Żegluga mówi „nie”

Międzynarodowe stowarzyszenie żeglugowe BIMCO wyraziło zaniepokojenie decyzją o włączeniu przemysłu żeglugowego do unijnego systemu handlu emisjami (ETS). Zdaniem jego przedstawicieli posunięcie to „zahamuje globalne działania na rzecz redukcji emisji CO2”.
We wrześniu Parlament Europejski postanowił włączyć emisje gazów cieplarnianych ze statków powyżej 5000 t brutto do systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS) począwszy od 2022 r. To część działań Unii Europejskiej mających na celu zmniejszenie średniej rocznej emisji CO2 ze statków o ponad 40% do 2030 r. Pomysł włączenia żeglugi do systemu limitowania i handlu CO2, który obejmuje inne europejskie gałęzie przemysłu, spotkał się z szeroką krytyką wielu organizacji z branży żeglugowej. Jeśli UE wdroży regionalny ETS, istnieje ryzyko, że transport morski zostanie dotknięty wieloma systemami handlu emisjami, co znacznie utrudni działania na rzecz ograniczenia emisji. Zamiast tego BIMCO wzywa UE do współpracy ze społecznością międzynarodową w ramach Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO) w celu wypracowania globalnych rozwiązań w tym zakresie.

Organizacja uważa, że narzucone w ten sposób wymogi spotkają się z ​​ostrym sprzeciwem państw spoza UE. Jako przykład wskazano podejmowane przez UE próby jednostronnego egzekwowania swojego ETS w stosunku do linii lotniczych latających do lub z państw UE, co spotkało się ze zdecydowanym sprzeciwem takich krajów jak Chiny, Indie i USA.

– Biorąc pod uwagę międzynarodowy klimat polityczny w 2020 r., o wiele bardziej prawdopodobne jest, że unijny pomysł na ETS spotka się z odwetem ze strony międzynarodowych partnerów handlowych – mówi David Loosley, sekretarz generalny BIMCO.
Podobnie jak wiele innych organizacji morskich BIMCO uważa ponadto, że ​​inicjatywa UE może również „negatywnie wpłynąć na dobrą współpracę między państwami członkowskimi IMO”, zmniejszając prawdopodobieństwo ustalenia globalnych rozwiązań na rzecz ograniczenia emisji, które miałby znacznie silniejszy skutek.