Kondycja polskich stoczni

– W temacie stanu polskich stoczni w zachodniopomorskim mamy obecnie dualizm. Polega on nie tylko na fakcie, że istnieją 2 oddzielne światy gospodarcze – świat firm prywatnych o ugruntowanej i bardzo dobrej renomie oraz, mówiąc bardzo dyplomatycznie, mocno kulejącą branżę państwową – uważa Rafał Zahorski, pełnomocnik marszałka województwa zachodniopomorskiego ds. gospodarki morskiej.

W jego opinii branża prywatna to międzynarodowe kontakty, doświadczona kadra i wyrobiona dobra marka oraz wieloletnie kontrakty i powtarzalne zlecenia. Branża państwowa to trwała nierentowność i permanentna kroplówka pieniędzy dawanych przez Skarb Państwa poprzez równego rodzaju triki prawno-finansowe. I nie chodzi o komercyjne kredyty dla dobrze prosperujących podmiotów, ale o dziwne konstrukcje finansowe, których głównym zagrożeniem jest to, że mogą być w przyszłości potraktowane jako nielegalna pomoc publiczna i wzorem niegdyś Stoczni Szczecińskiej mogą stać się kwotami kładącymi wszystkie te przedsiębiorstwa.

Możliwości prywatnego sektora potwierdza także Ireneusz Karaśkiewicz, dyrektor biura Związku Pracodawców Forum Okrętowe. Dotyczy to w szczególności rynku przebudów, na koniunkturę których wpływ mają wchodzące w życie przepisy ograniczające emisję siarki w spalinach oraz wymuszające oczyszczanie wód balastowych. Również rynek małych i średnich jednostek, np. rybackich, radzi sobie zupełnie dobrze.

– Ogromną zaletą polskich stoczni jest ich elastyczność i poszukiwanie takich nisz, w których będą osiągały zyski. W dalszym ciągu niższe koszty pracy Polsce powodują, że usługi kooperacyjne w naszym kraju są konkurencyjne w stosunku do Zachodu i Północy Europy, skąd napływają zamówienia np. na częściowo wyposażone jednostki – dodaje.

Z kolei Maciej Styczyński, naczelnik Wydziału Przemysłu Okrętowego Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, zwraca uwagę, że duże szkody w kondycji polskiej branży stoczniowej poczyniła wieloletnia praktyka nietraktowania branży stoczniowej jako istotnego komponentu polskiej gospodarki morskiej, a co za tym idzie, gospodarki narodowej. Symbolem jest tzw. ustawa kompensacyjna i jej skutki oraz zastana u schyłku 2015 r. niepokojąca kondycja stoczni pozostających własnością Skarbu Państwa.

– Stocznie polskie muszą konkurować o kontrakty ze stoczniami zagranicznymi. Łatwiej można to czynić posiadając dobrą sytuację finansową i optymalne warunki prawne oraz strategiczne do funkcjonowania. Ministerstwo stara się takie warunki stworzyć poprzez działania wchodzące w skład master planu stoczniowego czy Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju – zaznacza M. Styczyński (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 2/2020).