Niepewność branży transportowej

– Jeśli przyszłość branży żeglugowej będzie taka jak teraźniejszość, to nie będzie aż tak źle, ponieważ nie jest ona taka zła, jak się wydaje w różnych okresach w ciągu ostatnich 10 lat – uważa Richard Greiner, partner w zespole Shipping & Transport firmy Moore Stephens.

Zaufanie do firm żeglugowych spadło nieznacznie pod koniec ub.r., ale było to wbrew 4-letniemu wzrostowi odnotowanemu w I połowie 2018 r. Wciąż pozostaje apetyt na inwestycje w transporcie, zarówno ze strony obecnych graczy, jak też nowych podmiotów. Prawdopodobnie będzie to kontynuowane w 2019 r.

Obowiązujące i nowe regulacje, takie jak zarządzanie wodami balastowymi czy ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, pokazują, że żegluga staje się bardziej świadoma swojego wpływu na środowisko. Potrzebne będą jednak nowe fundusze na realizację projektów w tym zakresie, choć inwestycje w ochronę środowiska powinny okazać się atrakcyjne dla wielu potencjalnych inwestorów.

Branża zmierzy się też z innymi wyzwaniami. Wzrosnąć mają koszty operacyjne, choć pozostaje nadzieja, że stawki frachtowe utrzymają się przynajmniej na podobnym poziomie jak obecnie. Wskaźnik Baltic Dry być może będzie zachowywał się mniej chaotycznie niż w II połowie ub.r. Ponadto zapowiadany brexit może doprowadzić do rozwoju połączeń żeglugowych do i z Wielkiej Brytanii.

Wciąż jednak na świecie będzie dominowała niestabilna sytuacja w zakresie wymiany handlowej, mimo perspektywy nowych negocjacji handlowych między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Ponadto w tym roku mają miejsce wybory prezydenckie i parlamentarne w wielu krajach, co nie najlepiej wpływa na stabilność rynków. W efekcie, jak stwierdza R. Greiner, niepewność prawdopodobnie pozostanie normą w 2019 r.