Zarząd Morskiego Portu Gdynia i Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR) podpisały na początku października br. list intencyjny w zakresie zwiększenia eksportu zbóż polskich producentów. Efektem współpracy ma być z jednej strony ułatwienie wysyłki polskich płodów rolnych drogą morską, z drugiej zaś wzrost przeładunków w gdyńskim porcie. Jest to o tyle istotne, że w ostatnich latach obroty polskich portów w tym zakresie były dalekie od oczekiwań.

– Podpisana umowa umożliwi efektywniejsze wykorzystanie potencjału portu oraz usprawnienie współpracy, pozwalając polskiemu rolnictwu wyjść na głębokie wody. Znakomite skomunikowanie Portu Gdynia z prawie całą Polską sytuuje go w wyjątkowej pozycji dla zwiększenia eksportu polskich produktów rolnych – powiedział obecny na podpisaniu Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa i rozwoju wsi.

Jak stwierdził kilka miesięcy przed podpisaniem porozumienia: „Istnieją nabrzeża prywatne, które same decydują, komu pozwolą sprzedawać, podjęliśmy więc decyzje uruchomieniu państwowego portu do przeładunku zbóż i innych nasion rolniczych (…) To rozwiąże problem, bo wtedy zorganizowane grupy rolników, duzi producenci, będą mieli możliwość sprzedaży poprzez ten państwowy port”. Według zapowiedzi ministra państwowe nabrzeże portowe do przeładunku zbóż może funkcjonować zarówno w Gdyni, jak też w Świnoujściu. Obecnie trwają rozmowy na temat jego lokalizacji.

Resort rolnictwa stara się także wesprzeć producentów w inny sposób. We współpracy z KOWR oraz grupą kapitałową Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie realizowany jest projekt Platforma Żywnościowa, który umożliwi uczestnikom rynku rolno-spożywczego zawieranie kontraktów typu spot, a w dalszej perspektywie kontraktów terminowych. Głównym celem projektu jest utworzenie platformy handlu w formie elektronicznej giełdy towarowej. Przewidywany start pilotażowej wersji giełdy zaplanowano na 1 marca 2020 r. Platforma ma umożliwić eksporterom oferowanie jednorodnych i dużych partii zbóż, co w połączeniu z możliwościami eksportowymi za pomocą polskich portów morskich ma, w opinii ministra Ardanowskiego, stwarzać możliwość dostawy produktów rolnych, w tym zboża, w każde miejsce na świecie. Według resortu rolnictwa w ub.r. eksport produkcji rolno-spożywczej był wart ok. 30 mld euro. Projekt stworzenia elektronicznej giełdy/platformy nie jest nowy. Podobna idea została zgłoszona przed 2015 r., ale wtedy nie zdecydowano się na wprowadzenie projektu w życie.

Niepokojący trend

W 2018 r. zboża były jedyną grupą towarową, w której odnotowano znaczący spadek, i to we wszystkich polskich portach. Przeładowano w sumie 4,6 mln t, o ponad 1 mln t mniej (-18,7%), niż poprzednio. A zaledwie 2 lata wcześniej zbóż i pasz obsłużono ponad 7 mln t. W Gdyni, która jest liderem w tej grupie towarowej, przeładunki w ub.r. spadły do niespełna 3 mln t i było ich mniej drugi rok z rzędu, tym razem o 488 tys. t. Paradoksalne jest to, że mimo malejących od kilku lat w gdyńskim porcie ilości przeładowywanych zbóż i pasz, okazało się, iż równocześnie jego udział w ich obsłudze w tym samym okresie wzrastał – z 56% do 61%, a ostatnio do 65% – a to dlatego, że w pozostałych portach te spadki były jeszcze większe: w Gdańsku o 28%, a w Szczecinie i Świnoujściu o 25%. Jeśli zaś chodzi o udział tej grupy ładunkowej w obrotach poszczególnych portów, to największy, bo 13% był w Gdyni, w zespole zachodniopomorskich portów już tylko 4%, a w Gdańsku zaledwie 1%. Łącznie w strukturze przeładunków polskich portów zboże i pasze stanowiły w ub.r. 5%.

Trend spadkowy utrzymał się również przez 8 miesięcy 2019 r., kiedy to obroty spadły o 4%, do 2,85 mln t, wobec 2,96 mln t w 2018 r. Na tendencji tej traciła zarówno Gdynia, jak i Gdańsk. Jednak dane przeładunkowe za 10 miesięcy br. wskazują na lekkie wzrosty. W gdyńskim porcie w obrotach tej grupy towarowej zanotowano 4,8% wzrostu (2,58 mln t wobec 2,46 mln t w ub.r.), zaś w zespole portowym Szczecin-Świnoujście było to 2,7% więcej (965,6 tys. t wobec 940,4 tys. t w 2018 r.). Natomiast w gdańskim porcie od stycznia do października br. przeładowano 409,8 tys. t, wobec 460 tys. t w ub.r., co daje spadek o 11%. Łącznie daje nam to wzrost o 2,4%. Mimo że wciąż nie są to wyniki, jakie notowano w 2016 r. czy nawet w 2017 r., jednak wydaje się, że trend spadkowy został zatrzymany.

Jak podkreślają przedstawiciele terminali portowych zajmujących się przeładunkami towarów pochodzenia roślinnego, funkcjonują one na specyficznym rynku. Z jednej strony obrót portowy ładunków agro charakteryzuje się pewną powtarzalnością i przewidywalnością, a z drugiej bazuje na czynnikach niezależnych. Jak podkreślają, o ile w przypadku innych branż związanych z obrotem ładunkami masowymi – jak choćby energetyka – można pokusić się o pewne oszacowanie ilości towaru mającego przechodzić przez porty morskie, dokonać zestawienia zapotrzebowania elektrowni na surowce energetyczne, np. węgiel, i po konfrontacji z możliwościami wydobywczymi polskich kopalń przewidzieć, czy w najbliższym okresie wystąpi nadwyżka czy niedobór skutkujący koniecznością importu surowca, to wielkość plonów, uzależniona w dużej mierze od aury, a nie działań człowieka, jest wręcz niemożliwa do przewidzenia. Jak podkreślił minister Ardanowski, w br. ceny zbóż są wyższe niż przed rokiem, na co wpływ miała ubiegłoroczna susza, a efektem tego jest również mniejsza ilość zbóż do obsługi.

Dokonując więc analizy obrotu portowego towarów agro, kwestię tę należy rozpatrywać inaczej w zakresie eksportu, a inaczej importu. Obsługa płodów rolnych w polskich portach morskich, w relacjach wywozowych, uzależniona jest w głównej mierze właśnie od wielkości plonów, poziomu konsumpcji wewnętrznej oraz – co równie istotne – ilości towarów zgromadzonych w poprzednich okresach, czyli towaru dostępnego na rynku. W grupie tej dominuje pszenica. Natomiast głównym wyznacznikiem wielkości masy towarowej w imporcie jest zapotrzebowanie rynku na jeden z podstawowych składników pasz dla trzody chlewnej i drobiu, czyli śrutę sojową. W efekcie w pierwszych 10 miesiącach br. przez polskie porty wysłano 1,709 mln t, a sprowadzono 2,136 mln t. Dla porównania, w tym samym okresie 2018 r. wyeksportowano 1,819 mln t, a sprowadzono 2,056 mln t.

Śruta w imporcie, pszenica w eksporcie

Analizując rynek przeładunku śruty sojowej, zauważalna jest przewidywalność wielkości tonażu. Import tego ładunku do Polski utrzymuje się na stabilnym poziomie, corocznie przekraczającym 2 mln t, wzrastającym średnio o kilka pkt. procentowych rok do roku. W przyjętym okresie 10 miesięcy br. i ub.r. przeładowano 1,935 mln t śruty, podczas gdy rok wcześniej było to 1,941 mln t. Mając na uwadze finalną wielkość przeładunku śruty w 2018 r. w wysokości niemal 2,4 mln t, można przypuszczać, że także w 2019 r. wolumen będzie na podobnym poziomie. W efekcie terminale, które obsługują ten ładunek, mając odpowiedni potencjał dostępowy (zanurzenie przy nabrzeżach), jak i techniczny (odpowiednio wysoka rata przeładunkowa i adekwatna powierzchnia składowa), cieszą się w miarę stabilną sytuacją.

Głównym rozgrywającym na tym rynku jest terminal HES w Gdyni (dawny MTMG). Jego udział w obrocie śruty sojowej w rozpatrywanym okresie (pierwszych 10 miesiącach br. w porównaniu do ub.r.) nieustannie wzrasta. Podczas gdy w 2018 r. było to 51% rynku (przeładunek 994 tys. t) to już w rok później udział ten wzrósł do 59% (przeładunek 1,136 mln t). Kolejne miejsca na podium zajmują OT Port Gdynia (15% w 2019 r. i 19% w 2018 r.) i Elewatora Ewa w Szczecinie (11% w 2019 r. i 11% w 2018 r.). Warto też zaznaczyć, że obsługa śruty sojowej jest cechą wyróżniającą terminale portu w Gdyni (HES, OTPG, Bałtycki Terminal Zbożowy) mające pod swoją kontrolą ponad ¾ całego rynku (79% w 2019 r. i 76% w 2018 r.).

Jeśli zaś chodzi o eksport zbóż (w tym m.in. pszenicy, żyta, kukurydzy), to obrót portowy jest pochodną nadwyżki na rynku lokalnym. Porównując, podobnie jak w przypadku śruty, pierwsze 10 miesięcy br. i ub.r., okazuje się, że wielkość załadowanej na statki pszenicy w 2019 r. była nieznacznie mniejsza od poziomu roku poprzedniego, czyli osiągnęła poziom 1,148 mln t w ciągu 10 miesięcy 2019 r., wobec 1,16 mln t w analogicznym okresie 2018 r. W przypadku drugiego pod względem wolumenu towaru wywozowego, czyli kukurydzy, wartości te wynoszą, odpowiednio, 129 tys. t i 131 tys. t. Udziały pozostałych zbóż, w ujęciu wielkości przeładunków nie mają istotnego wpływu na sytuację w portach morskich. Łącznie w ciągu 10 miesięcy br. przeładunki zboża wyniosły 1,505 mln t i były nieco niższe niż rok wcześniej, gdy było to 1,521 mln t.

W tej grupie towarowej wśród terminali uczestniczących w przeładunkach morskich odnotowywane są pewne przetasowania na podium. O ile w 10 miesiącach 2018 r. liderem był BTZ, z udziałem w rynku na poziomie 25% (386 tys. t), a 2. i 3. miejsca należały niemal ex aequo do MTMG (obecnie HES) i OTPG – po 17% udziału (odpowiednio 262,86 tys. t i 260,82 tys. t) – to w br. sytuacja zmieniła się na 2. i 3. pozycji. BTZ pozostaje liderem (388 tys. t, 26% udziału w rynku), a kolejne pozycje przypadły OTPG (363 tys. t, 24%) i Elewatorowi Ewa (188 tys. t, 13%).

Generalnie więc Port Gdynia pozostaje niezagrożonym liderem polskiego agro i nic nie wskazuje na to, aby w ciągu najbliższych kilku lat sytuacja mogłaby się zmienić. Oczywiście należy pamiętać o projektach głębokowodnego terminalu agro w Gdańsku, zarówno w wersji niewybudowanego do tej pory terminalu grupy OT Logistics czy też planowanego terminalu zbożowego mogącego być częścią projektu Portu Centralnego. Zdaniem przedstawicieli gdyńskich terminali nawet gdyby pokuszono się o realizację tych przedsięwzięć, to z pewnością posiadając nowe bądź już zamortyzowane aktywa (czyli mając w tym względzie niższe koszty stałe), nie poddałyby się one bez walki o klientów.