Dobry, ale niespokojny rok

Poprzedni rok znów okazał się w polskich portach najlepszym, jeśli chodzi o przeładunki kontenerów. W sumie obsłużono tam 2,818 mln TEU, o 421 tys. więcej niż rok wcześniej. Ogólne roczne tempo wzrostu, które wyniosło 17,6%, utrzymało się na niemal takim samym poziomie jak poprzednio, a wielkość miesięcznych przeładunków stale utrzymywała się powyżej poziomu 200 tys. TEU. W poszczególnych terminalach działy się jednak rzeczy zaskakujące, zwłaszcza gdy porówna się wyniki I i II półrocza.

Z kilkunastoletnich statystyk portowych wynika, że w II półroczu przeładunki były zawsze wyższe niż w pierwszym. Jedynym wyjątkiem, potwierdzającym tę regułę, był 2014 r., kiedy to przeładunki w I półroczu nieznacznie przewyższyły te z II półrocza. Zeszły rok, jeśli chodzi o łączne portowe przeładunki, nie odbiegł jednak pod tym względem od normy, ale tylko dlatego, że kiedy w jednych terminalach obroty spadały, to w innych rosły.

W największym z polskich terminali, DCT Gdańsk, od maja 2016 r., miesiąc w miesiąc, przeładunki były wyższe od analogicznych z roku poprzedniego. Również w I półroczu 2018 r. przyrosty były imponujące i wynosiły od 20% do 52%, ale im było bliżej do połowy roku, tym ta dynamika wzrostu była mniejsza. I ta tendencja utrzymała się do końca roku, ze spektakularnym „dołkiem” we wrześniu, gdy przeładunki okazały się o 13% niższe od tych z poprzedniego roku. Potem było lepiej, ale grudzień terminal kończył z zaledwie jednoprocentową dynamiką, niemniej cały rok z 20-procentowym wzrostem obrotów i kolejnym rekordem przeładunkowym 1,93 mln TEU . Nie było to niespodzianką, ponieważ był to pierwszy rok, gdy już w pełni dały o sobie znać skutki drugiego dalekowschodniego serwisu oceanicznego, który uruchomił do Gdańska The Ocean Alliance.

Odwrotną niż w DCT tendencję odnotowano w gdyńskim Bałtyckim Terminalu Kontenerowym (BCT). Przez trzy kolejne miesiące przeładunki były tam nawet niższe od wcześniejszych o rok, z 10-procentowym „dołkiem” w kwietniu. W II półroczu nabrały jednak wigoru i im bliżej końca roku, tym były wyższe, z kulminacją w grudniu, gdy okazały się r/r aż o 52% większe. Tak wysokich przeładunków w IV kwartale w BCT nie notowano nigdy, nawet w czasach, gdy był on w polskich portach monopolistą w obsłudze kontenerów.

W sąsiednim Gdynia Container Terminal było podobnie jak w DCT Gdańsk. W GCT regularny wzrost miesięcznych (rok do roku) przeładunków notowano od maja 2017 r. Również w I półroczu 2018 r. wysoka dynamika obrotów utrzymywała się, a nawet wzrastała, od 14% w styczniu, do 48% w lutym (w czerwcu było 33%). W II półroczu zaczęła jednak zdecydowanie obniżać się, a w listopadzie i grudniu przeładunki okazały się o 11% i 24% mniejsze niż rok wcześniej. W sumie jednak oba gdyńskie terminale, BCT i GCT, zamknęły rok z niemal identyczną dodatnią dynamiką przeładunków na poziomie 13%.

W portach na polskim Wybrzeżu Zachodnim, Szczecinie i Świnoujściu, zauważalna jest inna tendencja: liczba obsługiwanych tam kontenerów już trzeci rok z rzędu maleje, a ostatnio, w terminalu OT Port Świnoujście, ustały zupełnie. Co ciekawe, w Szczecinie najwyższe były one w 2015 r., czyli wtedy, gdy w pozostałych terminalach nastąpiło załamanie. Inną lokalną specyfiką było to, że ten spadek w portach nad Odrą miał miejsce równocześnie z większą z roku na rok dynamiką wzrostu ilości pozostałych ładunków (więcej dodatku do „Namiarów na Morze i Handel” – „Kontenery”).