Obawy brytyjskich portów

The British Ports Association (Stowarzyszenie Brytyjskich Portów) wyraziło zaniepokojenie komentarzami premiera Borisa Johnsona, który stwierdził, że przyszłe stosunki handlowe Wielkiej Brytanii z Unią Europejską, po opuszczeniu Wspólnoty 31 stycznia br., powinna regulować „kompleksowa umowa o wolnym handlu podobna do umowy z Kanadą”. Richard Ballantyne, dyrektor generalny British Ports Association, stwierdził, że stosunki handlowe Kanady z Unią Europejską reguluje co prawda umowa o wolnym handlu, ale zawiera ona pewien stopień dostosowania regulacyjnego, podczas gdy wypowiedzi rządu w Londynie sugerują, że Wielka Brytania nie zamierza godzić się na „jakiegokolwiek dostosowanie”. Ponadto w przypadku takiego dokumentu styczeń 2021 r. jako termin jego wejścia w życie wydaje się ekspresowy.

– Obecnie jest niemal nieuniknione, że obietnica dalszego bezproblemowego handlu nie zostanie spełniona. Porty Wielkiej Brytanii przygotowują się do zakłóceń od 3,5 roku i są tak gotowe, jak to tylko możliwe. Pozostajemy jednak zaniepokojeni brakiem przygotowania rozlicznych agencji rządowych działających na granicy – uważa R. Ballantyne.

Zwrócił on też uwagę, że porty muszą możliwe jak najszybciej poznać warunki dalszej wymiany handlowej z UE, szczególnie że przechodzi przez nie 95% handlu międzynarodowego, a ok. połowa z tego dotyczy UE. Stowarzyszenie twierdzi, że większości portów, nawet biorąc pod uwagę najgorszy scenariusz, nie spodziewa się poważniejszych zatorów, choć zakłócenia w niektórych z nich mogą oznaczać wzrost kosztów dla handlowców, producentów i ostatecznie potencjalnych konsumentów.