Paliwowe kompetencje

– Znaczenie nowego terminalu PERN dla Polski czy regionu Morza Bałtyckiego będzie raczej niewielkie. Zdolność magazynową terminalu zaplanowano na 375 tys. m³, to niewiele więcej niż tygodniowe zapotrzebowanie na ropę naftową płockiej rafinerii PKN Orlen. To także zbyt mała pojemność dla transakcji spekulacyjnych, które są przecież głównie wirtualne. Być może terminal zostanie wykorzystany przez spółki handlujące ropą dla zaproponowania polskim rafineriom transakcji przerobowych, co z reguły prowadzi do utraty kontroli nad marżą – uważa Janusz Wiśniewski, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej, ekspert branży paliwowej i chemicznej.

Zwraca też uwagę, że czas zwrotu tej inwestycji to raczej dziesiątki lat, więc nie był to chyba dobry projekt. Jego zdaniem lepiej było inwestować w produktowe rurociągi przesyłowe (np. odcinek Boronów-Trzebinia-Czechowice-Czechy od kilkunastu lat czeka na realizację) czy kawerny magazynowe paliw, aby odciążyć rafinerie od finansowania obowiązkowych rezerw.

W przypadku planów realizacji II etapu tego projektu stwierdza, że nie ma potrzeby rozbudowywania pojemności na ropę, a budowanie nowych zbiorników na paliwa może być wręcz szkodliwe dla polskich rafinerii. Jeśli już inwestycja miałby powstać, to powinna być nastawiona na budowę zbiorników dla ładunków chemicznych.

– Zupełnie nie rozumiem też, skąd to parcie polskich rafinerii do upstreamu. Nie mają one właściwie ekspertyzy wydobywczej i seriami popełniają błędy, kupując albo złoża zawodnione (Lotos w Yme), albo kontraktowane w złym czasie cenowym (jak Orlen w Kanadzie) – dodaje J. Wiśniewski (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 7/2016).