Z nadzieją na ożywienieOstatnie miesiące roku są już tradycyjnie sezonowym okresem wzrostów rynków frachtowych. Pytaniem stała się kwestia, czy ostatnie lekkie zwyżki, które odnotowano na koniec 2016 r., były jedynie tendencją krótkookresową, czy może już symptomem stopniowo poprawiającego się długookresowego trendu? Liczni analitycy zauważają tutaj oznaki powolnego powrotu do równowagi parametrów rynku żeglugowego i możliwości jego wzrostu w perspektywie lat 2017-2019. Jednakże z bardziej pewną odpowiedzią na to pytanie będzie trzeba jeszcze poczekać.

Analizy i wnioski płynące z pierwszej połowy nowego roku powinny nieco bardziej naświetlić kształtującą się sytuację. Wydaje się, iż w pierwszej kolejności większe ożywienie może być odnotowane w przewozach mniej wyspecjalizowanych, czyli masowych i kontenerowych. Rynki bardziej złożone, takie jak offshore i project cargo, tego typu ożywienie mogą odczuć w nieco dalszym odstępie czasu.

Tym bardziej że aktywność rynku złomowego nadal stopniowo wzrasta, obejmując swoim zakresem coraz to młodsze jednostki. W ciągu pierwszych 9 miesięcy 2016 r. zezłomowano kontenerowce o pojemności 500 tys. TEU. Wielu światowych armatorów stawia jednak na przeczekanie, utrzymując swoje jednostki w tzw. lay-upie. Niemniej jednak na coraz bardziej aktywnym rynku utylizacji statków pod koniec listopada odnotowano złomowanie najmłodszej w dotychczasowej historii żeglugi morskiej jednostki, która pozostawała w bieżącej eksploatacji. Chodzi tutaj o wysłany do stoczni złomowej przez Rickmers Marine 7-letni kontenerowiec panamax India Rickmers. Z drugiej strony, przeczuwając możliwość poprawy rynku przewozów masowych w niedalekiej przyszłości, pojawili się też armatorzy, którzy szykują się do okazyjnych zakupów statków z rynku second hand. Należy do nich notowany na giełdzie nowojorskiej Safe Bulkers, Inc., który aktualnie gromadzi kapitały na zakup takich właśnie jednostek (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 1/2017).