Nielegalna imigracja wyzwaniem dla współczesnej żeglugi

Często zamierzona imigracja przekształcała się w nielegalną, a w przewozach między kontynentami w praktyce wykorzystywana była wyłącznie żegluga handlowa. Jednym z zasadniczych czynników stanowiących o różnicy między dawnymi migracjami a tą z ostatnich lat – zwłaszcza od 2014 r. przez Morze Śródziemne – jest jej masowa skala, sięgająca kilkuset tys. osób rocznie w latach 2014-2016, z tendencją do dalszego wzrostu.

Szokujące są liczby zdesperowanych imigrantów, starających się morzem przedostać do Europy. W 2014 r. było to 216 054 osób, w 2015 r. już 1 mln, a w I połowie br. ok. 500 tys. Wskutek postępującego uszczelniania i blokad granic lądowych Turcji, a także szeregu państw Unii Europejskiej, w ostatnich miesiącach migracja morzem gwałtownie rośnie, osiągając liczby 6-7 tys. ludzi na tydzień. Dodatkowo skłania do tego świadomość, że okres sezonowej dobrej pogody na Morzu Śródziemnym kończy się w październiku, a nadchodzące sztormy migrację morzem – zwłaszcza przy użyciu sprzętu pływającego o znikomej dzielności morskiej np. gumowych pontonów – znacząco ograniczą czy wręcz uniemożliwią.

Migracja ta jest skoncentrowana głównie u zachodnich wybrzeży Libii, w kierunku Włoch i Malty a ostatnio także między Turcją a wyspami Grecji. Wstrząsającym przykładem jest włoska wyspa Lampeduza, leżąca w pobliżu wybrzeży Tunezji, gdzie na miejscowym cmentarzu liczba grobów z ciałami wyłowionymi z morza wynosi już ponad 10 tys. i znacznie przekroczyła liczbę mieszkańców wyspy. Dlatego obecna migracja przez Morze Śródziemne jest postrzegana jako największy exodus naszych czasów, a wciąż napływają kolejne tragiczne wiadomości – wskutek wojny domowej w Sudanie Południowym w stronę Europy zmierza kolejne 200 tys. uchodźców (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 20/2016).