Ubezpieczeniowy lider

– Rynek ubezpieczeń morskich w Polsce nie jest duży, zwłaszcza na tle innych rynków europejskich. Raczej lokalny. Zgodnie ze statystykami Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) i KNF generuje trochę ponad 80 mln zł w skali roku w zakresie składki przypisanej dla ubezpieczycieli. Oczywiście statystyki te obejmują tylko ubezpieczycieli zarejestrowanych w Polsce, należących do PIU – mówi Marek Lewandowski, dyrektor Biura Underwritingu i Zarządzania Ubezpieczeniami Morskimi, Lotniczymi i Transportowymi TUiR Warta SA.

Nie obejmują z kolei firm zagranicznych, a trzeba pamiętać o tym, że rynek ubezpieczeń morskich należy do najbardziej umiędzynarodowionych rynków ubezpieczeniowych, a niektórzy polscy armatorzy częściowo ubezpieczają się za granicą. Jeśli więc włączymy do tego jeszcze udziały zagranicznych ubezpieczycieli, w tym klubów P&I (Protection & Indemnity), to możemy dojść do kwoty ok. 100 mln zł. Wciąż jednak jest to w Polsce rynek niszowy.

Ponadto nasz rodzimy rynek ubezpieczeń morskich jest stosunkowo specyficzny, gdyż charakteryzuje się dużym udziałem jednego ubezpieczyciela w postaci Warty, która wielu swoich klientów ubezpiecza w zakresie 100% ryzyka, zapewniając kompleksową obsługę. W związku z tym dla konkurencji zagranicznej jest to rynek wart zainteresowania, nawet jeśli nie jest duży. Na razie jednak udział zagranicznych firm jest relatywnie niewielki.

– Armatorzy poza standardowymi już dla nas ryzykami casco i OC Armatora mogą w razie potrzeby liczyć również na ubezpieczenie ryzyk wojny, utraty zysków, OC czarterującego czy też ubezpieczenie aparatury i sprzętu. Posiadamy ofertę dla stoczni konstrukcyjnych i remontowych w zakresie ryzyk budowy i remontu statków. Dzięki pojemnej reasekuracji ubezpieczaliśmy znaczącą część największych budów realizowanych w polskich stoczniach. Mamy też wieloletnie doświadczenie w ubezpieczeniach branży offshore – dodaje M. Lewandowski (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 12/2017).