Przez kanał po brexicie

Jak wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej wpłynie na funkcjonowanie Dover – zastanawiają się władze tego portu. Jest on bowiem kluczowym elementem wymiany handlowej Wysp Brytyjskich z Europą kontynentalną, a brexit postawił pytanie, w jaki sposób nowe przepisy celne mogłyby wpłynąć na działalność portu. Władze Dover ostrzegają, że nawet krótkie odprawy celne przyjeżdżających ciężarówek mogą doprowadzić do kosztownych i długotrwałych zatorów. Jednocześnie port odrzucił sugestie o możliwości przeniesienia części jego ruchu do innych portów morskich w Wielkiej Brytanii, takich jak Ramsgate lub Sheerness, gdyż nie są one dostosowane do obsługi takiego wolumenu oraz przyjmowania promów, które zawijają do Dover. Dlatego koszt takiego przedsięwzięcia oszacowano na 3,3 mld USD.

Aby zapobiec zakłóceniom po brexicie, władze Dover współpracują z rządem w Londynie w sprawie planu obsługi ruchu ciężarówek, które mają być wcześniej zgłoszone brytyjskim organom celnym, aby pojazdy nie musiały być przetrzymywane w porcie w celu kontroli. Zwrócono również uwagę na brytyjski plan celny zdalnego (a nie w samym porcie) przeprowadzania inspekcji dotyczących produktów pochodzenia roślinnego i zwierzęcego, co miałoby skracać czas spędzany przez każdą ciężarówkę w terminalu.
Inspekcje celne przeprowadzane po brexicie mogą również mieć wpływ na operacje portowe po francuskiej stronie kanału. Operator Brittany Ferries ostrzega, że ​​każdy pojazd przewożący towary chłodnicze, żywność i inne produkty naturalne prawdopodobnie zostanie sprawdzony po przybyciu do Francji. Jest to ok. 1/3 z 210 tys. jednostek frachtowych, które linia przewozi co roku, czyli ilość, która znacznie przewyższa obecną dostępność magazynów w portach francuskich, takich jak Cherbourg i St. Malo.