NSA wskazał kierunek

NSA wskazał kierunek

Decyzje samorządów dotyczące podatków od nieruchomości oraz opłat za użytkowanie wieczyste obniżają poziom konkurencyjności portów polskich – stwierdził Rafał Baniak, wiceminister Skarbu Państwa. 5 lutego br., odbyło się posiedzenie Sejmowej Komisji Skarbu Państwa, które poświęcone było podatkom nakładanym przez samorządy na polskie porty morskie. Spotkanie wzbudziło wiele emocji.

Wiceminister Baniak, prezentując stanowisko Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP), a więc właściciela portów, podkreślił, że w sytuacji, kiedy istnieje realne niebezpieczeństwo marginalizacji pozycji Morza Bałtyckiego, niezbędna jest współpraca w zakresie rozwoju portów polskich oraz ich infrastruktury. Dotyczy to również samorządów. Szczególnie że inwestycje infrastrukturalne są bardzo kapitałochłonne.

Tymczasem, według danych MSP, całkowita wysokość domiaru z tytułu podatków od nieruchomości, wraz z odsetkami, jaki na porty w Gdańsku i Gdyni nałożyły tamtejsze samorządy, wynosi 70 mln zł. Z kolei prognozy wyniku netto zarządów portów za 2013 r. mówią o 90 mln zł. Tym samym, zdaniem R. Baniaka, decyzje samorządów osłabiają potencjał inwestycyjny portów, co grozi m.in. utratą środków z Unii Europejskiej, ze względu na brak wkładu własnego w odpowiedniej wysokości.

Wiceminister Baniak zwrócił również uwagę, że kwestia podatku od nieruchomości budzi także wiele kontrowersji natury prawnej. Mimo korzystnego dla Zarządu Morskiego Portu Gdańsk (ZMPG) rozstrzygnięcia Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) z 12 lipca ub.r. gmina w dalszym ciągu nalicza podatek za kolejne lata, na niezmienionych zasadach. W grudniu ub.r. z tytułu opłat za 2008 r. zażądano ponad 13,9 mln zł i 9,1 mln zł odsetek (patrz: „Namiary” 22/2013, 23/2014 i 1/2014).

W tej sytuacji konieczne wydają się zmiany legislacyjne, które doprecyzują definicję infrastruktury portowej w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych. Projekt zmian idących w tym kierunku już powstał i jest obecnie na etapie konsultacji międzyresortowych.

Natomiast w przypadku 3% stawki za użytkowanie wieczyste, pobieranej przez samorządy Szczecina i Świnoujścia od Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście (ZMPSiŚ), konieczne jest doprecyzowanie rozporządzenia o uznawaniu nieruchomości niezbędnych do celów obronności i bezpieczeństwa państwa, tak aby objąć przepisami tereny obu portów. W konsekwencji prezydenci będą musieli obniżyć stawkę opłaty do 0,3% do takiej, jaka jest stosowana w Trójmieście. W rezultacie samorządy zachodniopomorskich miast nie będą mogły wnosić żadnych wątpliwości wobec przepisów, które wciąż są artykułowane, mimo nowelizacji w czerwcu ub.r., a które, zdaniem R. Baniaka, są niezrozumiałe.

Zaproszeni na spotkanie przedstawiciele portów mieli okazję zaprezentować swoje plany inwestycyjne i niepokoje związane z pobieranym podatkiem, zwanym „podatkiem Adamowicza”. W porcie gdańskim, jak poinformowała Dorota Raben, jego prezes, do 2018 r. planowane są inwestycje o wartości 719 mln zł. Podatek może zaś sprawić, że zabraknie środków na wkład własny, niezbędny do pozyskania unijnego dofinansowania, oraz na bieżącą modernizację infrastruktury. Na wkład potrzebne jest 140 mln zł, zaś podatek może pochłonąć 100 mln zł.

Jak dodał Tadeusz Aziewicz, przewodniczący Komisji, decyzje samorządu Gdańska grożą utratą przez port 255 mln zł środków unijnych, które stanową 35% planu inwestycyjnego.

– Mamy do czynienia ze sporem, który nikomu nie służy. Ale, jeśli miasto wchodzi na konto portu, to nie jest to dobry sygnał dla nikogo, także dla nowych potencjalnych inwestorów – stwierdził szef Komisji.

Z kolei port gdyński planuje wydać 1,67 mld zł w latach 2003-2015, z czego w najbliższym okresie 2014-2016 będzie to ponad 700 mln zł. Janusz Jarosiński, prezes Zarządu Morskiego Portu Gdynia, zwrócił uwagę, że wszystkie sprawozdania finansowe przedstawiane akcjonariuszom, wśród których jest również gmina Gdynia, nie budziły żadnych wątpliwości i były akceptowane. Aż nagle w grudniu 2012 r. port został obciążony podatkiem, który wraz z odsetkami wyniósł 6,8 mln zł. Został on zapłacony, a władze portu odwołały się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO). Orzekło ono, że roszczenie przedawniło się i pieniądze powinny wrócić na konto portu. Tak się jednak nie stało, gdyż władze miasta stwierdziły, że będzie to zabezpieczenie na poczet przyszłych zobowiązań. A takie pojawiły się w grudniu 2013 r. kiedy to wysokość podatku wraz z odsetkami za lata 2008-2009 wyniosła 15 mln zł. Także w tej sprawie port odwołał się do SKO.

– W Gdyni sprawa jest ewidentna, bo nie wydzierżawiamy nabrzeży i infrastruktury, a tego dotyczy domiar. Dlatego decyzja jest niezrozumiała – stwierdził prezes Jarosiński.

Zwrócił także uwagę na zrealizowane już inwestycje portowe, które swoim zasięgiem wpływają na poprawę ruchu drogowego w mieście, jak np. budowa ul. Polskiej i modernizacja ul. J. Wiśniewskiego.

Z kolei w Szczecinie i Świnoujściu prośby kierowane przez ZMPSiŚ o zmianę wysokości stawki dzierżawy wieczystej są przez władze tych miasta odrzucane. Krzysztof Sadowski, p.o. prezesa, zwrócił uwagę, że podatki i opłaty stanowią obecnie 10% kosztów działalności zarządu portu, a w ciągu ostatnich 10 lat wzrosły one o 30%, podczas gdy inne opłaty tylko o 12-13%. Tym bardziej że w latach 2011-2020 planowane są inwestycje na łączną kwotę 800 mln zł. Z niepokojem patrzy też na sytuację w Trójmieście, bo obawia się, że również na Pomorzu Zachodnim samorządy mogą zażądać podatku od nieruchomości.

Dlatego też z uwagą wysłuchano argumentacji przedstawicieli samorządów. Teresa Blacharska, skarbnik Gdańska, wyjaśniała, że znacząca część podatku od nieruchomości dotyczy gruntów i infrastruktury portowej wydzierżawionej przez ZMPG innym, prywatnym podmiotom, które korzystają ze zwolnienia podatkowego, a nie zawsze prowadzą tam działalność portową. Tym samym nie została spełniona podstawowa przesłanka związana ze zwolnieniem podatkowym, zgodnie z ustawą o podatkach i opłatach lokalnych, a mianowicie nie jest to infrastruktura publiczna, o której mówi ustawa o portach i przystaniach morskich. W jej opinii zwolnieniu nie podlega również nowa infrastruktura portowa, wybudowana przez prywatnych operatorów. Dlatego też ZMPG, aby zmniejszyć wysokość płaconego miastu podatku, może obciążyć nim spółki operatorskie, dzierżawiące tereny portowe. Nie omieszkała również podkreślić, jak dużo Gdańsk zrobił dla poprawy dostępu drogowego do portu gdańskiego, poprzez budowę Trasy Sucharskiego i Trasy Słowackiego, której elementem jest tunel pod Martwą Wisłą.

Gdynię reprezentował Bartosz Odorowicz, który stwierdził, że prezydent miasta realizuje zapisy ustawowe i to one narzucają mu takie, a nie inne rozwiązania. Środki zaś pobierane od portu idą także na inwestycje, które mają usprawnić dojazd do niego, jak np. projekt przebudowy Estakady Kwiatkowskiego do pełnej nośności.

– Ale dlaczego w latach 2010-2011 Urząd Miasta prowadził inną politykę podatkową, a w 2012 r. nagle ją zmienił? Przecież odnoszące się do tego ustawy wciąż są takie same. – pytał prezes Jarosiński.

Okazało się, że władze Gdyni wcześniej miały inne, ważniejsze sprawy do rozstrzygnięcia, a kwestia portowego podatku od nieruchomości oczekiwała na swoją kolej. Ta nadeszła właśnie w 2012 r. T. Blacharska dodała zaś, że w przypadku Gdańska wątpliwości pojawiły się w momencie budowy Deepwater Container Terminal (DCT).

– Nie akceptuję takiej sytuacji, że po 5 latach ktoś dostrzegł, że można pobrać podatek. Nawet właściciel, czyli resort Skarbu Państwa nie pobiera dywidendy od portów, aby mogły one przeznaczyć środki na inwestycje – skomentował wiceminister Baniak.

Z ostrą reakcją posłów spotkały się także sugestie przedstawiciela magistratu gdyńskiego by zapytać Komisię Europejską, czy infrastruktura portowa budowana od podstaw przez nowe podmioty ma status infrastruktury publicznej. Jeśli bowiem tak nie jest, to zwolnienie od podatku może zostać uznane przez Brukselę za niedozwoloną pomoc publiczną. Uczestnicy debaty podkreślili, że pytanie KE o każdy element polityki wewnętrznej będzie w rezultacie skutkowało brakiem możliwości podejmowania jakichkolwiek samodzielnych decyzji w tym zakresie. Biorąc pod uwagę ostatnią decyzję KE odnośnie gdyńskiego lotniska i reakcję prezydenta Gdyni, propozycja przedstawiciela miasta wydaje się niezrozumiała.

Dyskusję ucięła prof. Hanna Litwińczuk z Katedry Prawa Finansowego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, zwracając uwagę, że kwestię tę rozstrzygnął, wspomniany już, wyrok NSA z 12 lipca ub.r. Sędziowie stwierdzili bowiem, że nawet wydzierżawiona infrastruktura portowa nie przestaje nią być i nie powoduje utraty zwolnienia z podatku od nieruchomości, gdyż jest to zwolnienie ustawowe. Tym samym porty w Gdańsku i Gdyni spełniają wszelkie przesłanki w tym zakresie. W tej sytuacji, jak podkreśliła H. Litwińczuk, nie mamy już żadnego sporu, a sprawa powinna być dla wszystkich jasna.

Zaskakująco zabrzmiał głos przedstawicieli samorządów, którzy zwracali uwagę, że wcześniejsze wyroki SKO i WSA były przecież odmienne, a poza tym, jak stwierdził B. Odorowicz, decyzja NSA wzbudza wiele wątpliwości, więc można liczyć na zmianę wyroków w przypadku kolejnych werdyktów.

Zdaniem prof. Litwińczuk jest to wątpliwe, skoro podobne w brzmieniu było rozstrzygnięcie NSA z lipca 2013 r. w sprawie dotyczącej obciążenia przez władze Gdańska podatkiem od nieruchomości GZNF „Fosfory”. Ponadto, wyrokiem z 24 lipca ub.r., NSA uchylił także roszczenia gdańskiego samorządu wobec DCT.

W dyskusji powrócił również, poruszany już wielokrotnie, wątekroli, jaką pełnią przedstawiciele samorządów zasiadających w radach nadzorczych portów, zwłaszcza w Gdańsku, gdzie prezydent miasta jest jej przewodniczącym. Zdaniem Renaty Zaremby, zachodniopomorskiej posłanki, sytuacja ta wymaga podjęcia odpowiednich decyzji, gdyż mamy do czynienia z ewidentnym konfliktem interesów.

– Samorządy koncentrują się na własnych budżetach, które się nie dopinają. Nie może być tak, że gminy, dbając o swoje dobro, ograniczają możliwość rozwoju portów, tym samym ograniczają ich konkurencyjność – podsumowała dyskusję H. Zaremba.

(PiF)