Czynnik niepewności

– Mamy wzrost gospodarczy rzędu 4% PKB rocznie. Dostępne prognozy wskazują, że podobne tempo wzrostu może być utrzymane w przyszłym roku. Czy to jest dobre tempo? Tak, i to trzeba wyraźnie powiedzieć. Gdyby Polska gospodarka miała rozwijać się w dłuższym okresie z taką dynamiką, to można by być spokojnym. Ale tak wcale być nie musi i zapewne nie będzie – stwierdza prof. dr. hab. Jerzy Hausner z Wydziału Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Zauważa, że obecnie tylko 2 czynniki wpływają na wysokość tego wzrostu. Podstawowy czynnik to konsumpcja, obejmujący ¾ dynamiki PKB. Trzeba się jednak zastanowić, czy uda się utrzymać takie tempo wzrostu konsumpcji w dalszej perspektywie. Drugim czynnikiem jest wzrost zapasów który, zdaniem J Hausnera, jest trudny do wyjaśnienia. Generuje raczej pytania: dlaczego mamy tak duży przyrost zapasów, i co to ekonomicznie oznacza?

Problematyczne są za to 2 inne czynniki wzrostu PKB – handel zagraniczny i inwestycje. Problem polega na tym, że wzrost konsumpcji spowodowany wzrostem wydatków socjalnych i wzrostem wynagrodzeń pobudza konsumpcję, co wiąże się z dużym wzrostem importu. W związku z tym, jeśli dynamika eksportu nie spadła, lecz jest mniejsza niż dynamika importu, to mamy ujemny wkład handlu zagranicznego do PKB. Ten negatywny czynnik został na razie zrównoważony wzrostem zapasów. Jeśli więc utrzymamy niekorzystną sytuację w zakresie dynamiki relacji eksport – import, a nie będą rosły zapasy, to ów negatywny czynnik, który został zrównoważony, w najbliższej przyszłości już zrównoważony nie będzie. Stanowi to źródło niepokoju.

– Kolejny niepokój wzbudzają inwestycje. Po kilku kwartałach ujemnej dynamiki, inwestycje teraz rosną, ale bardzo słabo. Tu nie ma żadnego przełomu. Nie następuje oczekiwane odbicie – uważa prof. Hausner (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 20/2017).