Kolejowa wymiana handlowa

– Pandemia mocno dała się we znaki gospodarce i spowodowała zaburzenia globalnych łańcuchów dostaw. Przykładem może być dwukrotnie większa liczba anulowanych zawinięć statków z Dalekiego Wschodu na skutek wydłużonego przestoju fabryk w Chinach oraz ograniczenia w operacjach lotniczych. W tej sytuacji firmy, którym zaczęło brakować komponentów do produkcji, dla zachowania ciągłości dostaw i przyspieszenia transportu z Chin decydowały się na zmiany ciągów ładunkowych i przeniesienie transportu na kolej – podkreśla Karolina Wlazło, dyrektor ds. dyrektor ds. kluczowych klientów/projektów Loconi Intermodal SA.

W efekcie w II kwartale br. Nowy Jedwabny Szlak przeżywał dynamiczny wzrost, a od czerwca liczba pociągów na tej trasie wzrosła prawie dwukrotnie w stosunku do 2019 r. W czerwcu br. odnotowano rekordową liczbę 1033 pociągów, które dotarły z Chin do Europy. W związku z tym pojawiły się zatory związane z brakiem przepustowości w terminalach przygranicznych i w efekcie kongestią na granicy Chin i Kazachstanu czy Polski i Białorusi, a także wydłużenie terminu dostaw.

Ale co ciekawe, z Europy do Chin, w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku, przejechało tylko 100 pociągów mniej. Oznacza to, że kraje europejskie coraz mocniej stawiają na eksport do Azji, podczas gdy jeszcze kilka lat temu ładunki szły de facto tylko w jednym kierunku. Poza tym w związku z pandemią wartość importu z Chin do UE spadła o 11,4%, zaś eksportu tylko o 0,7%.

Dane te pokazują, jak duże znaczenie w szczycie pandemii odegrała kolej, która stała się alternatywą przede wszystkim dla przewozów drogowych i lotniczych, a gdy w grę wchodził czas, także dla morskich. Tomasz Nguyen-Xuan, branch manager CIL Freight Poland, zwraca uwagę, że Wuhan to 5. największy terminal kolejowy w Chinach. W momencie, kiedy miasto i cała okolica zostały zablokowane, łącznie z drogami, a kierowcy trafili na kwarantannę, sytuację ratowały koleje, działając m.in. w systemie kolej+kolej, w którym dowozy na tzw. ostatniej mili realizowane były także pociągami małych, lokalnych przewoźników. Działania te ratowały transport ładunków w ramach dotychczasowych łańcuchów dostaw.

Zdaniem Zbigniewa Gryglasa, wiceministra aktywów państwowych, z pandemii można wyciągnąć więc dwa zasadnicze wnioski. Po pierwsze: nie jest możliwe ulokowanie całej produkcji w jednym miejscu globu, w Azji. Oznacza to konieczność relokacji części zdolności produkcyjnych do Europy, co stwarza szansę dla Polski. Po drugie zaś kapitał ma narodowość, co pokazał sam początek pandemii, kiedy to najszybciej zareagowały i wyszły z pomocą firmy lokalne, z kapitałem miejscowym, bądź działające na miejscu (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 17/2020).