Bardzo trudny rok

Pod koniec kwietnia br. światowe stocznie zawarły kontrakty na nowe statki o łącznej nośności 14,2 mln t, co oznacza, że jej poziom był najniższy od 1988 r., kiedy to zamówiono jednostki o nośności 32 mln t – wynika z analizy rynku przedstawionego przez brytyjską firmę Clarkson Research.

Tak duże spadki zamówień zanotowano mimo zamknięcia od 2009 r. do 2016 r. aż 569 stoczni, co oznacza zmniejszenie potencjału produkcyjnego na świecie o ponad 20%. W rezultacie na rynku funkcjonują obecnie 423 zakłady. Liderem produkcji stoczniowej ponownie są Chiny z udziałem na poziomie 37%, wyprzedzające Koreę Południową, 35%, i Japonię, 19%. Udział europejskich stoczni szacowany jest na 2%

– Poziom zamówień nowych statków jest znacznie poniżej zdolności produkcyjnych światowego przemysłu okrętowego, więc stocznie i producentów sprzętu czeka bardzo trudny rok – stwierdził Martin Stopford, szef Clarkson Research.

Świadczy o tym również sytuacja na rynku żeglugowym, na którym według danych brytyjskiej firmy statki zarabiają średnio 8,9 tys. USD dziennie, podczas gdy próg rentowności armatorów to 9 tys. USD dziennie. Ponadto wzrost przewozów morskich w ub.r. szacowany jest na 2%, co oznacza spadek w porównaniu do 2015 r. o 0,6%, a w stosunku do rekordowego 2010 r. aż o 7,3%.