Krzysztof Urbaś, prezes Balquest Sp. z o.o.

W interesie portów

Z Krzysztofem Urbasiem, prezesem Balquest Sp. z o.o., jednym z inicjatorów Port Community System w Polsce, rozmawia Piotr Frankowski.

– W trakcie tegorocznych targów Baltexpo, po raz pierwszy publicznie, pojawił się temat wprowadzenia Port Community System (PCS) w polskich portach. Co to jest PCS?

– Faktycznie, temat wypłynął podczas Balt­expo i, moim zdaniem, było to dobre miejsce do jego przedstawienia. Wykorzystaliśmy sytuację, że podmioty potencjalne zainteresowane systemem były związane z targami.

PCS to, zgodnie z definicją European Port Community System Association (EPCSA), neutralna platforma elektroniczna, która integruje pracę wszystkich służb, instytucji i przedsiębiorstw, które biorą udział w szeroko rozumianym obrocie portowo-morskim, w konkretnym porcie. Pozwala ona na szybką i wiarygodną wymianę informacji oraz przesyłanie dokumentów między podmiotami, które biorą udział w tym obrocie. Można więc powiedzieć, że z jednej strony maksymalizuje terminowość realizacji usług, wiarygodność uczestników i tym samym wzmacnia ich konkurencyjność, a z drugiej strony minimalizuje koszty i czas. Jest to też platforma zarządcza, która optymalizuje kwestie logistyczne w handlu morskim, umożliwiając dostęp do tej samej informacji wszystkim zainteresowanym. System jest sworzony przez użytkowników dla użytkowników, a jednocześnie wszyscy, którzy go tworzą i którzy z niego korzystają, powinni być jego udziałowcami. Oni sami określają jakie informacje będą wprowadzane i w jakim stopniu przez poszczególnych uczestników systemu będą wykorzystywane. Istnieje też dobrowolność przystąpienia do systemu. Sama platforma może zaś działać w różnych formach kapitałowych. Może być w 100% spółką publiczną lub prywatną, albo można zastosować model mieszany. Generalnym celem PCS jest zwiększenie konkurencyjności. Poza tym takie systemy działają u wszystkich naszych konkurentów portowych w Europie.

– Z jednej strony mamy do czynienia z działaniem na rzecz wzrostu konkurencyjności polskich portów, a z drugiej mamy dyrektywę Unii Europejskiej 65/2010, która wymaga wprowadzenia takich systemów, np. jednego okienka, do czerwca 2015 r. Czy pojawienie się projektu PCS jest związane z unijnymi przepisami?

– Koncepcja jednego okienka często jest utożsamiana z PCS, ale jest to tylko jeden z elementów tego systemu, umożliwiający dostęp do niego urzędom celnym. Obecnie są one na etapie wprowadzania tzw. jednego okienka. System działa już w Szczecinie, w terminalu DB Port Szczecin i powinnien zostać jak najszybciej wprowadzony w portach w Gdańsku i Gdyni.

Dyrektywa zaś nie narzuca wprost takiego rozwiązania, za to bardzo mocno rekomenduje, aby wymiana informacji i wszelkich dokumentów niezbędnych do odprawy ładunków na terenie portu morskiego, szczególnie jeśli chodzi o kontenery, była realizowana w systemie elektronicznej wymiany danych.

– W trakcie dyskusji na Baltexpo zwrócono uwagę, że to tzw. jedno okienko ma stać się docelowo national single window, obejmującym wszystkich uczestników obrotu portowo-morskiego. Czy, Pana zdaniem, powinien więc działać jeden ogólnopolski PCS czy też każdy port powinien mieć swój własny?

– Na tym etapie, na którym jesteśmy obecnie, łączenie Szczecina i Świnoujścia z Gdańskiem i Gdynią byłoby pójściem o jeden krok za daleko. Natomiast przy wprowadzaniu systemu w Gdańsku i Gdyni, gdzie jeszcze nie działa, jestem zdania, że powinien być jeden dla obu portów. Zastosowanie dwóch systemów, przy pewnej daleko posuniętej konkurencyjności terminali w tych portach, może doprowadzić do tego, że ich późniejsza integracja będzie bardzo trudna. Przyjmując taki model na pewno łatwiejsza będzie współpraca z administracją centralną, z resortami: finansów, gospodarki, transportu, budownictwa i gospodarki morskiej oraz administracji i cyfryzacji.

Przy wprowadzaniu PCS dobrze byłoby wykorzystać zarządy portów, które działają w imieniu jednego właściciela, jakim jest Skarb Państwa. Mogłyby więc zachęcić wszystkie podmioty funkcjonujące na ich terenach do uczestnictwa w systemie np. poprzez udostępnienie im odpowiednich narzędzi. Z punktu widzenia praktyka, bo w portach pracuję już 30 lat, tak jak zarządy portów dostarczają elementy infrastruktury i są za nią odpowiedzialne, zgodnie z Ustawą o portach i przystaniach morskich, tak PCS mógłby stać się także elementem infrastruktury, która pozwoli na wykorzystanie najbardziej potrzebnych informacji do prowadzania transakcji handlowych.

– Przysłuchując się dyskusji w czasie Balt­expo odniosłem jednak wrażenie, że zarządy portów na razie z pewną rezerwą podchodzą do tego pomysłu. Pojawiały się nawet pytania czy nie można „podpiąć” się do systemu działającego w Szczecinie. Bardziej zainteresowane jak najszybszym wprowadzeniem PCS są raczej terminale kontenerowe.

– Chyba za wcześnie jeszcze mówić, że zarządy portów podchodzą do projektu z pewną „nieśmiałością”. Mam nadzieję, że w czasie kolejnego spotkania, które planowane jest na październik, dokładniej określą swój stosunek do tego przedsięwzięcia. Rozmawiałem na Baltexpo z Dorotą Raben, prezes Zarządu Morskiego Portu Gdańsk, która deklarowała chęć daleko idącej współpracy. Po rozmowie z Walerym Tankiewiczem, wiceprezesem Zarządu Morskiego Portu Gdynia, odnoszę wrażenie, że gdyński port również będzie chciał współpracować.

Co się zaś tyczy Szczecina, to myślę, że nie tyle chodzi o “podpięcie” się, bo system działa tylko w jednym terminalu i jest administrowany przez urząd celny. Dobrym rozwiązaniem byłoby raczej wykorzystanie doświadczeń DB związanych z jego wprowadzeniem i na tej podstawie budowanie czegoś co mogłoby działać w Trójmieście. Zresztą urzędy celne w Gdańsku i Gdyni są zobowiązane do wprowadzenia single window do czerwca 2015 r. i na pewno, w jakimś stopniu, będą korzystać z doświadczeń kolegów ze Szczecina.

Warto też pamiętać, że spotkanie na Baltexpo nie miało na celu wykreowania konkretnych, technicznych rozwiązań. Nie chcieliśmy rozmawiać na temat samej infrastruktury informatycznej czy samych systemów. Wiadomo, że w Europie działa ich 6 (SOGET we Francji, MCP w Wielkiej Brytanii, Portic w Barcelonie, Portbase w Rotterdamie i Amsterdamie, DBH w Bremie i Bremerhaven oraz Dakosy w Hamburgu) i w zasadzie z każdym właścicielem systemu można rozmawiać na temat zakupu. Jeśli grupa robocza, która podejmie się kierowania projektem, rozpocznie z nimi rozmowy, nie ma problemu, aby wprowadzić rozwiązanie już sprawdzone. Ale nasze dyskusje mogą też doprowadzić do stworzenia stricte polskiego modelu.

– Ideą całego systemu jest jednak community. Kto ma ją tworzyć?

– Od tego trzeba zacząć. Aby system mógł powstać musi się wykreować community. Musi być to grupa podmiotów faktycznie zainteresowanych systemem. Zresztą obecnie bez informacji nie da się pracować. Informacja z jednej strony może być bardzo cennym towarem, a z drugiej strony wymiana informacji zawsze poprzedza jakąkolwiek transakcję gospodarczą, czy to przy produkcji dóbr materialnych czy usług. Liczba informacji, która jest wymieniana przy pojedynczej transakcji w handlu morskim, przy transporcie kontenera, który przechodzi przez wiele relacji przeładunkowo-składowych, wymusza wręcz pewną standaryzację ich wymiany.

Oczywiście, system wymiany informacji już działa, ale może działać w jeszcze większym zakresie. Obecnie funkcjonuje głównie na terenie terminali kontenerowych jako TCS, ale może też działać na zapleczu czy na przedopolu portu, tak aby swoim zasięgiem obejmował cały zintegrowany łańuch dostaw. Myślę, że obecnie jest dobry moment na wprowadzanie takiego rozwiązania jak PCS. I faktycznie operatorzy terminali kontenerowych są najbardziej zainteresowani takim rozwiązaniem. Podobnie jak armatorzy, którzy z nimi współpracują. Są bowiem w ścisłej korelacji, a systemy funkcjonujące w terminalach są wykorzystywane zarówno przez armatorów, spedytorów, jak i gestorów ładunków. Chodzi jednak o to, aby do takiego systemu mogły dołączyć także podmioty, które jeszcze nie działały w obrocie portowo-morskim. Jest to czasem pomijane. Koncentrujemy się na tym co już mamy, a być może na odpowiednim poziomie dostępu do PCS mogą pojawić się w portach nowe podmioty, które z tego systemu dowiedzą się, jak działa obrót towarów na terenie portu i przystępując do realizacji kolejnych kontraktów w handlu morskim staną się nowymi członkami systemu.

Jestem optymistą. Wydaje mi się, że mimo różnych przeciwności, które się pojawiają, jesteśmy w stanie wdrożyć PCS. Niemcy wprowadzali system Dakosy w Hamburgu 5 lat, a tam przecież handel morski, w porównaniu do Polski, jest dużo lepiej wykształcony, a relacje znacznie szersze.

– Ale jak zachęcić wszystkich uczestników łańcucha dostaw do uczestnictwa w PCS?

– Najlepszym rozwiązaniem jest pokazanie korzyści wynikających z uczestnictwa w systemie, na początek na przykładzie TCS. Później dobrze byłoby pokazać, jak PCS działa w innych portach. Ze wstępnych kontaktów, nawiązanych jakiś czas temu, wiem, że administratorzy już istniejących PCS chętnie przyjechaliby, aby zaprezentować ich działanie i wynikające z tego korzyści. Trudno na razie mówić o szybkości obsługi kontenera w systemie, którego u nas nie ma. Natomiast na przykładzie portów, gdzie PCS funkcjonuje, można pokazać, że przed jego wprowadzeniem obrót wyglądał tak i tak, a po uruchomieniu wszystko działa o tyle szybciej i sprawniej. Cały czas jest też możliwość spotkania z EPCSA, które zachęca wszystkich zainteresowanych wdrożeniem systemu do kontaktów z nimi, dając wsparcie merytoryczne.

– I zostają jeszcze instytucje kontrolne w naszych portach. O ile służba celna jest otwarta na tego typu rozwiązania informatyczne, o tyle służby fitosanitarne nie przejawiają już takiej aktywności.

– Urząd celny jest przygotowany do wprowadzania wszelkiego rodzaju rozwiązań typu single window czy PCS. I przede wszystkim jest do tego pozytywnie nastawiony. Naczelnicy izb celnych zachęcają nawet do wprowadzania takich rozwiązań i korzystania z nich. Mają oczywiście w tym swój interes, ale w tym przypadku jest on tożsamy z interesem podmiotów działających w porcie. Wszystko po to, aby obrót był jak najbardziej płynny, a czas pobytu kontenera w terminalach był jak najkrótszy, co w konsekwencji podniesie konkurencyjność portów.

Ale, jeśli chodzi o służby fitosanitarne, sytuacja jest bardzo zła. Na spotkaniach, które odbyły sie w sprawie PCS, okazywało się, że niektóre placówki tych instytucji nie mają nawet komputerów. Więc jak budować z nimi system integracji informacji?

– Dochodzimy do kwestii sposobu finansowania i kosztów wprowadzenia PCS.

– Obecnie nie ma żadnego podmiotu, instytucji czy organizacji, która wprost zadeklarowałaby, że sfinansuje całe przedsięwzięcie. W tym zakresie mamy 3 etapy. Najpierw trzeba sfinansować projekt, czyli działalność grupy roboczej. Z projektem wchodzimy w sferę stworzenia programu informatycznego i na to będą potrzebne znaczące środki. Z kolei po wprowadzeniu systemu musi on działać i ktoś musi nim administrować, aby można było z niego korzystać. W systemach, które już funkcjonują, kwestia dostępu rozwiązana jest w formie subskrybcji, płaconej rocznie. Oczywiście wymaga to określenia poziomu dostępu do informacji, ilości informacji, które dany uczestnik wprowadza oraz ilości, z jakiej może korzystać, a także zapewnienia bezpieczeństwa informacji, aby nie stały się przedmiotem publicznego obrotu. Jeśli zaś chodzi o łączny koszt wprowadzenia całego PCS, to bazując na danych szacunkowych możemy mówić o wielkości od kilku do kilkunastu mln zł. Docelowy poziom nakładów będzie uzależniony od liczby użytkowników oraz przyjętej struktury administracyjnej.

– Czy jest jakiś harmonogram prac nad wprowadzeniem systemu?

– Po spotkaniu na Baltexpo otrzymałem 6 deklaracji przystąpienia do dalszych prac nad PCS. Na następne czekamy do końca września i zachęcamy do uczestnictwa. W drugiej połowie października odbędzie się kolejne spotkanie. Jego celem bedzie wyłonienie grupy roboczej i liderów projektu. Być może uda się też przyjąć ramowy program działania, czyli etapy wdrażania systemu, rekomendowane przez EPCSA, i na tej podstawie stworzyć harmonogram czasowy dalszych prac. Jeśli uda się to wszystko zrobić, będzie można spróbować wyłonić podmioty, które mogłyby podjąć się finansowania całego przedsięwzięcia. Z nimi można zacząć konkretne rozmowy na ten temat. Jeśli zaś chodzi o czas, to w pewien sposób mobilizujące może być unijne zalecenie, aby wprowadzić system do czerwca 2015 r.

– Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Piotr Frankowski