Morskie marzenia o doskonałości

Niezawodność bezzałogowych statków handlowych jest nierealna, a błędy ludzkie są nie do wyeliminowania – twierdzą Samrat Ghosh i Trudi Hogg z Australian Maritime College na Uniwersytecie Tasmanii, podsumowując dotychczasowe prace na rzecz wprowadzenia tego typu jednostek. Pojawiły się bowiem koncepcje, że autonomiczne i bezzałogowe statki morskie mogą zmniejszyć ryzyko wystąpienia błędu ludzkiego popełnionego przez członków załogi oraz zapewnią oszczędności finansowe związane z jej zatrudnieniem. Jednak statki te, monitorowane z lądu, będą wymagały systemów łączności wysokiej jakości i niezawodności. Będzie to miało kluczowe znaczenie dla ich bezpieczeństwa, np. unikania kolizji, zaś ich wdrożenie i eksploatacja pociągną za sobą znaczne koszty.

Ponadto w żaden sposób nie zostanie wykluczona możliwość błędu ludzkiego. Technologia zainstalowana na pokładzie takich statków będzie wymagała kalibracji i konserwacji przez ludzi, a dodatkowo jednostka będzie wymagała stałego monitorowania z pomieszczenia kontrolnego na brzegu, gdzie operatorzy będą pracowali na przesłanych ze statku informacjach. W związku z tym ryzyko błędu ludzkiego nie jest wcale wyeliminowane, a jedynie zmienia swój charakter. – Niezawodność systemu określa operator, który ma do niego zaufanie. I to może stać się niebezpieczne, zwłaszcza kiedy przez dłuższy czas system działa bezawaryjnie – uważają australijscy naukowcy.