Stocznię można uratować

– Od 3 lat wykazujemy dodatni wynik finansowy z działalności gospodarczej, dlatego sytuacja stoczni z każdym rokiem jest coraz lepsza. Istnieje więc szansa na uratowanie zakładu i wszyscy staramy się to uczynić. Szkoda byłoby bowiem zaprzepaścić taki potencjał produkcyjny i zaplecze techniczne, jakim dysponuje stocznia – stwierdziła Magdalena Smółka, syndyk Stoczni Marynarki Wojennej (SMW) w Upadłości Likwidacyjnej w Gdyni.

SMW koncentruje się obecnie na remontach jednostek cywilnych i wojskowych. Remonty okrętów wojennych i prace na rzecz Ministerstwa Obrony Narodowej (MON) stanowią 85% przychodów, mówi M. Smółka. Wynika to ze specyfiki przedsiębiorstwa, które jest naturalnym zapleczem Marynarki Wojennej. Pozostałe przychody generują zamówienia cywilne. Celem jest zmiana opcji postępowania upadłościowego z likwidacyjnej na układową i zawarcie porozumienia z wierzycielami.

Według pani syndyk, zobowiązania pierwszej kategorii, które pojawiły się w okresie upadłości układowej, plus konsekwencje redukcji zatrudnienia, czyli m.in. odprawy i odszkodowania dla pracowników, udało się spłacić w 80%. Do końca br. powinny zostać uregulowane w całości, pokryte z bieżącej działalności i sprzedaży majątku. Natomiast pozostałe kategorie są już dużo trudniejsze do spłacenia.

– Jeśli chcemy zmienić opcję na układową, to podlegają one spłacie w ramach układu z wierzycielami albo postępowania upadłościowego. Muszą być wtedy regulowane w kolejności, którą przewidują przepisy. Chcielibyśmy jednak doprowadzić do restrukturyzacji tego długu i porozumieć się w tej sprawie z wierzycielami – dodaje M. Smółka (więcej w “Namiarach na Morze i Handel” 18/2015).