W zgodzie z porządkiem publicznym

– Na rynku funkcjonują specjalne ubezpieczenia tzw. kidnap and ransom insurance, które dotyczą tego typu ryzyk, związanych z porwaniem i koniecznością zapłaty okupu. Jeśli zaś chodzi o powszechne ubezpieczenia, to jest to element cały czas dyskutowany – mówi Paweł Mickiewicz, radca prawny, partner w Marek Czernis Kancelarii Radcy Prawnego.

Jak tłumaczy P. Mickiewicz, przy porwaniu mamy do czynienia z dwiema kwestiami – rzeczową i osobową. Jeśli dochodzi do porwania statku, w grę wchodzi zarówno zajęcie mienia, jak również uprowadzenie ludzi, którzy się na nim znajdują. W przypadku rzeczy jest o tyle prościej, że okup, który ma zostać zapłacony, aby uwolnić statek jako rzecz z ładunkiem, traktowany jest jako awaria wspólna. Jeśli jednak chodzi o objęcie ubezpieczeniem okupu za członków załogi, to firmy nie potwierdzają jednoznacznie i wyraźnie, iż znajduje on pokrycie w standardowych polisach AC (H&M) i OC (tu w charakterze quasi ubezpieczyciela kluby P&I). Konieczne jest więc dodatkowe ubezpieczenie.

Tylko czy wypłacenie okupu jest akceptowane przez firmy ubezpieczeniowe? P. Mickiewicz zaznacza, że zetknął się ze sprawą, gdzie właściciel ładunku, który znajdował się na porwanym statku, ubiegał się o wypłatę odszkodowania z tytułu jego utraty, a ubezpieczyciel uznał, że kwestia nie jest jeszcze oczywista, gdyż piratom nie chodzi o ładunek, ale o pieniądze z okupu, więc wystarczy zapłacić określona sumę, aby ładunek odzyskać. Dlatego trudno mówić o stracie całkowitej, skoro istnieje możliwość odzyskania towaru. Uznano więc, że nie można przyjmować, iż uprowadzenie statku, na którym jest ładunek, jest stratą całkowitą towaru.

– Konkluzja sądów angielskich była jednak taka, że nie jest to nielegalne i sprzeczne z porządkiem publicznym. Jest to o tyle istotne, że jeśli coś nie jest sprzeczne z porządkiem publicznym, to z zasady nie powinno być nielegalne. Łatwiej wtedy tego typu sytuacje objąć ubezpieczeniem – dodaje P. Mickiewicz (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 12/2016).