Środkowoeuropejskie zaplecze

W polskich portach morskich przeładowuje się zaledwie 10-11 mln t ładunków tranzytowych (według danych z 2012 r.), z czego większość stanowi rosyjska ropa naftowa przechodząca przez gdański Naftoport. Szacuje się jednak, że potencjał zaplecza tranzytowego portów polskich, jeśli chodzi o wartość wymiany handlowej, jest porównywalny z wynikami generowanymi przez polski handel zagraniczny (w 2012 r. obroty handlu zagranicznego Polski wyniosły ponad 293 mld euro). Za zaplecze uznać można kraje Europy Środkowo-Wschodniej, czyli Czechy, Słowację i Węgry, a także Białoruś i Ukrainę.

Głównymi konkurentami portu gdyńskiego w walce o ładunki z tej części Europy nie są porty adriatyckie jak np. Koper (chociaż jego oddziaływanie sięga nawet południowych granic Polski), a porty niemieckie, które obsługują np. zachodnie Czechy lub krajów bałtyckich. Przykładem może być port w Kłajpedzie, który jest bardzo mocno związany z rynkiem białoruskim, obsługując ok. 10 mln t ładunków tego kraju.

Jednak decydującym elementem wpływającym na kierunek wysyłki ładunku w tranzycie są koszty transportu lądowego, a co za tym idzie odległości do portów polskich, co jest szczególnie istotne w przypadku kontenerów. Niestety, nie wypada to na naszą korzyść. Odległość ze Słowacji, Węgier czy Austrii do portu gdyńskiego jest 2 razy dłuższa niż do portu Koper. Nie wiadomo więc czy nawet przy doskonałej infrastrukturze drogowej, wszystkie ładunki z Europy Środkowej trafią do portów polskich (więcej czytaj w „Namiarach na Morze i Handel” nr 07/2014).