Kontenerowa przyszłość

W ciągu najbliższych 50 lat serwisy kontenerowe będą obsługiwały samodzielne statki, o pojemności 50 tys. TEU, oraz modułowe pływające kontenery. Natomiast światowe obroty kontenerowe w tym czasie wzrosną od dwóch do pięciu razy – takie prognozy rozwoju rynku snuje firma analityczna McKinsey & Company.

Największy przepływ kontenerów pozostanie na trasach z Dalekiego Wschodu, i to zarówno do Europy, jak i Ameryki. Natomiast drugim największym kierunkiem dostaw będą linie łączące Afrykę oraz Azję Południową. Wzrośnie również krótkodystansowa wymiana wewnątrzregionalna. Jednak po wielokrotnych próbach redukcji nadpodaży tonażu i kolejnych cyklach konsolidacji na rynku mogą zostać tylko trzy lub cztery duże firmy zajmujące się przewozem kontenerów.

Ogromne zmiany zajdą również w samym procesie transportu. Obsługa frachtów jako samodzielna działalność praktycznie przestanie istnieć, ponieważ interakcje cyfrowe zmniejszą potrzebę pośredników. Wszyscy najwięksi operatorzy będą ściśle związani z systemami danych, przez co w pełni zdigitalizują kontakty z klientami i swoje systemy operacyjne. Ponadto niektórzy klienci będą oczekiwali od firm logistycznych w pełni zintegrowanej sieci dostaw obejmującej wszystkie rodzaje transportu, w tym możliwe najtańsze przewozy morskie.

Dlatego też McKinsey doradza firmom żeglugowym inwestowanie w technologie cyfrowe w celu zróżnicowania swoich produktów, łańcuchów dostaw, poprawy obsługi klienta, podniesienia wydajności i redukcji kosztów. Ryzyko polega bowiem na tym, że giganty techniczne oferujące cyfrowe rozwiązania mogą przechwycić większość wartości z relacji z klientami, poruszając się szybciej niż operatorzy działający na rynku w dotychczasowej formule. Ponadto firma stwierdza, że innowacje, które pojawią się w ciągu najbliższych dziesięcioleci, będą musiały być aranżowane w całym łańcuchu dostaw, począwszy od firm logistycznych, poprzez przewoźników i operatorów terminali.