W cyfrowej sieci

– Może polityka transportowa powinna zacząć się od innej strony – od zdefiniowania w naszych głowach tego, czego się nie da, i zbudowania forum innowacyjnych rozwiązań, dzięki którym stwierdzimy, że jednak może się udać? – zastanawia się prof. dr. hab. Wojciech Paprocki, kierownik Zakładu Ekonomiki Przedsiębiorstwa Transportowego w Katedrze Transportu Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

W jego opinii stwierdzenie, że zbudujemy drugie tory czy drugą autostradę, jest kontynuowaniem tego, co do tej robimy do tej pory. W epoce cyfryzacji, która właśnie się pojawia, istnieje takie pojęcie disruptive innovations, tłumaczone jako wywrotowe innowacje, które mogą doprowadzić do przełomu, łamią bowiem dotychczasowe sposoby myślenia.

– W 2016 r. wyodrębnione zostało Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, co powoduje, że wewnątrz pakietu spraw, które zaliczylibyśmy do polityki transportowej, jest coraz więcej podmiotów administracji, które się tym zajmują. To sposób myślenia z XIX w., że najważniejszy jest minister – zaznacza prof. Paprocki.

Według niego, w dzisiejszym świecie minister danego resortu ma mało do powiedzenia: jest od administrowania i dbania o to, żeby nie przeszkadzać tym, którzy chcą dobrze funkcjonować na rynku. Dzięki temu możliwe jest tworzenie tzw. rozwiązań sieciowych, które nie są hierarchiczne, tak jak dzieje się to w administracji, bo wszyscy uczestnicy są na tym samym poziomie. Wówczas węzeł kolejowy w Gdańsku jest równie ważny jak nowy terminal kontenerowy. Operatorzy kolejowy i terminalowy wiedzą, że nie mogą bez siebie żyć: pierwszy się nie rozwinie, gdy drugi będzie mu barierą (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 13/2016).