Na kursie globalizacji

– Żegluga kontenerowa dowozowa swoim charakterem zbliżona jest do modelu rynku monopolistycznego, zaś oceaniczna do modelu oligopolistycznego. Oba te modele nie są jednak korzystne z punktu widzenia efektywności rynku i oczekiwań klienta. Dlatego też zmiany rynkowe mogą mieć pozytywne oddziaływanie na rynek w kierunku zwiększania siły strony popytowej i osłabiania pozycji strony podażowej – twierdzi dr Ernest Czermański zInstytut Transportu i Handlu Morskiego, Uniwersytetu Gdańskiego.

Można oczywiście postawić zarzut, że przejmowanie linii dowozowych przez globalnych armatorów jest właśnie monopolizowaniem rynku, ale w jakieś mierze ten rynek jest i tak zmonopolizowany i nastąpić może jedynie zamiana monopolu. Z drugiej strony nadmierne drenowanie rynku przez monopol w postaci wysokich stawek taryfowych będzie powodowało odwracanie się grupy klientów bardziej wrażliwych na wzrosty kosztów w kierunku poszukiwania alternatywnych połączeń, względnie stworzą oni popyt na potencjalną nowa linię, konkurencyjną w stosunku do pierwotnego monopolu. Tego typu zmiany mają swoją naturalną barierę popytu, po przekroczeniu której rynek zacznie kanalizować ładunki w inne kierunki. Tak więc obawy dotyczące radykalnych zmian na rynku żeglugi kontenerowej na Bałtyku przez armatorów oceanicznych są co najmniej przesadzone i istnieją istotne przesłanki wskazujące na to, że taki scenariusz nie ma racji bytu (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 22/2015).