Hakerzy w natarciu

British Ports Association i brytyjska firma Astaara zajmująca się zarządzaniem ryzykiem opublikowały nowe badanie na temat fali cyberataków na firmy branży morskiej obserwowanych w ciągu ostatnich 4 miesięcy.

Jako przykład podano atak, do którego doszło w maju br. na systemy komputerowe w irańskim porcie Shahid Rajaee w Bandar Abbas. Spowodował poważne zakłócenia operacyjne. Astaara uważa, że był to bezpośredni odwet za nieudany irański cyberatak na izraelskie wodociągi w kwietniu. Iran zaprzeczył udziałowi w tym incydencie, z kolei urzędnicy USA potwierdzili, że siły izraelskie go zorganizowały.

Chociaż, jak podkreślają analitycy, ataki sponsorowane przez państwo są znacznie rzadsze niż cyberincydenty, za którymi stoją grupy przestępcze. Tak czy inaczej kwestia bezpieczeństwa danych staje się coraz bardziej istotna. Szczególnie gdy w czasie pandemii koronawirusa pojawiła się konieczność pracy zdalnej oraz wykonywanie za jej pośrednictwem takich operacji jak zarządzanie flotą czy inspekcje statków. I właśnie zdalna praca została zidentyfikowana jako główne zagrożenie dla cyberbezpieczeństwa, bowiem pole do potencjalnego ataku zostało poszerzone. I hakerzy są tego w pełni świadomi.

Według Astaary sposobem na walkę z takimi zagrożeniami jest zachowanie podstawowych zasad cyberbezpieczeństwa i odpowiednie inwestycje w tym zakresie. Obecnie cyberprzestępcy zarabiają ok. 2 trylionów USD rocznie. Dla porównania – firmy i osoby prywatne na ochronę systemów wydają łącznie 150 mld USD rocznie.