W elitarnej piątce

W elitarnej piątce

W towarzystwie Daru Młodzieży i gali wodnej statków pożarniczych wpłynął, do gdańskiego Deepwater Container Terminal (DCT) największy kontenerowiec świata Maersk McKinney Møller, o pojemności 18 tys. TEU.

Jest to pierwsza jednostka klasy Triple-E, która weszła do eksploatacji, obsługując połączenie AE10 z Dalekiego Wschodu na Morze Bałtyckie.

– Wpłynięcie tego statku do Gdańska jest niezmiernie istotnym wydarzeniem nie tylko dla naszego terminalu, ale dla całego przemysłu kontenerowego w regionie Europy Środkowo-Wschodniej i Rosji. Wprowadzanie przez Maersk Line coraz większych jednostek w serwisie Azja-Europa, z których jeden obsługiwany jest w DCT, świadczy o potrzebie zmniejszenia kosztów jednostkowych linii żeglugowych i ważności transportu kontenerowego w tej relacji – powiedział Maciej Kwiatkowski, prezes DCT.

Statek zawitał do gdańskiego terminalu, 21 sierpnia, w swoim dziewiczym rejsie. Zaraz po opuszczeni stoczni, popłynął do południowokoreańskiego portu Busan, gdzie 15 lipca, został włączony do serwisu. W drodze do Gdańska zawijał także m.in. do Szanghaju, Ningbo, Yantian, Tanjung Pelepas, Rotterdamu i Bremerhaven. Z kolei w drodze powrotnej na Daleki Wschód odwiedził m.in. Aarhus, Goeteborg i Tanger.

Jednak, jak podkreślają przedstawiciele DCT na razie trudno mówić o konkretnych ilościach kontenerów jakie będą przypływały na statkach Triple-E. Do tej pory, jeden kontenerowiec klasy E, czyli np. Emma Maersk, o pojemności 15,5 tys. TEU, przywoził do Gdańska średnio 8 tys. kontenerów. Chociaż, jak zaznaczył prezes Kwiatkowski, pod względem operacyjnym, obsługa tak dużego kontenerowca nie nastręcza terminalowi żadnych problemów. Ma on jedynie jeden rząd kontenerów więcej niż statki klasy E, obsługiwane do tej pory w DCT. Pozostaje jedynie kwestia „nauczenia się” nowej jednostki, aby usprawnić jej rozładunek. Nie omieszkano również zauważyć, że gdański terminal jest w wąskim gronie 5 w Europie, do których zawija Maersk McKinney Møller i jedynym po tej stronie Cieśnin Duńskich, który może obsługiwać tak duże jednostki.

– Jako jeden z zaledwie 14 portów świata, które przyjęły ten kontenerowiec, potwierdziliśmy swoją pozycję głównego węzła komunikacyjnego na Bałtyku – podkreślił prezes Kwiatkowski.

Maersk Mc-Kinney Møller, nazwany na cześć zmarłego w ub.r., Arnolda Maersk Mc-Kinney Møllera, syna założyciela koncernu AP Møller Maersk, ma 400 m długości, 59 m szerokości i zanurzenie 14,5 m. Mimo, że jest tylko o 3 m dłuższy i o 4 m szerszy od statków klasy E, zabiera na pokład o 16% kontenerów więcej (2500 TEU więcej). Załogę stanowią 22 osoby, choć statek przystosowany jest także do obsługi przez zaledwie 13 osobową ekipę. Parametry nowego kontenerowca Maersk Line sprawiają jednak, że nie będzie mógł zawijać do większości portów w obu Amerykach oraz jedynie do nielicznych w Europie. Nie zmieści się również w Kanale Panamskim, lecz bez problemu przejdzie przez Kanał Sueski, który jest głównym szlakiem żeglugowym łączącym Azję z Europą.

Z kolei nazwa Triple-E charakteryzuje klasę jednostek, których projekt oparto na trzech zasadach: ekonomii skali, energooszczędności i lepszej ochrony środowiska naturalnego, czyli economy of scale, energy efficiency oraz environmentally improved (3xE). Jedną z głównych cech nowych kontenerowców są dwa silniki dieslowskie o mocy 32 MW (43 tys. KM) i o długim skoku, co umożliwia rozwijanie prędkości do 23 w, lecz według założeń mają pływać z prędkością 19 w.

Jest ona mniejsza, niż jednostek klasy E, lecz dzięki temu, oraz zmianie konstrukcji kadłuba, Triple-E będą zużywać o 37% paliwa mniej (150 t w ciągu doby, w przeciwieństwie do 214 t obecnie) i emitować o 50% CO2 mniej w przeliczeniu na 1 kontener.

W połowie września do DCT przypłynie drugi statek tej klasy, który 20 sierpnia został odebrany ze stoczni. Jednostka Majestic Maersk, również będzie obsługiwała połączenie z Azji do Europy. Podobnie jak pozostałe kontenerowce tej serii. Łącznie bowiem Maersk Line, zamówił w 2011 r., w południowokoreańskiej stoczni Daewoo Shipbuilding & Marine Engineering 20 tego typu jednostek, które w sumie mają kosztować 3,8 mld USD (koszt jednego statku to 190 mln USD). Planuje się, że kolejne 3 statki wejdą do eksploatacji do końca br., zaś pozostałych 15 trafi do armatora do połowy 2015 r.

– Wprowadzenie do floty najbardziej wydajnych statków na świecie to część strategii optymalizacji naszej floty. Pierwszy kurs Maersk Mc-Kinney Møller był zaś sprawdzianem wdrożonych przez nas rozwiązań w rzeczywistych warunkach – powiedział Thomas Bagge, dyrektor zarządzający Maersk Line na Europę Środkowo-Wschodnią oraz szef Maersk Polska.

Jednak już wkrótce duński armator może stracić palmę pierwszeństwa, jeśli chodzi o eksploatację tak dużych kontenerowców. Jednostki o podobnej pojemności zamówiło już bowiem kilku innych operatorów, w tym: China Shipping, UASC, a być może wkrótce zrobi to MSC.

Z kolei DCT przeładowało w 2012 r. ponad 900 tys. TEU, a w br. planuje obsłużenie już ponad 1 mln TEU. Ponadto władze DCT przygotowują się do budowy drugiego terminalu, tzw. T2, dzięki któremu możliwości przeładunkowe wzrosną z obecnych 1,25 mln TEU do 4 mln TEU rocznie. Koszt inwestycji wyniesie 250 mln euro.

(PiF)