Odzyskujemy optymizm

– Przygotowanie zaplecza logistycznego, w tym portów, ich nabrzeży, torów podejściowych, zaplecza składowego oraz przygotowanie odpowiedniego skomunikowania portów również od strony lądowej jest kluczowym warunkiem zagospodarowania istotnej części strumienia kapitału, który zostanie uruchomiony przy okazji realizacji morskiej energetyki wiatrowej – uważa Mariusz Witoński, prezes Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej.

W jego opinii polskie porty dysponują potencjałem rozwojowym, który umożliwiłby wykorzystanie ich dla zabezpieczenia obsługi operacji logistycznych, związanych z realizacją projektów farm wiatrowych na morzu. Przy czym należy podkreślić, że do tej pory nie zostały podjęte żadne działania w zakresie kompleksowego rozpoznania potrzeb w kontekście uruchomienia tak dużych projektów.

– Zakładamy jednak, że okres do 2035 r. będzie czasem najintensywniejszych prac i wtedy to odpowiednie możliwości przeładunku, składowania i transportu komponentów morskich farm wiatrowych przez specjalistyczne jednostki będą funkcją poszukiwaną w polskich portach – twierdzi M. Witoński.

Ponadto, według szefa PTMEW, już teraz polski przemysł jest w stanie partycypować w łańcuchu dostaw elementów morskich farm wiatrowych na poziomie co najmniej 50%. Ale przy odpowiednim wsparciu możliwy byłoby udział komponentów lokalnych w łańcuchu dostaw na poziomie 75%. Według szacunków PTMEW realizacja optymalnego scenariusza, czyli osiągnięcie do 2030 r. mocy morskich farm wiatrowych na poziomie 6,8 GW, spowodowałaby ulokowanie w polskich przedsiębiorstwach zamówień o łącznej wartości ponad 70 mld zł.

– Dla porównania pragnę przypomnieć, że przychody największej polskiej grupy stoczniowej za 2016 r. wyniosły ok. 2 mld zł – podsumowuje M. Witoński (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 9/2018).