Batalii ciąg dalszy

Batalii ciąg dalszy

Rok temu Zarząd Morskiego Portu Gdańsk (ZMPG) wystąpił ze skargą kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Gdańsku z 13 listopada 2012 r.

W którym ów sąd podtrzymał wcześniejszą decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO) w Gdańsku, z 25 czerwca 2012 r., dotyczącą podatku od infrastruktury portowej za 2005 r. Chodziło o niebagatelną sumę ponad 12,3 mln zł.

Podatek ten lokalny organ podatkowy, czyli Prezydent Miasta, zaczął ściągać ze spółki zarządzającej portem, a także z niektórych innych przedsiębiorstw portowych, pod koniec 2010 r., mimo, iż wcześniej tego rodzaju daniny firmy te nie płaciły. ZMPG decyzję podatkową prezydenta zaskarżył do SKO, a później, gdy ono ją podtrzymało, do WSA. Tenże również uznał, że podatek był zgodny z obowiązującym prawem podatkowym. Odmiennego zdania był NSA. Po rozpoznaniu skargi, 5 lipca br., uznał, że ma ona usprawiedliwione podstawy i dlatego zaskarżony wyrok uchylił w całości oraz przekazał sprawę do ponownego rozpoznania WSA w Gdańsku.

Postawą prawną wymiaru tej daniny była opinia naukowców z Katedry Prawa Podatkowego Uniwersytetu w Białymstoku, której wykonanie zlecił gdański magistrat (patrz: „Namiary” 3 i 24/2011, 3/2012, 7, 12 i 14-15/2013). Najogólniej rzecz biorąc, wynikało z niej, że przewidziane w „Ustawie o podatkach i opłatach lokalnych” zwolnienie od podatku od infrastruktury przysługuje podmiotom zarządzającym portami tylko w tym przypadku, gdy one same tę infrastrukturę wykorzystują. Nie można zatem objąć zwolnieniem podatkowym infrastruktury portowej, która służy do świadczenia usług przez inny podmiot niż zarządca portu. W sytuacji, gdy zarządca wydzierżawi lub wynajmie określony obiekt osobie trzeciej, to świadczy ona usługi z jego wykorzystaniem, a nie podmiot zarządzający portem. Nie można zatem objąć zwolnieniem podatkowym infrastruktury portowej, która służy do świadczenia usług przez inny podmiot niż zarządca portu.

Sędziowie NSA byli innego zdania, pisząc w uzasadnieniu swojego wyroku: „… gdyby przyjąć wykładnię art. 7 ust. 1 pkt 2 u.p.o.l. w związku z art. 2 pkt 4 i art. 7 ust. 1 pkt 5 u.p.p.m., wedle której fakt wynajmowania, wydzierżawiania bądź oddawania odpłatnego infrastruktury portowej do korzystania podmiotom innym niż podmiot zarządzający portem powodowałoby utratę zwolnienia podatkowego, to prowadziłoby to do sytuacji, w której ze zwolnienia tego nie mógłby korzystać żaden podmiot. Taka wykładnia powołanych przepisów byłaby sprzeczna z ich ratio legis, bowiem zwolnienie podatkowe byłoby regulacją pustą. Natomiast przyjęcie wykładni odmiennej, a więc utrzymującej zwolnienie z podatku od nieruchomości dla podmiotów zarządzających portami – mimo oddawania infrastruktury portowej przez te podmioty zarządzające w najem lub dzierżawę – prowadzi do zwiększenia ich możliwości finansowych (działanie stymulujące) w celu realizacji ich zadań ustawowych, a więc przede wszystkim na budowę, rozbudowę, utrzymanie i modernizację tej infrastruktury (art. 7 ust. 1 pkt 3 u.p.p.m.), a także na pozyskiwanie gruntów na potrzeby rozwoju portu (art. 7 ust. 1 pkt 4 u.p.p.m.). Zwrócić przy tym uwagę trzeba też na to, że odmienna wykładnia prowadziłaby do zrywania, albo zaniechania wynajmu i dzierżawy co po pierwsze – zmniejszyłoby wpływy środków do podmiotów zarządzających portem, a po drugie – unicestwiłoby możliwości, jakie podmioty zarządzające wykonują w zakresie utrzymania czy modernizacji tej infrastruktury. Byłaby to więc wykładnia przepisów, która w istocie przeczyłaby ratio legis tego zwolnienia podatkowego, a więc byłaby sprzeczna z celem tej regulacji.

…Reasumując przyjąć należy, ze z art. 7 ust. 1 pkt 2 u.p.o.l. w związku z art. 2 pkt 4 i art. 7 ust. 1 pkt 5 u.p.p.m. wynika, że okoliczność oddawania budowli oraz zajętych pod nie gruntów przez podmiot zarządzający portem – na podstawie umowy najmu, dzierżawy lub innej umowy o odpłatne korzystanie z infrastruktury portowej – nie prowadzi do utraty przez ten podmiot zarządzający zwolnienia z podatku od nieruchomości budowli infrastruktury portowej oraz zajętych pod nie gruntów.”

Innym przedmiotem sporu było: czy baseny i żeglowne kanały portowe można uznać za budowle hydrotechniczne, a zatem czy od gruntów, które zajmują, należy płacić podatek czy też nie? We wspomnianej opinii prawnej, którą SKO i WSA uznały, że spełnione muszą być wszystkie z poniższych warunków, by budowlę można było zaliczyć do budowli infrastruktury portowej: znajduje się w granicach portu lub przystani morskiej, jest ogólnodostępna, jest związana z funkcjonowaniem portu oraz jest przeznaczona do wykonywania przez podmiot zarządzający portem zadań, o których mowa w art. 7 ust. 1 pkt. 5 „Ustawy o portach i przystaniach morskich”, dotyczących świadczenia usług związanych z korzystaniem z infrastruktury portowej.

Zarówno SKO, jak i WSA uznały też, że nie podlegają opodatkowaniu tylko grunty pod wodami płynącymi, a akweny portowe do takich się nie zaliczają. ZMPG przeciwnie, uważał że grunty pod morskimi wodami wewnętrznymi powinny być do takich wód płynących zakwalifikowane.

NSA, w uzasadnieniu swojego wyroku napisał: „…fakt, że omawiane działki gruntu pod morskimi wodami wewnętrznymi są gruntem – jeszcze niczego nie przesądza, skoro z art. 7 ust. 1 pkt 2 u.p.o.l. wynika, iż grunty te podlegałyby zwolnieniu (od podatku – red), gdyby były zajęte pod budowle infrastruktury portowej. Okoliczność ta całkowicie umknęła sądowi pierwszej instancji.”

NSA wskazał również, że budowle hydrotechniczne są obiektami budowlanymi wprost wymienionymi w art. 3 pkt 3 „Ustawy prawo budowlane”, zatem grunty zajęte pod nie podlegać będą zwolnieniu podatkowemu. Stąd też basen i kanał portowy powinny być traktowane jako budowle. Sędziowie NSA wytknęli organom niższej instancji, że takiej analizy zabrakło w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, chociaż strona skarżąca przedstawiła ekspertyzę, która to wykazywała. Powołali się przy tym na Trybunał Konstytucyjny, który stwierdził że „za budowle w rozumieniu u.p.o.l. można uznać: 1) jedynie budowle wymienione expressis verbis w art. 3 pkt 3 u.Pr.b. lub w innych przepisach tej ustawy albo w załączniku do niej, będące wraz z instalacjami i urządzeniami obiektem budowlanym, o którym mowa w art. 3 pkt 1 lit. b) u.Pr.b. pod warunkiem, że stanowią one całość techniczno-użytkową” (pkt 4.4.3.).

W konkluzji uzasadnienia wyroku NSA napisano; „Zatem Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku w ponownym rozpoznaniu sprawy dokona ponownej prawidłowej kontroli legalności oceny dowodów (…), odniesie się wszechstronnie do argumentacji skargi strony skarżącej: w zakresie utraty ogólnodostępnego charakteru infrastruktury portowej na skutek zawierania umów najmu, czy dzierżawy, także co do charakteru działalności podmiotu zarządzającego portem, a w końcu przyjmie wykładnię art. 7 ust. 1 pkt 2 u.p.o.l., art. 2 pkt 4 i art. 7 ust. 1 pkt 5 u.p.p.m. przedstawioną wyżej (art. 141 § 4 w związku z art. 193 p.p.s.a.).

Wydawać by się mogło, że wyrok NSA, w przypadku ZMPG, powinien przesądzić kwestię legalności „podatku Adamowicza” – jak określono daninę wprowadzoną przez gdański magistrat. Tak jednak nie jest. Zanosi się na długą batalię sądową. Z tego co nam wiadomo, wspomniany magistrat – wobec perspektywy zwrotu (wraz z odsetkami skarbowymi!) dziesiątków mln zł ściągniętych już z firm portowych – zamówił kolejne ekspertyzy prawne, które miałyby uzasadnić legalność pobierania wspomnianego podatku. Nawet w razie przegranej, będzie zapewne dążył do rozciągnięcia w czasie całej procedury zwrotu pieniędzy. Wyrok NSA nie ma charakteru precedensu. Dotyczy sprawy jednostkowej: podatku za 2005 r., pobranego przez miasto od ZMPG. Niewykluczone, że o to, by miasto zwróciło podatki z lat następnych znów trzeba będzie walczyć przed sądem. I będzie to dotyczyło nie tylko ZMPG, ale również pozostałych firm portowych, obciążonych wspomnianym podatkiem. Ich sytuacja prawna jest wprawdzie inna, co nie znaczy, że podatek ten dotknął je w mniejszym stopniu. Ale to już inna historia.

Maciej Borkowski