Elita wagi superciężkiej

– Rynek przewozów ładunków break bulk i project cargo wygląda w 2013 r. znacznie gorzej niż kilka lat temu, gdy zaczynał się kryzys w żegludze światowej – uważa Radosław Chmieliński, dyrektor ds. żeglugi Chińsko – Polskiego Towarzystwa Okrętowego SA Chipolbrok, Gdynia.

Jeśli w 2008 r. mówiło się o stosunkowo niskim poziomie stawek frachtowych, to teraz, w pewnych przypadkach, ocierają się one prawie o dno. Jeśli wtedy znaczna część armatorów miała ulokowane w stoczniach zamówienia na budowę nowych jednostek, to obecnie zdecydowali się na to tylko nieliczni. Jeśli wtedy mówiło się o dużych, wieloletnich projektach inwestycyjnych, które miały gwarantować ciągłość dostaw ładunków do portów, a tym samym zapewnić regularną masę ładunkową do przewozu dla armatorów, to dzisiaj takich mega-kontraktów jest zdecydowanie mniej i trzeba walczyć na rynku właściwie o każdą przewiezioną tonę frachtową ładunku. Jeśli więc wtedy mówiło się o ciężkich czasachdla ładunków ciężkich, to dzisiaj waga problemów zrobiła się już superciężka (więcej czytaj w „Namiarach na Morze i Handel” nr 23/2013).