Europejski spór o złomowanie

Zgodnie z rozporządzeniem Unii Europejskiej w sprawie recyklingu statków jednostki pływające pod unijna banderą będą musiały od stycznia 2019 r. być złomowane w stoczniach zatwierdzonych przez Brukselę. Wszystkie zakłady, łącznie 20, znajdujące się na liście działają w krajach UE. Jednak branża żeglugowa sceptycznie odnosi się do ich możliwości przerobowych.

Stowarzyszenie Armatorów Wspólnoty Europejskiej (ECSA) szacuje, że popyt na złomowanie wynosi do 1,6 mln LDT rocznie, zaś unijne stocznie nigdy nie poddały recyklingowi więcej niż 65 tys. LDT rocznie. Dlatego ECSA jest zdania, że ​​Komisja Europejska musi pilnie zapewnić europejskim armatorom możliwość złomowania jednostek także na innych kontynentach. Niektórzy armatorzy rozważają nawet zmianę bandery na pozaunijną, jeśli KE nie rozszerzy listy zakładów złomujących statki o firmy spoza Europy, np. z południowej Azji.

Zarzuty te odpiera NGO Shipbreaking Platform. W opublikowanym raporcie stwierdza, że europejskie firmy zajmujące się recyklingiem statków mają wystarczająco duży potencjał, aby zrealizować wszystkie zlecenia. Według ich wyliczeń maksymalne możliwości unijnych zakładów w tym zakresie wynoszą 1,15 mln LDT i znacznie przewyższają poziom wykorzystania. Nawet jeśli 20 stoczni znajdujących na licie nie wystarczy, to do listy zostaną wkrótce dodane kolejne zakłady recyklingu ze Skandynawii, Turcji i USA.

Obecnie liderami, jeśli chodzi o złomowanie statków, są zakłady w Indiach, Pakistanie i Bangladeszu, które kupują i niszczą przytłaczającą większość wycofanego z użytku tonażu. Najczęściej jednak w prymitywnych warunkach.