Ze Svenem Danielsem, dyrektorem IT, HPC Hamburg Port Consulting GmbH, rozmawia Piotr Frankowski.

– Od wielu lat trwa w Polsce dyskusja na temat wdrożenia w naszych portach Port Community System (PCS), ale jej końca nie widać. Podobnie jak PCS. System ten działa jednak w większości dużych europejskich portów. Dlaczego, pana zdaniem, jest on tak ważny dla całej branży portowo-morskiej, jak i logistycznej?

– PCS, jako system społeczności portowej, jest centralnym węzłem danych, w którym wszyscy uczestnicy łańcucha dostaw, czyli spedytorzy, operatorzy terminali i magazynów, przedsiębiorstwa kolejowe i przewoźnicy, magazyny, służby celne, straż graniczna, straż pożarna, lokalne władze portowe i wszyscy inni gracze wymieniają się istotnymi dla swojej działalności gospodarczej danymi. Bez PCS każdy gracz musi stworzyć własne bezpośrednie połączenia danych z partnerami biznesowymi, co skutkuje ogromną nieuporządkowaną siecią przesyłania wiadomości, taką jak sieć spaghetti. PCS jako koncentrator danych wyrównuje taką sieć do struktury gwiazdy, w której wszyscy wysyłają i odbierają odpowiednie wiadomości spod jednego konkretnego adresu, czyli adres PCS. W konsekwencji każdy uczestnik systemu musi wdrożyć tylko jeden interfejs danych do PCS zamiast różnych interfejsów do wszystkich swoich partnerów biznesowych. W tym sensie system ten ułatwia wymianę danych, oszczędza koszty i zmniejsza ryzyko technicznych nieporozumień. Ponadto PCS zwykle oferuje usługi informatyczne o najwyższym poziomie bezpieczeństwa cybernetycznego, które trudno osiągnąć indywidualnie.

– Czy PCS jest koniecznym rozwiązaniem w portach i na rynku logistycznym?

– Absolutnie tak. Dane odgrywają bardzo ważną rolę w dzisiejszym biznesie, nie tylko w branży morskiej, portowej czy logistycznej. Dokładne i aktualne informacje ułatwiają procesy biznesowe, zabezpieczają koszty, zwiększają bezpieczeństwo operacji i pomagają w ograniczaniu emisji. Patrząc na łańcuch dostaw wciąż widzimy ogromny potencjał poprawy synchronizacji procesów między interesariuszami, spowodowany głównie brakiem informacji. PCS zapewnia autostradę danych porównywalną z rozwojem i rozbudową naszych sieci drogowych i kolejowych w porcie.

– Kto powinien decydować o wprowadzeniu PCS: ministerstwo (w tym rozumieniu rząd), porty, firmy logistyczne czy może niezależne firmy, np. branży IT? I dlaczego?

– To bardzo popularne pytanie! PCS oznacza Port Community System. Moim zdaniem skrót powinien kłaść nacisk na wspólnotę. Jeśli poprawnie skonfigurujemy PCS, to zapewnia on wysokiej jakości usługi dla wszystkich uczestników w ten sam sposób, co oznacza, że synergie są z korzyścią dla wszystkich i sytuacja jest korzystna dla wszystkich. Dotyczy to również polskich portów i branży transportowej, jeżeli wszyscy gracze w Polsce są tak samo zainteresowani takim nowym centrum informacyjnym. Mimo że konkurują ze sobą w codziennych operacjach, wszyscy skorzystają z PCS. Ich myślenie powinno przejść od konkurencji do współpracy w zakresie wymiany danych.
Należy podkreślić, że obowiązkiem i celem polskiego Ministerstwa Gospodarki Morskiej powinno być wzmocnienie pozycji ekonomicznej polskich portów i powiązanych z nimi branż. Im bliższa jest współpraca między firmami z tego sektora, tym większa jest polityczna siła grupy, która wyraża swoje żądania dotyczące nowej infrastruktury IT wobec rządu.

– Na jakich zasadach PCS działa w innych krajach?

– Widzę 3 różne koncepcje. W Rotterdamie i Antwerpii usługi PCS świadczą lokalne władze portowe. Oba kraje, zarówno Holandia, jak i Belgia, czerpią niekwestionowany interes gospodarczy związany z tym, że ich porty pozostają kompatybilne. Jest to jedna z ich najważniejszych kwestii krajowych, będących pewnego rodzaju gwarancją na przyszłość.
Po drugie, w Hamburgu ponad 30 lat temu 2 wielcy operatorzy terminali HHLA i Eurogate założyli firmę operacyjną PCS (DAKOSY), ponieważ zrozumieli znaczenie platformy wymiany danych dużo wcześniej niż instytucje polityczne. DAKOSY jest spółką akcyjną, w której nie tylko operatorzy terminali, ale każdy uczestnik łańcucha dostaw posiada akcje, innymi słowy, nawet zalegalizowali wspólnotę portową. W efekcie wszystkie wydarzenia pozostają pod ich kontrolą, co powoduje, że są całkowicie niezależne od politycznych oscylacji.
Trzecia koncepcja jest napędzana przez duże międzynarodowe organizacje projektowe, takie jak Unia Europejska, Bank Światowy i inne. Jest nią obowiązek rozwoju gospodarki krajów lub regionów, dlatego sponsorują one projekty i przeznaczają spore kwoty na ulepszenia infrastruktury informatycznej. Takie podejście często osiąga zamierzone wyniki znacznie później niż 2 poprzednio omówione, ponieważ takie projekty wymagają większego nakładu pracy i środków, podczas gdy ich implementacja jest zwykle wolniejsza.

– W jakiej formule należy więc wprowadzić PCS tam, gdzie jeszcze go nie ma, np. w Polsce? Kto powinien nim zarządzać?

– Operator PCS musi być neutralną organizacją, ponieważ będzie musiał reprezentować interes całej społeczności portowo-morskiej, logistycznej, transportowej. Można to osiągnąć, jeżeli polskie porty znajdą własną spółkę akcyjną lub mogą przekonać swoje zarządy do działania w takiej roli. Nie mogę faworyzować jednego rozwiązania kosztem drugiego, ponieważ wszystko zależy od lokalnych warunków. Wiadomo jednak, że zarządzanie usługami PCS powinno odbywać się wyłącznie u operatora PCS, ale należy również ustanowić komitet sterujący lub zarząd składający się z przedstawicieli zainteresowanych portów oraz firm korzystających z usług portowych.

– Co jest najważniejsze przy wprowadzaniu PCS?

– Wdrożenie PCS może się powieść tylko wtedy, gdy większość uczestników mocno wierzy w korzyści płynące z tego systemu. Oczywiście polskie porty i branża transportowa muszą promować tę ideę politycznie i muszą być skłonne przeznaczyć środki na jej realizację. Powodzenie PCS bardzo zależy również od liczby zainteresowanych użytkowników, którzy potem korzystają z systemu. Pozytywny efekt rośnie bowiem wraz z liczbą użytkowników.

– Kiedy już zapadnie decyzja o wprowadzeniu PCS, to pana zdaniem lepiej stworzyć całkowicie nowy system, czy też wykorzystać istniejące?

– Ostatnio zwiększył się rynek gotowych systemów informatycznych. Istnieje wielu dostawców, którzy oferują swoje rozwiązanie systemowe dla portów i branży logistycznej. Większość z nich pochodzi jednak z innych portów, dla których opracowano PCS i w których system ten wprowadzono. Takie podejście stanowiłoby dobrą podstawę dla polskiego sektora portowego, jednak nie są to systemy typu podłącz i używaj (plug and play) i na pewno będą wymagały dostosowania do lokalnych polskich wymagań. Tu właśnie pojawiają się firmy takie jak HPC. Mamy na swoim koncie szereg zrealizowanych projektów w tym zakresie, w których wspieraliśmy wdrożenie w zakresie wyboru dostawców i zarządzania projektami, podobnie jak w zakresie przygotowania interfejsów między użytkownikami a dostawcą systemu. Mając takie doświadczenie, jesteśmy w stanie zaoferować szerokie wsparcie w zakresie wprowadzenia PCS i pomocy jego użytkownikom w dostosowaniu się do wymagań nowego systemu.
Oczywiście od samego początku istnieje możliwość tworzenia PCS od podstaw, np. w celu nawiązania współpracy z lokalnym polskim dostawcą oprogramowania, który zapewnia funkcjonalność PCS zgodnie z lokalnymi potrzebami. Wszystkie opcje są wykonalne, aby znaleźć najlepsze rozwiązanie, ale wszystko zależy od preferencji społeczności. Jedyne, czego należy unikać, to dostarczanie systemu z zewnątrz. Bez głębokiego zaangażowania lokalnych firm i zidentyfikowania ich potrzeb projekt PCS nie może się powieść.

– Często pojawia się także pytanie, jak zapewnić bezpieczeństwo danych w takim systemie? I kto ma być za odpowiedzialny?

– Bezpieczeństwo danych to rosnący problem na całym świecie, nie tylko w naszej branży. Coraz bardziej oczywiste staje się to, że dzisiejsze firmy nie są już w stanie indywidualnie poradzić sobie z bezpieczeństwem IT. Świat IT stał się zbyt skomplikowany, a nasze dane są zbyt wrażliwe, aby były chronione przez „amatorów”. Dlatego też coraz częściej zleca się takie usługi specjalistom ds. bezpieczeństwa danych. Na rynku jest wielu dużych graczy, którzy oferują usługi na odpowiednim poziomie bezpieczeństwa. Zajmują się ochroną danych przed kradzieżą, ochroną przed złośliwym oprogramowaniem, włamaniami za pomocą wirusów, nieautoryzowanym dostępem do danych, tworzeniem kopii zapasowych i przywracaniem danych. Robią to wszystko w najbardziej niezawodny sposób. Użytkownik może nawet zdecydować, gdzie jego dane są fizycznie przechowywane.

– Czy spółki zarządzające PCS mają również zarządzać bezpieczeństwem danych, czy zlecać te działania specjalistycznym firmom?

– Oba rozwiązania są możliwe. Mogą same zadbać o zabezpieczenie danych lub zlecić to ekspertom. Ale tendencją jest ta druga opcja.

– Jak zachęcić firmy do korzystania z PCS?

– Koncepcja PCS w pewien sposób sama się wyjaśnia. Korzyści są oczywiste, ponieważ zostaną dostarczone, gdy tylko zostanie się członkiem wspólnoty. Oczywiście wejście do PCS musi być opłacalne nawet dla mniejszych firm, dlatego model cenowy powinien uwzględniać finansowy potencjał wszystkich członków. Co więcej, techniczne możliwości włączenia się do PCS muszą być niskie, ponieważ nie każdy członek prowadzi własny dział IT w celu opracowania złożonych scenariuszy wiadomości. Ale na pewno dużą akceptację dla PCS można uzyskać, jeśli środki do konfiguracji systemu nie będą musiały zostać wyłożone przez przyszłych członków. I w tym momencie powinien pojawić się polski rząd, samorządy lokalne (w regionach wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego) lub UE, wszystkie te instytucje powinny zostać poproszone przez społeczność o wsparcie finansowe dla polskiego PCS.

– Co pan, jako konsultant w zakresie strategii IT, poleciłby polskiej branży portowej i logistycznej w zakresie jak najszybszego wprowadzenia PCS?

– Poleciłbym stworzenie okrągłego stołu odpowiedzialnych menedżerów z całej branży, którzy byliby w stanie określić rzeczywiste potrzeby w komunikacji biznesowej w polskich portach i sektorze transportowym. Moglibyśmy, jako HCP, wspierać taki okrągły stół jako moderator lub koordynator.

– Dziękuję za rozmowę.