Zimowa drzemka terminali

Od pamiętnego kryzysu z 2009 r. przeładunki kontenerów w naszych portach nieprzerwanie rosły. I nagle nastąpił regres. Pierwszy kwartał okazał się gorszy od tego sprzed roku o ponad 44 tys. TEU, czyli o 8,4%. A tamten był aż o 55 tys. TEU, czyli o 12,4%, lepszy od swego poprzednika, chociaż już i wtedy dało się zauważyć pewne przyhamowanie dynamiki obrotów.

Gdyby ten spadek przeładunków nastąpił tylko w gdańskim Deepwater Container Terminal (DCT) byłoby to poniekąd zrozumiałe, gdyż, jak się szacuje, nawet ponad połowę obrotów terminalu stanowią transhipmenty. Ale tym razem do słabszego łącznego rezultatu dołożyły się także inne terminale. W drugim z kolei, co do wielkości obrotów, Bałtyckim Terminalu Kontenerowym (BCT) przeładunki okazały się mniejsze niż przed rokiem, z wyjątkiem stycznia, a w Gdynia Container Terminal (GCT) i Gdańskim Terminalu Kontenerowym (GTK), analogicznie jak w DCT, tak było we wszystkich 3 pierwszych miesiącach roku. Nawet w maleńkim, jeśli chodzi o przeładunki kontenerów, Bałtyckim Terminalu Drobnicowym Gdynia (BTDG) I kwartał wypadł gorzej.

Na tym tle niczym gwiazda pierwszej wielkości prezentuje się terminal DB Port Szczecin (DB PS), w którym kwartalne przeładunki były o niemal 30% wyższe niż rok wcześniej. Wprawdzie w marcu, w porównaniu ze styczniem i lutym, dynamika wzrostu wyraźnie tam osłabła, niemniej w sumie I kwartał wypadł tam znakomicie (więcej w dodatku „Polskie porty, żegluga i logistyka morska” do “Namiarów na Morze i Handel” 09/2015).