Od słów do czynów

– Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej i Polskie Towarzystwo Morskiej Energetyki Wiatrowej domagają się jak najszybszego podpisania ustawy offshore, ponieważ wszyscy mają nadzieję, że da ona zielone światło dla bardziej intensywnych działań. Ustawa ta określi moc pierwszej fazy budowy polskich farm wiatrowych na morzu na poziomie 5,9 GW – stwierdza Michał Śmigielski, prezes Morskiej Agencji Gdynia, spółki specjalizującej się w obsłudze elementów do budowy morskich farm wiatrowych.

Spore nadzieje z powstaniem pierwszych polskich morskich elektrowni wiatrowych na Bałtyku wiąże Port Gdynia, który mógłby zostać portem instalacyjnym. Od 12 lat MAG przeładowuje tam elementy lądowych farm wiatrowych. Robi to w oparciu o terminale kontenerowe BCT i GCT, które mają najlepsze nośności placów składowych. Natomiast 2 lata temu spółka zainicjowała działania na rzecz przygotowania gdyńskiego portu do obsługi budowy morskich elektrowni.

– Współpracujemy w tym zakresie z Zarządem Morskiego Portu Gdynia, ale mimo to wciąż jeszcze jesteśmy na etapie teoretycznych koncepcji, np. w kwestii najlepszej lokalizacji obszarów do obsługi elementów farm. Początkowo były brane pod uwagę terminale kontenerowe, później pojawiła się koncepcja przejęcia terenów PGZ Stoczni Wojennej, ale moim zdaniem jedynym możliwym scenariuszem na teraz, aby w 2024 r. czy 2025 r. budować farmy wiatrowe z Gdyni, jest nabrzeże Bułgarskie, place składowe za Estakadą Kwiatkowskiego, tereny obecnego terminalu promowego oraz częściowo wynajęte tereny od terminali BCT i GCT – dodaje prezes Śmigielski.

Obecnie wszyscy zainteresowani czekają na ekspertyzę dna w basenie VIII oraz ekspertyzę nabrzeża Bułgarskiego. Mają one wykazać, czy statek instalacyjny typu jack-up, który przypłynie po elementy morskich farm, będzie mógł „stanąć na swoich nogach” na końcu kanału portowego i czy nabrzeże będzie zdatne do obsługi tak dużych i ciężkich elementów, które będą wykorzystywane przy budowie polskich elektrowni. Dokument ma być gotowy do końca 2020 r.

Jeśli jednak wynik będzie negatywny, to niezbędne będzie znalezienie innej lokalizacji. W grę wchodzi np. terminal DCT w Gdańsku, a raczej jego planowana część T3. Tam mogłaby znaleźć się tymczasowa baza. Docelowa jednak mogłaby powstać w porcie zewnętrznym w Gdyni, gdzie, na jego końcu, mógłby działać terminal offshore wind, obsługujący również wszelkiego rodzaju ładunki project cargo, sztuki ciężkie i ponadgabarytowe (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 21/2020).