualnym biur konstrukcyjnych, a Piotrem Soyką, przewodniczącym rady nadzorczej Gdańskiej Stoczni „Remontowa”, który zapewnił, że Polska nic nie straciła, bowiem najlepsze kadry upadłych stoczni są w „Remontówce” a tamtejsze biuro konstrukcyjne zalicza się do najlepszych w Europie. Stocznia buduje 10-12 wysokospecjalistycznych statków rocznie, ok. 200 remontuje i doskonale na tym zarabia.

Podczas debaty nad rybołówstwem i przetwórstwem rybnym wykazano m.in., że ok. 80% rynku niemieckiego jest zaopatrywane przez polskie przetwórnie, problemem zaś są sprawy związane z transportem ich wyrobów na Zachód, a właściwie jego kosztami.

Realia codzienności pokazują, a Kongres to podkreślił, że branża morska boryka się z wieloma problemami natury administracyjnej. Jest to m.in. nierówne opodatkowanie portów morskich, brak stref ekonomicznych tam, gdzie są one konieczne, czy też dyrektywy unijne trudne w Polsce do zaakceptowania. Mówił na ten temat wicepremier Piechociński podczas wykładu inauguracyjnego. Wspominała też o tym, w kontekście planowania przestrzennego obszarów morskich, wiceminister Anna Wypych-Namiotko.

Specjalna strefa ekonomiczna w Szczecinie to być albo nie być dla nowego szczecińskiego zakładu Teleskopu, producenta hydraulicznych urządzeń dźwigowych i m.in. rozwoju produkcji offshore stoczni remontowej Gryfia. Według zapewnień wicepremiera, który postanowił być „morskim” premierem dla Pomorza Zachodniego (D.Tusk jest takim premierem, według niego, dla Pomorza Gdańskiego), SSE niebawem w Szczecinie powstanie.

W czasie prac Kongresu uwzględnione też zostały postulaty związkowców dotyczące uznania zawodu marynarza za „szczególnie uciążliwy i wykonywany w warunkach szkodliwych dla zdrowia”.

Kongres Morski w Szczecinie, według założeń organizatorów, ma być imprezą cykliczną. – Chcemy, aby było to miejsce wymiany myśli. Szczególnie zależy nam, aby mówić o przyszłości całego basenu Morza Bałtyckiego. Chcemy być zapleczem intelektualnym nie tylko dla władz regionalnych, rządu i Sejmu, ale też dla struktur europejskich, jeśli chodzi o decyzje dotyczące transportu morskiego w tym regionie. Zbyt dużo dzieje się za naszymi plecami, a tak być nie powinno – dowodził Dariusz Więcaszek, prezes Północnej Izby Gospodarczej.

Zofia Bąbczyńska-Jelonek