Śródlądowa alternatywa

– Przewiduje się, że do 2040 r. zapotrzebowanie na przewozy kontenerów wzrośnie 4,5-krotnie. Jaką część z tego przejmą porty polskie zależy od transportu zaplecza. Potencjał przeładunkowy będzie gotowy, bo budowany jest terminal DCT 2, a w porcie gdyńskim inwestuje się w nabrzeże głębokowodne. Tylko, że takich wielkości nie obsłuży ani transport samochodowy ani kolejowy. Musi włączyć się w to także żegluga śródlądowa, bo inaczej straci na tym port – uważa prof. dr. hab. Krystyna Wojewódzka-Król z Katedry Polityki Transportowej, Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Gdańskiego.

Dlatego, jej zdaniem, priorytetem stają się inwestycje na Dolnej Wiśle. Przykładowo w rejonie Bydgoszczy powinien powstać hub przeładunkowy, gdyż tereny w porcie są zbyt cenne, aby takie ilości kontenerów obsługiwać na jego obszarze. Należy je, wzorem innych portów zachodnioeuropejskich, jak najszybciej wywozić do działającego na zapleczu dużego hubu, gdzie odbywałaby się ich pełna obsługa. Następnie z rejonu Bydgoszczy byłyby transportowe w głąb kraju. Dlatego najpierw trzeba rozpocząć prace na Wiśle od jej ujścia do Bydgoszczy, a ewentualnie w dalszej perspektywie modernizować kolejne odcinki i zbudować następny terminal np. bliżej Warszawy (więcej czytaj w „Namiarach na Morze i Handel” nr 16/2014).