Nie doszło do porozumienia między władzami DCT a dwiema firmami, które na jego przedpolu wykonywały usługi kontrolne. Ostatniego dnia marca oba podmioty musiały opuścić teren przed terminalem. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że obecnie i w najbliższej przyszłości nie będą one mogły działać na terenie gdańskiego portu, ponieważ nie udało się w tej sprawie dojść do konsensusu.

O sprawie pisaliśmy na początku br. („Niepokojący zakaz kontroli”, „Namiary na Morze i Handel” 1/2020). Dotyczy ona firmy kontrolnej Shipcontrol i rzeczoznawczo-kontrolnej SGS Polska, które wykonywały przy DCT de facto takie same usługi – na zlecenie części firm spedycyjnych, agencji celnych i armatorów na terenie tzw. parkingu PreGate dokonywały oceny stanu technicznego kontenerów oraz plomb. Dzięki czemu spedytor miał wiedzę na temat tego, w jakim stanie dany kontener został odebrany z DCT bądź wwieziony na jego teren. Szefostwo terminalu zakazało im jednak działalności na swoim terenie, motywując to m.in. tym, że ich praca spowalnia przepływ ładunków. Ostateczny termin był kilkakrotnie przekładany – w końcu stanęło na 31 marca, jako definitywnym zakończeniu kontroli w tamtym miejscu.

Obie strony – władze DCT i firmy kontrolne – przerzucały się argumentami w tej sprawie. Dominik Landa, dyrektor handlowy DCT, w odpowiedzi na prośbę o komentarz w tej kwestii przedstawił stanowisko władz terminalu, podnoszone zresztą na spotkaniach z przedstawicielami zainteresowanych stron oraz Polskiej Izby Spedycji i Logistyki i Zarządu Morskiego Portu Gdańsk. Jak podkreśla, nie neguje zasadności usług kontrolnych polegających na ocenie stanu technicznego kontenerów i numeru plomb.

DCT Gdańsk nigdy nie kwestionowało zasadności jej wykonywania czy istotnej roli firm kontrolnych, dlatego przez wiele lat akceptowaliśmy prowadzenie tych usług na terenie dzierżawionym przez DCT Gdańsk, ale z uwagi na zmiany w naszych procesach obsługi kontenerów oraz przebudowę infrastruktury operacyjnie nie możemy dalej akceptować wykonywania tych usług na naszym terenie – argumentuje dyrektor Landa, dodając, że nie jest to kwestia handlowa, a stricte operacyjna.

Podczas przebudowy infrastruktury bramowej związanej z automatyzacją, przy opisywaniu kontenerów, w godzinach szczytu wielokrotnie blokowane były bramy wyjazdowe z terminalu z uwagi na pojazdy z kontenerami oczekującymi na opis techniczny. Jak twierdzi, DCT o rozpoczęciu prac nad wdrożeniem zmian w obsłudze bramowej związanych w wprowadzeniem systemu OCR informował publicznie ponad 2 lata temu, w tym także o konieczności przeniesienia kontroli ocen technicznych poza jego teren, ponieważ tego typu działalność poważnie utrudnia proces obsługi pojazdów na bramie terminalu.

Powyższe było i jest podyktowane koniecznością zachowania efektywności obsługi pojazdów na bramach związana z dynamicznie rosnącymi przeładunkami w terminalu DCT Gdańsk. Bardzo ważne dla nas są również kwestie bezpieczeństwa naszych pracowników oraz kierowców, a także przedstawicieli firm kontrolnych, a ocena techniczna dokonywana na wyjeździe z terminalu, gdzie poruszają się pojazdy ciężarowe, nie jest bezpieczna – tłumaczy D. Landa.

Wskazuje też na fakt, że DCT, na wniosek PISiL, firm kontrolnych oraz klientów, kilkukrotnie przekładał termin, do którego takie usługi mogą być świadczone na terenie terminalu, mimo że powodowało to komplikacje w obsłudze bramowej, a także zwrócił się o pomoc m.in. do ZMPG w kwestii zaproponowania alternatywnej lokalizacji prowadzenia tego typu usług.

Jako terminal raportujemy stan kontenerów na wjeździe i wyjeździe oraz obecność plomby do operatora kontenera, a w przypadku wątpliwości, klienci mają możliwość wystawienia zlecenia w systemie terminalowym celem oględzin stanu kontenera lub zweryfikowania numeru plomby – wyjaśnia dyrektor handlowy DCT.

Jak na argumenty DCT reagują firmy kontrolne? Piotr Obszarski, wiceprezes Shipcontrol, dziwi się, że terminalowi przez lata nie przeszkadzał dotychczasowy układ. W emocjonalnym tonie odpowiedział na jedno z wyjaśnień.

– Nie podnosili państwo tej kwestii przez całe lata. Jak chcieliście pieniędzy lub czynszu za to, że nasi kontrolerzy działali na waszym terenie, to należało zaproponować. Wówczas być może dopracowalibyśmy się sytuacji, że to w umowach ze spedytorami lub przewoźnikami mielibyście przewidziane procedury zdawczo-odbiorcze lub niezbędne do poniesienia opłaty za pokrycie ich kosztów. Co stało na przeszkodzie, aby sprawa była właśnie tak załatwiona? Od pierwszych moich spotkań z panem Kampermanem w 2007 r. profil naszej działalności na przedpolu DCT był państwu znany. Ówczesne kierownictwo terminalu bez wahania podzieliło nasze stanowisko, że aby przyciągnąć ładunki, nie należy tworzyć barier ich gestorom. Proszę państwa, niegodne jest teraz powoływać się na brak jakiegoś zapisu formalnego i zrównywać nasze działania z działaniami bezprawnymi zwracał się pod koniec marca prezes Obszarski do kierownictwa DCT.

Jeszcze wcześniej kolejny raz apelował do DCT o zmianę stanowiska. Tym bardziej że ruch kontenerowy ze względu na pandemię koronawirusa został bardzo istotnie ograniczony, a spółka Shipcontrol w połowie marca sprawdzała kilkadziesiąt kontenerów (w czasie przed epidemią było ich kilkaset), co – według niego – bezprzedmiotowymi czyni rozważania o tamowaniu ruchu lub zakłócaniu procesu przepływu ładunków.

Po stronie firm kontrolujących od początku stoją władze PISiL, według których działalność inspekcyjna na przedpolu DCT jest potrzebna i zabezpiecza interesy wielu uczestników łańcucha dostaw. Izba akcentuje też konieczność zagwarantowania możliwości kontroli stanu technicznego kontenerów i plomb spedytorom oraz załadowcom.

Wobec ostatecznego terminu, jak i firmom kontrolnym wyznaczyły władze DCT, na sile przybrały starania o pozyskanie miejsca, na którym działalność ta mogłaby być nadal prowadzona. W połowie lutego br. ZMPG zadeklarował, że jest w stanie przygotować plac tymczasowy (na okres ok. 8-10 miesięcy) ma na przeprowadzenie kontroli kontenerów, przy ul. Sucharskiego w Gdańsku. Wkrótce jednak okazało się, że dla prawidłowego funkcjonowania tymczasowego punktu inspekcyjnego Shipcontrol i SGS we własnym zakresie musiałyby przygotować zabezpieczenie placu, wygrodzić działkę, zainstalować oświetlenia parkingowe, wykonać oznakowania ruchu pojazdów, podłączyć media sanitarne oraz zapewnić ochronę placu.

Przeanalizowaliśmy wszystkie poszczególne pozycje kosztowe i warunki, jakie musiałyby być spełnione, aby rozpocząć działalność we wskazanym miejscu. Według naszych wyliczeń nakłady finansowe są dla nas zbyt wysokie. Biorąc pod uwagę aktualną sytuację rynkową, nasi klienci nie są przygotowani na przyjęcie tak wysokich kosztów, ponieważ wiązałoby się to ze znaczącym zwiększeniem stawek za dostawy w relacjach importowo-eksportowych ładunków przechodzących przez terminal DCT. W związku z powyższym niestety nie będziemy mogli przyjąć oferty ze względu na bardzo wysokie koszty tej inwestycji – pisał do zarządu gdańskiego portu Piotr Szczeszak, ekspert i koordynator usług dla przemysłu w SGS.

Bartosz Bloch, menedżer ds. rozwoju biznesu ZMPG, w odpowiedzi na nasze pytanie dotyczące parkingu tymczasowego, poinformował, że Shipcontrol i SGS Polska nie skorzystały z propozycji, w której port zobowiązywał się do ekspresowego wykonania utwardzenia terenu.

W powyższym przypadku, chcąc przyczynić się do zachowania ciągłości prowadzonych kontroli, byliśmy w stanie przystąpić do inwestycji na poziomie kilkuset tysięcy złotych, od drugiej strony wymagając zobowiązania się do inwestycji rzędu kilkudziesięciu tysięcy. Utwardzenie moglibyśmy wykonać tylko w ramach większego terenu, który w tym lub przyszłym roku będzie przedmiotem przetargu. Należy się spodziewać, że nowy najemca, realizując swoją inwestycję, i tak musiałby utwardzenie poddać rozbiórce. W związku z powyższym nie można przyjąć, że po kilku miesiącach funkcjonowania kontroli kontenerów plac będzie wynajmowany przez kolejne lata, tak aby zwrócił nam się jego koszt. Fakt, że firmy kontrolne nie znalazły zadowalającego dla nich rozwiązania przy ul. Kontenerowej i ul. Sucharskiego również na terenach podległych innym podmiotom, jest kolejnym dowodem na to, że nikt nie jest w stanie na rynkowych zasadach zaproponować firmom kontrolnym lepszych warunków od tej odważnej biznesowo i przychylnej kontrolom opcji z szybkim utwardzeniem terenu przez zarząd portu – wyjaśnia B. Bloch.

Według niego to, o czym w naszym poprzednim tekście mówił P. Obszarski, a mianowicie sytuacja, w której klienci przestaną potrzebować oferowanej przez firmy kontrolne usługi, jest scenariuszem, który może się spełnić. Jak deklaruje, ZMPG nadal podtrzymuje swoje stanowisko co do tego, że jest gotów przeznaczyć część parkingu budowanego w pobliżu DCT pod usługi związane z kontrolą stanu kontenerów.

Jednak zaznaczamy: generalną zasadą jest to, że prowadzenie działalności gospodarczej na terenie portu wiąże się z koniecznością uiszczania opłat, ponieważ budowa i utrzymanie infrastruktury kosztuje. Wprowadzenie tego typu kontroli na parking ograniczy jego pojemność i podniesie natężenie ruchu. Usługa kontroli stanu kontenerów jest komercyjną działalnością, jak inne usługi. Tak też będziemy kreować warunki kontraktu z firmami, które będą chciały prowadzić działalność na terenie budowanego przez nas parkingu. Obecnie nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na pytanie, jak potoczy się sprawa wykonywania tych kontroli, ponieważ to nie jest decyzja zarządu portu, DCT ani nawet firm kontrolnych. Zadecyduje klient, który będzie musiał przekalkulować, czy zasadne jest ponoszenie urealnionego kosztu wykonywania tej usługi – kończy menedżer gdańskiego portu.