Dywersyfikacyjne zmagania

W cywilizowanych gospodarczo krajach dywersyfikuje się dostawy nośników energetycznych dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego. Jest wiele powodów skłaniających do dywersyfikacji dostaw, ale rzadko spotyka się polityczne akcje PR-owskie czy po prostu działanie „na złość ” dostawcy.

Żeby ocenić polskie wysiłki dywersyfikacyjne w zakresie importowych dostaw ropy naftowej, warto spojrzeć na osiągnięcia innych krajów Unii Europejskiej w tym zakresie. Wyjątkowo ciekawe są lata 2013-2015, czyli czas gwałtownego spadku cen tego surowca głównie wskutek jego rosnącej dostępności. W tym okresie udział Polski w imporcie ropy naftowej UE nie przekraczał 5% i pochodziła ona z 4-6 krajów, z ogromną przewagą ropy rosyjskiej (ponad 90%). W tym samym czasie Belgia, importująca niewiele więcej ropy niż Polska (6% importu UE), sprowadzała ropę z 21-24 krajów. Importujące ponad dwukrotnie więcej ropy niż Polska takie kraje jak Francja czy Hiszpania sprowadzały ją podobnie aż z 21-25 krajów. Zaś nieposiadająca dostępu do morza Austria, która importuje trzy razy mniej ropy niż Polska, kupowała ją w 11-15 krajach.

W tamtych latach żaden z tych krajów (poza Hiszpanią i to tylko w latach 2013 i 2015) nie osiągnął niższej niż Polska średniorocznej ceny zakupu ropy naftowej z importu, co z pewnością zawdzięczamy cenom ropy rosyjskiej. Przy wysokich cenach ropy, czyli w warunkach rynku dostawcy, większość krajów korzysta z ograniczonej liczby źródeł zaopatrzenia bowiem bardziej liczy się pewność dostaw niż ich różnorodność. Dywersyfikacja dostaw nie może być celem samym w sobie, a w szczególności nie może kreować nieracjonalnych kosztów czy też napięć politycznych. Polska infrastruktura logistyczna jest na tyle rozbudowana (brakuje właściwie tylko rurociągu produktowego do Czech), że to ekonomika dostaw powinna decydować o kierunkach zaopatrzenia w ropę naftową. Ponadto Polska jest w dobrym towarzystwie silnych gospodarczo importerów unijnych i o ile nie marzy się nam Polexit, nie widać większych zagrożeń dla naszych dostaw ropy (więcej w „Namiary na Morze i Handel” 8/2018).