Polskie porty, szczególnie te ze środkowego wybrzeża, mogą wiele zyskać na budowie morskich elektrowni wiatrowych na polskim wybrzeżu. A te mają powstać już za kilka lat. Dlatego prace nad koncepcją wykorzystania portów pod względem planowanych inwestycji muszą ruszyć niemal natychmiast.

Na Morzu Bałtyckim panują korzystne warunki dla morskiej energetyki wiatrowej, a kilku polskich inwestorów posiada już pozwolenia na wznoszenie sztucznych wysp. Dwóch z nich (Polenergia i Polska Grupa Energetyczna Energia Odnawialna) ma już nawet podpisane umowy przyłączeniowe do sieci elektroenergetycznej dla farm wiatrowych o mocy 2,2 GW. Docelowy potencjał morskiej energetyki wiatrowej w Polsce oceniany jest różnie – między 7,5 GW a 14 GW – w perspektywie nawet do 2050 r., a osiągnięcie 6 GW jest możliwe do 2030 r. Taka skala morskiej energetyki wiatrowej pozwoli na zlokalizowanie w kraju znaczącej części łańcucha dostaw, co może przełożyć się w istotny sposób na gospodarkę.

Wiatraki Polenergii miałyby stanąć 37 km od brzegu, w środkowej części polskiego wybrzeża, mniej więcej na wysokości Słupska. Latem ub.r. firma uzyskała już decyzję środowiskową dla drugiej planowanej Morskiej Farmy Wiatrowej, Bałtyk III, która ma być zlokalizowana ok. 23 km na północ od linii brzegowej, na wysokości gminy Smołdzino oraz gminy miejskiej Łeba. To ona miałaby jako pierwsza zostać oddana do użytku – pierwszy prąd ma z niej popłynąć do polskiego wybrzeża w latach 2021-2022. Uruchomienie Morskiej Farmy Wiatrowej Polenergia Bałtyk II planowane jest z kolei na 2026 r.

Jednym z zasadniczych elementów procesu logistycznego w łańcuchu rozwoju energetyki wiatrowej na morzu są właśnie porty. Głównymi wymaganiami, którym musza w tym względzie sprostać, są: długość nabrzeża wynosząca ok. 200-300 m ze strefą o dużej nośności, głębokość wystarczająca do przyjęcia statków instalacyjnych (8-10 m), dostępność dźwigów oraz placów do składowania elementów przyszłej farmy wiatrowej. W tym okresie eksploatacji morskich farm wiatrowych, która zgodnie z analizami firmy doradztwa strategicznego McKinsley wynosić ma ok. 20 lat, serwisowaniem, monitorowaniem i naprawami morskich farm wiatrowych w Polsce zajmować się może ponad 1200 osób. Dalszy 1 tys. miejsc pracy powstać może w branżach obsługujących farmy – usługach portowych, transporcie, serwisie okrętów. Dzięki  polskim morskim farmom wiatrowym część portów mogłaby się stać centrami serwisowymi, korzystać zarówno na etapie ich budowy, jak i w okresie eksploatacji.

Przykładów w tym zakresie dostarczają porty zagraniczne. Niektóre z nich funkcjonują jako klasyczne porty eksploatacyjne, wykorzystywane przez dostawcę określonych komponentów na rynek morskiej energetyki wiatrowej, który przez dany ośrodek transportuje własne urządzenia na ościenne rynki. Przykładem może być Nyborg w Danii, który stał się portem ekspedycyjnym dla Siemensa. Inną kategorią są porty, które można określić mianem swego rodzaju hubu logistycznego, dysponujące bardzo dobrymi parametrami dostępności zarówno od strony morza, jak i od strony lądu, gdzie w wyspecjalizowanych terminalach offshore następuje składowanie komponentów morskich elektrowni wiatrowych przed wysłaniem ich na miejsce instalacji. Często porty te dysponują bardzo dużymi terenami umożliwiającymi składowanie kilkudziesięciu nawet wszelkiego rodzaju konstrukcji. Takim hubem logistycznym na Morzu Bałtyckim jest port w Sassnitz, który bierze udział w realizacji projektów morskich farm wiatrowych w zachodniej części Morza Bałtyckiego, na wodach niemieckich.

W przypadku Polski tego typu rolę mogłyby odgrywać porty trójmiejskie lub zespółu Szczecin-Świnoujście, choć w tym drugim wypadku problemem mogłoby być stosunkowo bliskie sąsiedztwo i w rezultacie konkurencyjność wspomnianego terminalu w Sassnitz. Kluczową rolę w realizacji morskich farm wiatrowych odgrywają zazwyczaj jednak te porty, które – położone najbliżej zaplanowanej lokalizacji – są w stanie zapewnić najlepsze parametry wystarczające do obsługi przynajmniej niektórych funkcji niezbędnych do realizacji budowy. W przypadku portów polskich, biorąc pod uwagę planowane lokalizacje morskich farm wiatrowych, do najbardziej predystynowanych do rozwoju ich zaplecza do tej funkcji są porty w Ustce, Władysławowie, Kołobrzegu i w niewielkim stopniu w Darłowie. Znajdują się one bowiem w odległości ok. 20-30 km od projektowanych lokalizacji morskich farm wiatrowych, a jednocześnie ich infrastruktura, nawet w obecnym stanie, może umożliwić lokalizowanie tam przynajmniej niektórych funkcji związanych z obsługą zaplecza budowy, np. transferu załóg obsługujących proces budowy oraz transportu drobnych komponentów.

Aby możliwie najlepiej wykorzystać szansę uczestniczenia portów środkowego wybrzeża w tych procesach potrzebne jest odpowiednie przygotowanie infrastruktury portowej, w tym również budowa nowej, specjalnie przeznaczonej do obsługi morskiej energetyki wiatrowej. W wypadku wspomnianych portów prace dotyczące koncepcji ich rozwoju, jak i przedsięwzięcia w zakresie rozwoju infrastruktury muszą być podejmowane z odpowiednim wyprzedzeniem w stosunku do perspektywy rozpoczęcia budowy farm, która powinna nastąpić w latach 2020-2021. Czyli de facto już teraz.

Jest już ostatni moment, żeby przystąpić do planowania kierunku rozwoju poszczególnych portów, z uwzględnieniem tej nowej, nieznanej dotychczas w warunkach Polski  specyfiki pracy portów. Dotychczas nie podejmowano bowiem w Polsce żadnych istotnych działań w zakresie identyfikacji kierunku rozwoju infrastruktury portowej pod kątem obsługi morskich farm wiatrowych. Nie wykonano również w tym zakresie żadnych studiów, które wskazywałyby, które z portów powinny być przygotowane do szczegółowo ustalonych funkcji w obsłudze fazy budowy, a następnie fazy eksploatacji – mówi Mariusz Witoński, prezes Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej.

Nie jest jednak jeszcze za późno. Porty prowadzą własne prace nad rozwojem infrastruktury dostępowej i zaplecza składowego. Dotyczy to zarówno tych dużych, jak Gdańsk i Gdynia, których planowane terminale zewnętrzne będą miały, z punktu widzenia morskiej energetyki wiatrowej, odpowiednie parametry zarówno nośności nabrzeży, jak i dostępności od strony wody i lądu. Ale również w planach mniejszych portów można znaleźć elementy, które mogą być, przy pewnej modyfikacji, wykorzystane jako zaplecze morskich inwestycji wiatrowych, np. koncepcja budowy portu zewnętrznego w Ustce, ze wskazaniem terminalu, który potencjalnie mógłby zaspokoić również potrzeby budowy farmy. Prace te jednak wymagają koordynacji oraz wsparcia w zakresie sparametryzowania planowanych potrzeb sektora morskiej energetyki wiatrowej: dostaw, składowania, przeładunków, ze wskazaniem asortymentu transportowanych komponentów, ich parametrów technicznych, jak i potencjalnego czasu prowadzenia operacji logistycznych.

Polskie Towarzystwo Morskiej Energetyki Wiatrowej podjęło właśnie inicjatywę zmierzającą do uruchomienia w tym zakresie niezbędnych konsultacji z zarządami portów, przy zaangażowania urzędu marszałkowskiego województwa pomorskiego. Władze towarzystwa mają nadzieję, że nawet w przypadku już obecnie prowadzonych prac nad koncepcjami rozwoju poszczególnych portów uda się wprowadzić do nich odpowiednie modyfikacje lub rozwinięcia, umożliwiające ich przygotowanie do uzyskania korzyści z rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce w zbliżającej się dekadzie.