Janusz ZarębskiZ prof.Januszem Zarębskim, rektorem Akademii Morskiej w Gdyni, rozmawia Piotr Frankowski.

– Jakie znaczenie dla uczelni ma zmiana statusu z akademii na uniwersytet? Formalnie wejdzie ona w życie w październiku br.

– Przede wszystkim należy powiedzieć, że będziemy jedynym w Polsce Uniwersytetem Morskim. Jest to sygnał dla kandydatów zainteresowanych nauka na naszej uczelni, że pokonujemy kolejny szczebel rozwoju. To również prestiż być branżową uczelnią techniczną o randze uniwersytetu przymiotnikowego, czyli Uniwersytetu Morskiego. To benefity także dla studentów i przyszłych absolwentów. Większość z nich jest zatrudniania przez zagranicznych armatorów i przedsiębiorców, dla których bardzo liczy się dyplom uniwersytecki. Na świecie jest bowiem tak, że akademia jest traktowana o stopień niżej od uniwersytetu. I nasi absolwenci, którzy głównie pracują za granicą, pokazując tam swój dyplom, gdzie jest napisane akademia, mogą być odbierani jak gorzej wykształceni w stosunku do absolwentów z innych krajów. Jest to o tyle ważne, że w rankingu uczelni morskich w Europie i na świecie jesteśmy w ścisłej czołówce. Dzięki nowej nazwie wyraźniej odróżniamy się również od uczelni wojskowych, które są Akademiami Wojskowymi, a z którymi często nas mylono.

Na zmianie tej zyska także Gdynia, które na północnej mapie Polski jest jedynym 200 tys. miastem bez uniwersytetu. Teraz również Gdynia będzie miała swój uniwersytet, i jak na miasto morskie przystało, będzie on morski. Jestem więc głęboko przekonany, że przekształcenie Akademii Morskiej w Uniwersytet Morski to słuszna decyzja, poparta przez wiele instytucji Trójmiasta.

– Czy zmiana ta wpłynie na zmiany w kształceniu kadr morskich? W jakim zakresie?

– Nasza uczelnia ma wieloletnie tradycje szkolenia kadr morskich i będzie je kontynuować i rozwijać. Zmiana statusu uczelni może tylko pozytywnie wpłynąć na proces kształcenia, dając wiele nowych możliwości dydaktycznych i rozwojowych dla uczelni. Nie zmieni się jednak program edukacyjny ani jego jakość. Nadal będziemy kształcić profesjonalne kadry floty handlowej doceniane przez światowych armatorów.

– Na co AMG nastawia się bądź będzie w najbliższej przyszłości nastawiała się, jeśli chodzi właśnie o kształcenie kadr morskich?

– Bardzo pilnie obserwujemy to, co dzieje się na rynku pracy. Dopasowujemy nasze programy do jego wymagań. Naszym zadaniem jest kształcenie kadr na światowym poziomie poprzez wprowadzenie do programu kształcenia zagadnień wynikających z oczekiwań rynku. Wykorzystywane są już na szeroką skalę nowe technologie i urządzenia, zmieniają się wymagania Światowej Organizacji Morskiej (IMO), unowocześniana jest baza laboratoryjna i symulatorowa. Uważam, że jesteśmy w stanie sprostać tym wszystkim wymaganiom.

– Jakie są to wymagania?

– Każdy nasz absolwent otrzymuje dyplom morski, który musi spełniać wymagania IMO w zakresie zintegrowanego kursu bezpieczeństwa (STCW). Spełniamy te wymagania. Czasem armatorzy wymagają czegoś więcej. Mimo wyśrubowanych wymagań nasi absolwenci znajdują pracę.

– Sytuacja polskich marynarzy na globalnym rynku staje się jednak coraz trudniejsza.

– Sytuacja polskich marynarzy jest taka sama jak marynarzy innych narodowości. Wciąż trwa światowy kryzys w żegludze i mimo to na tym trudnym rynku polscy marynarze nieźle sobie radzą, głównie dlatego, że są bardzo dobrze przygotowani do pracy. Znajdują zatrudnienie u najlepszych armatorów.

W najgorszej sytuacji są marynarze pracujący do tej pory w sektorze offshore. Grupa ta była bardzo dobrze wynagradzana, a ponadto pracowała w dużej mierze na statkach wyposażonych w urządzenia wysokiej technologii. Obecny kryzys w tym sektorze sprawił, że muszą oni przekwalifikować się do pracy na jednostkach konwencjonalnych oraz godzić się na znacznie niższe wynagrodzenie.

– Mimo to przedstawiciele armatorów, np. zrzeszeni w Polskim Związku Zarządców Statków, mają sporo uwag co do umiejętności potencjalnych marynarzy po AMG. Niektórzy nawet rezygnują z ich zatrudniania np. jako mechaników. Z czego to wynika?

– Zauważamy wyśrubowane wymagania niektórych armatorów, które moim zdaniem wynikają bardziej z sytuacji na rynku pracy niż z wątpliwości co do wykształcenia. Armatorzy szukają marynarzy ustabilizowanych rodzinnie, bo tacy będą trzymali się miejsca pracy. Czasem szukają określonych, bardzo specyficznych umiejętności wynikających z doświadczenia, np. obsługi konkretnego rodzaju silnika. Nasi studenci są naprawdę dobrze przygotowani, kształcą się nie tylko w laboratoriach, ale przede wszystkim na urządzeniach rzeczywistych – silnikach, radarach, symulatorach, w warsztatach.

– Czy coraz mocniej wkraczający we wszystkie dziedziny przemysł 4.0 i wszechobecna gospodarka cyfrowa wymuszają zmiany w kształceniu kadr? W jakim zakresie?

– Przemysł 4.0 to inaczej IV rewolucja przemysłowa i przechodzenie od kapitałochłonnych rozwiązań w przemyśle do rozwiązań opartych na zaangażowaniu inteligentnych rozwiązań i wysoko kwalifikowanych kadr. Stawia na wdrażanie inteligentnych rozwiązań, automatykę produkcji i robotykę. Opiera się na nowych technologiach związanych z internetem, przetwarzaniem danych w chmurze oraz tzw. big data. Tak, przemysł 4.0 wymusza zmiany w kształceniu kadr. W szczególności dotyczą one kształcenia technicznego oraz kształcenia na poziomie inżynierskim – i to w tych obszarach niezbędna jest koncentracja. Przede wszystkim gospodarka cyfrowa wymaga zaktualizowania oferty edukacyjnej, dostosowania jej do potrzeb rynku pracy, tak jak to robimy w naszej uczelni. Potrzebne są więc nowe kierunki kształcenia i ścisła współpraca z biznesem.

Uruchamiamy właśnie nowy kierunek, którym będzie informatyka, a kolejny już rok prowadzimy nabór na specjalność technologie kosmiczne i satelitarne. Ściśle współpracujemy również z biznesem – prowadzimy projekty i badania dla przedsiębiorstw gospodarki morskiej. Nasza uczelnia włącza się w wiele kluczowych przedsięwzięć dla przedsiębiorstw gospodarki morskiej. Przykładem jest terminal LNG w Świnoujściu, dla którego opracowaliśmy zasady bezpieczeństwa na podejściu do portu. Warto wspomnieć, że zanim do terminalu kontenerowego DCT w Gdańsku wszedł 400 m kontenerowiec, to możliwość jego zawinięcia została sprawdzona w naszych symulatorach. Jesteśmy również istotnym partnerem w opracowaniu projektu budowy portu zewnętrznego w Gdańsku, a to tylko kilka z wielu opracowań, które przygotowano w ostatnim czasie dla przedsiębiorstw morskich.

Obecnie jesteśmy zaangażowani w 12 projektów krajowych i 7 międzynarodowych, finansowanych m.in. ze środków Unii Europejskiej, budżetu państwa, Międzynarodowego Stowarzyszenia Uniwersytetów Morskich czy Europejskiej Agencji Kosmicznej, o łącznej wartości prawie 24,3 mln zł.

– Jakie plany na przyszłość ma uczelnia w zakresie rozszerzania swojej oferty zarówno dla studentów, jak i dla biznesu?

– Jak już wspominałem, w przypadku studentów, tworzymy nowe kierunki kształcenia, w tym technologie kosmiczne i satelitarne (kierunek prowadzony wspólnie z Politechniką Gdańską i Akademią Marynarki Wojennej, finansowany z programu regionalnego) oraz informatykę (kierunek uruchamiany w ramach projektu SEZAM realizowanego w ramach programu POWER). W ramach tego ostatniego oferowane będą 2 specjalności, aplikacje internetowe i mobilne oraz internet rzeczy. Pierwsza z nich ukierunkowana będzie na projektowanie i wdrażanie aplikacji dla potrzeb transportu i logistyki morskiej, druga zaś nastawia się na projektowanie systemów wbudowanych i zaawansowanych systemów komunikacji między urządzeniami, dla potrzeb branży morskiej, ale również na nowe specjalności i modyfikacje programów kształcenia.

W ramach aktualnie realizowanego projektu finansowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, modyfikacji programów zostaną poddane specjalności realizowane na kierunkach transport i nawigacja oraz specjalność informatyka gospodarcza. Nowe kierunki oraz modyfikacje programów kształcenia przeprowadzane są w konsultacji z pracodawcami – jest to zresztą warunek sine qua non realizowanych projektów ogólnorozwojowych. W ramach aktualnie realizowanego projektu SEZAM AMG już oferuje swoim studentom szereg kursów poszerzających m.in. ich kompetencje społeczne i interpersonalne, czyli: komunikację, pracę w zespole, rozwiązywanie konfliktów, asertywność. Studenci w ramach projektu mają możliwość skorzystania z usługi doradcy zawodowego i zbadania swoich kompetencji. Po zbadaniu będą mogli wybrać szkolenia zarówno z kompetencji miękkich, jak i zawodowych.

Aby absolwent AMG lepiej odnalazł się na rynku pracy, uczelnia cały czas oferuje również wsparcie Biura Karier oraz Doradcy Zawodowego. Tym bardziej że nasze Biuro Karier uzyskało wsparcie finansowe w ramach projektu SEZAM. AMG oferuje też możliwości pozyskania przez naszych studentów i absolwentów kompetencji poprzez praktyki i staże zagraniczne w ramach programu ERASMUS+.

– Na początku lipca br. Sejm przyjął nową ustawę o szkolnictwie wyższym, zwaną również ustawą 2.0. AMG zgłosiła do niej wiele uwag. Czego one dotyczyły?

– Mając na uwadze strategiczne sprawy dla naszej uczelni, skierowaliśmy uwagi i postulaty warte uwzględniania do nowej ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. Do naszych głównych postulatów zaliczamy zachowanie statusu uczelni morskich jako uczelni resortowych. Istotne jest przywrócenie możliwości zaliczania do minimum kadrowego dla kierunku studiów w uczelniach morskich osób posiadających stopień naukowy doktora i najwyższy dyplom morski na prawach samodzielnego pracownika naukowego oraz utrzymania możliwości zajmowania stanowisk kierowniczych i zasiadanie w organach bez względu na wiek. Ważne jest również uwzględnienie przy zaliczeniu do uczelni badawczych szczególnego charakteru polskich uczelni morskich, które jako jedyne z niewielu na świecie prowadzą studia doktoranckie. Opowiadamy się również za utrzymaniem dotychczasowej ścieżki awansu naukowego oraz za zachowaniem obecnej pozycji rektora w uczelni. Kolejny postulat to zwiększenie finansowania uczelni, a zwłaszcza nauki w relacji do PKB na poziomie 2%.

– Czy uwagi te zostały uwzględnione?

– Uczelnie morskie podlegają ministrowi właściwemu ds. morskich, więc pozostały uczelniami resortowymi. Została również zachowana dotychczasowa ścieżka rozwoju naukowego, aczkolwiek habilitacja nie ma już charakteru obligatoryjnego. W kwestii wieku niestety zapisy nas nie satysfakcjonują. Sprawa szczególnego traktowania uczelni morskich jest kwestią aktów wykonawczych do ustawy, ale obawiamy się, że nasze postulaty w tym zakresie zostaną spełnione tylko w niewielkiej części. Niestety reforma szkolnictwa wyższego i nauki nie ma również zagwarantowanego wzrostu nakładów na edukację z budżetu państwa w latach następnych.

– Dziękuję za rozmowę.