Czas nieustannych zmian

Rok 2019 został określony przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy jako najsłabszy gospodarczo okres od czasu globalnego wielkiego kryzysu rozpoczętego na przełomie lat 2008 i 2009. Można powiedzieć, że w zasadzie konsekwencje tych wydarzeń trwają w żegludze po dzień dzisiejszy. Powszechnie narastające bariery handlowe oraz niepewność burzliwego otoczenia leżały u podstaw niepokojących problemów minionych dwunastu miesięcy. Stąd też cały poprzedni rok był kolejnym niełatwym czasem w niemal wszystkich segmentach handlowej żeglugi morskiej. Niejasność i zagmatwanie sytuacji na rynkach frachtowych, niestabilność cen ropy naftowej, zwiększone koszty armatorów między innymi w związku z przygotowaniami do wejścia w życie nowych regulacji środowiskowych, nie sprzyjały stabilizacji finansów armatorów i operatorów jednostek pływających, szczególnie tych o słabszej pozycji rynkowej w porównaniu do konkurencji. Powodowało to utrudnienia w płynności finansowej przedsiębiorstw żeglugowych i nie sprzyjało podejmowaniu długofalowych decyzji inwestycyjnych przez armatorów ze względu na istniejące ryzyka.

W zasadzie w polityce tonażowej opierano się na ustaleniach sprzed kilku lat – w konsekwencji dopiero teraz odbierano wiele z zamówionych wcześniej jednostek. Na dodatek efekt wojen handlowych pomiędzy potęgami gospodarczymi oraz niestabilność sytuacji politycznej wpłynęły na cały światowy handel i warunki transportu większości towarów. To wszystko spowodowało, że WTO obniżała stopniowo swoje prognozy rozwoju handlu międzynarodowego w kolejnych postępujących po sobie kwartałach 2019 r. i na cały kolejny 2020 r. Wiele z gospodarek krajów rozwiniętych, a nawet rozwijających się, mocno spowalniało. Stąd też, jak oficjalnie podawano w wielu światowych źródłach medialnych, 20 największych gospodarek świata odnotowało znaczące spadki w międzynarodowym obrocie handlowym.

Wejście w nowy 2020 r. wcale nie przyniosło powiewu optymizmu. Wręcz przeciwnie, spadające wysokości frachtów wynikające z przestojów związanych z obchodami nowego chińskiego roku, a także efekt rozprzestrzeniającego się w zastraszającym tempie koronowirusa mocno uderzały w rynki konsumpcyjne i inwestycyjne, co bardzo szybko zaczęło przekładać się również na branżę transportu morskiego. Globalna dynamika zachodzących zdarzeń jest ogromna, a realizacja różnych scenariuszy polityczno-gospodarczych przyczyni się do adekwatnego rozwoju sytuacji na globalnych rynkach frachtowych. Z drugiej strony aktualna niepewność gospodarcza nie zapowiada szybko większego pobudzenia wielkości przewozów. Po raz kolejny potwierdza się, że przyszłość, nawet ta najbliższa, będzie trudno przewidywalna. Oby w końcu rzeczywistość zaskoczyła wszystkich pozytywnie (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 06/2020).