Lepiej niż się spodziewaliśmy

Niedawno weszła w życie nowelizacja ustawy o Służbie Celnej, której jeden z zapisów mówi o możliwości prowadzania przez celników kontroli leżących w gestii innych inspekcji granicznych. Jak interpretować ten przepis? Czy to Służba Celna ma przejmować decydującą rolę w prowadzeniu kompleksowych kontroli granicznych?

– Nie szedłbym tak daleko w interpretacji tych zapisów. Ich źródło wiąże się z tym, że nie zawsze i nie na wszystkich przejściach granicznych reprezentowane są inspekcje kontrolne. Są przejścia, szczególnie na granicy lądowej, gdzie przedstawiciele danych służb pracują w określonych godzinach, a na innych przejściach nie ma ich w ogóle. W związku z tym trudno, aby przedsiębiorcy czekali do rana na odprawę – wyjaśnia Tomasz Michalak, dyrektor Departamentu Ceł Ministerstwa Finansów, reprezentujący Służbę Celną.

Dlatego celnicy mają możliwość działania w tym zakresie, ale w żaden sposób nie zamierzają przejmować kompetencji innych służb kontrolnych i nie pełnią tam roli koordynatora, jak w przypadku portów morskich. Jedynie zastępują inspekcje w razie potrzeby.

– Ale można zastanowić się, jak zorganizować kontrole graniczne w inny sposób, tak abyśmy np. zbierali dokumenty dla wszystkich służb i przekazywali je dalej. Oczywiście pozostaje odprawa fizyczna, gdzie wymagana jest np. obecność lekarza weterynarii i tego nie unikniemy. Jednak w sytuacji, kiedy na granicy nie ma przedstawiciela weterynarza, moglibyśmy zwrócić się do lekarza wojewódzkiego, aby kontrola została przeprowadzona nie na samej granicy, ale wewnątrz kraju – dodaje dyrektor Michalak (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 05/2015).