Hałdy fosfogipsów w porcie w Policach / Fot. M. Czasnojć

Kopalnie na pustyni

Zakłady Chemiczne w Policach, wchodzące w skład Grupy Azoty, kupiły za 28,85 mln USD (ok. 93,5 mln zł) pakiet kontrolny udziałów w afrykańskiej kopalni fosforytów i już w przyszłym roku mają zaoszczędzić 30 mln zł na zakupie surowca – poinformowała firma.

Posiadanie własnego dostępu do złóż fosforytów zabezpiecza firmę z jednej strony przed wahaniami cen, a z drugiej przed przestojami w produkcji, które w Afryce są bardzo częste – informował media Wojciech Słowiński z PwC, doradzającej Grupie Azoty przy tej transakcji.

Rzeczywistość jest odmienna. Zakłady Chemiczne Police nie kupiły bowiem żadnej kopalni w Senegalu, ani nawet udziałów w takiej. Nie kupiły też żadnego złoża fosforytów.

Wykupiły za to 55% udziałów w spółce African Investment Group (AIG), któratylko z nazwy jest senegalska, powiązanej z wrocławską spółką DGG ECO, głównym dostawcą surowca dla polickich zakładów. DGG ECO była strategicznym udziałowcem AIG, gdyż posiadała w niej 90% udziałów. Po transakcji, 35% udziałów w AIG pozostało nadal w rękach DGG ECO, zaś pozostałe 10% jest w rękach inwestorów prywatnych m.in. z Senegalu. Żadna z tych spółek, ani AIG ani DGG ECO, nie ma jednak koncesji na wydobywanie fosforytów w Senegalu, a tym bardziej nie jest właścicielem senegalskiej kopalni.

Police poinformowały giełdę, że28 sierpniapodpisały w Senegaluumowę nabycia akcji senegalskiej spółki AIG z siedzibą w Almadies, posiadającej koncesję na dostęp do złóż piasków ilmenitowych (piaski tytanonośne) w Sud Saint Louis (północne senegalskie wybrzeże Atlantyku) oraz pozwolenie na eksplorację złóż fosforanów wapnia w rejonie Lam Lam oraz Kebemer. Ponadto, że uzyskały dostęp do złoża fosforytów szacowanego na ponad 56 mln t i złoża ilmenitów, szacowanego na ponad 1,5 mln t. a ostateczna wielkość złóż jest analizowana. Okazuje się jednak, że wrocławska spółka, będąca faktycznie właścicielem AIG, posiada zaledwie zezwolenie na badania potencjalnych złóż fosforytów. I nic więcej.

Nie jest tajemnicą, że Zakłady Chemiczne Police i DGG ECO współpracują ze sobą i są wzajemnie, poprzez zawierane kontrakty, finansowo zależne. Wynika to z komunikatów giełdowych, takich jak np. o kupnie fosforytów za blisko 260 mln zł, w ogarniętej wojną domową Syrii, i podpisaniu rozszerzającego aneksu do umowy pod koniec kwietnia br. Trzeba nie lada odwagi, aby podpisywać takie kontrakty z opcją do 2014 r., skoro sytuacja w Syrii jest szalenie niebezpieczna. Nie wiadomo, kto tu bardziej ryzykuje – DGG ECO, która ma zamiar dostarczać surowiec z ogarniętego wojna kraju, czy Police, które mogą nigdy tego surowca nie zobaczyć. Inny komunikat giełdowy mówi o umowie wartej 316 mln zł, podpisanej w ub.r. a dotyczącej kupna fosforytów w Egipcie, gdzie sytuacja polityczna też jest daleka od spokoju.

Jeśli zaś chodzi o Senegal, to AIG dopiero stara się o koncesję na wydobywanie fosforytów w dwóch senegalskich złożach: Lam Lam, które według różnych szacunków za 4 lata zostaną wyczerpane, oraz Kebemer, którego wydajność szacowana jest na ok. 50 lat, lecz jakość złoża jest wysoce problematyczna. Ponadto, fosforyty, które dotarły pierwszym transportem morskim z senegalskich kopalni do Polic, i to nie na polskim statku, była nienajlepszej jakości. Powstaje też pytanie, czy zachowanie gestii transportowej w polskich rękach jest obce polskiemu potentatowi chemicznemu?

Koszt wydobycia z naszych złóż wyniesie 50-60 USD za 1 t, a przy odpowiedniej inwestycji w infrastrukturę kopalni może zostać obniżony do 30 USD. Dlatego ta transakcja jest dla nas tak istotna – dowodził Krzysztof Jałosiński, od niedawna prezes Polic, wcześniej związany z Zakładami Chemicznymi w Kędzierzynie-Koźlu. Może się jednak okazać, że do kosztów kupna udziałów w AIG, ZCh Police będą musiały dołożyć jeszcze 30 mln USD na sprzęt i infrastrukturę kopalni oraz dowóz urządzeń do Afryki.

To, że koncesji spółka nie posiada, wynika z oficjalnie podanych zasad finansowania tego przedsięwzięcia. Płatność za udziały w AIG nastąpi w 3 transzach. Pierwsza, w wysokości 3 mln USD (ok. 10 mln zł) już została wypłacona DGG ECO w dniu podpisania umowy. Druga, w wysokości 19 mln USD (ok. 63 mln zł) zostanie wypłacona w 2 ratach i to dopiero pod rygorem uzyskania koncesji na wydobywanie fosforanów z małej kopalni Lam Lam. Oznacza to, że pieniądze za udziały w AIG wpłyną do kasy DGG ECO dopiero wtedy, kiedy AIG koncesję dostanie, wydobędzie fosforyty i sprzeda 100 tys. t. Druga część zapłaty wpłynie po kolejnym dostarczeniu 200 tys. t fosforytów. Z kolei trzecia transza należności, w wysokości 6,85 mln USD (ok. 23 mln zł), zostanie przekazana po uzyskaniu przez AIG ostatecznej koncesji poszukiwawczej na złoże Kebemer, oraz dostarczeniu kolejnych, 100 tys. t fosforytów do Polic.

Reasumując, zawarto transakcję, wydano 10 mln zł, a koncesji na wydobycie fosforytów w Senegalu nie ma, zaś ewentualne złoże o nazwie Kebemer nawet nie zostało należycie spenetrowane, bo AIG nie posiada koncesji poszukiwawczej, nie mówiąc o wydobywczej. W rzeczywistości nic o tym źródle fosforytów niewiadomo. Stąd odpowiednie klauzule w systemie płatności.

Prawdą jest, że produkcja nawozów mineralnych w ZCh Police opiera się obecnie na fosforytach, chociaż fabryka, powstała w czasach PRL, miała wykorzystywać rosyjskie apatyty, kopaliny o znacznie większej zawartości fosforanów niż fosforyty afrykańskie. Korzystając z nienajlepszej jakości surowców, zakłady fundują sobie hałdy odpadów, które trzeba utylizować i zagospodarować. Są to dodatkowe koszty, o których w Policach i całej Grupie Azoty nikt głośno nie mówi.

Faktem jest, że polickie zakłady korzystają z surowców dostarczanych z krajów w dużej części niespokojnych, z Maroka, Tunezji, Syrii, Egiptu, Jordanii. Jest rzeczą naturalną, że w takich przypadkach szuka się stabilnego kraju, z którego można importować surowce potrzebne do produkcji nawozów mineralnych. Nie wiadomo więc, dlaczego Polska nie kupuje po prostu fosforytów z Senegalu, skoro są tam kopalnie i możliwość kupna surowca, a wdaje się w dosyć ryzykowne transakcje. A co będzie, jak pole eksploracyjne na pustyni okaże się fiaskiem i wydobywany surowiec nie będzie przydatny do produkcji, albo, jeśli AIG nie dostanie koncesji na wydobycie, bo wejdą tam silniejsi gracze?

Jest rzeczą nader słuszną, że szuka się w Policach możliwości obniżenia kosztów produkcji, przy zachowaniu wysokiej jakości wyrobów końcowych. To zdrowa zasada ekonomii, zwłaszcza, że wyniki ekonomiczne firmy w I kwartale br. były gorsze niż w analogicznym okresie ub.r. Ale chyba nie tędy droga.

Zofia Bąbczyńska-Jelonek