Dla kogo port instalacyjny?

Jeszcze do niedawna sprawa portu instalacyjnego, który weźmie udział w budowie polskich elektrowni wiatrowych na Morzu Bałtyckim, wydawała się jasna. Najbardziej zainteresowany udziałem w tym projekce był Port Gdynia, który 1 lipca br. podpisał w Ministerstwie Klimatu list intencyjny dotyczący powstania na jego terenach hubu offshore wind. Szczególnie że w rodzimej tzw. ustawie offshore znalazł się zapis, że wskazane jest, aby taki port powstał w Polsce. I można odnieść wrażenie, że od tego momentu wszystko zaczęło się komplikować.

Zielone światło dla bardziej intensywnych działań w tym zakresie zapewnić ma wpomniana ustawa offshore, która została już przyjęta przez sejm. A kwestia portu instalacyjnego nabiera coraz większego znaczenia, ponieważ inwestorzy, którzy przy budowie morskich elektrowni chcą skorzystać z systemu wsparcia w formie pomocy publicznej dozwolonej przez Unię Europejską (dyrektywa RED II), muszą zgłosić to najpóźniej do końca marca br. Urzędowi Regulacji Energetyki i przedstawić plan łańcucha dostaw dla swoich projektów, czyli de facto obejmujący także obsługujący to przedsięwzięcie port.

Pomysł stworzenia w Gdyni portu instalacyjnego zrodził się z tego, że Morska Agencja Gdynia od 12 lat przeładowuje tu elementy lądowych farm wiatrowych. Obecnie robi to w oparciu o terminale kontenerowe BCT i GCT, które mają najlepsze nośności placów składowych. Natomiast od 2 lat inicjuje różnego rodzaju analizy związane z przygotowaniem gdyńskiego portu do obsługi budowy morskich elektrowni.

Docelowo bowiem terminale kontenerowe nie są zainteresowane zastępowaniem przeładunku kontenerów przeładunkiem turbin wiatrowych i rezygnacją ze swojego głównego źródła dochodu. Stąd niezbędne są inwestycje w nowe place składowe, które mają znaleźć się w sąsiedztwie nabrzeży mających pełnić kluczową rolę w obsłudze logistycznej kilkuset elementów wież wiatrowych w jednym czasie. A czas ucieka.

Może się więc okazać, że jedynym portem instalacyjnym, który jest w stanie spełnić oczekiwania naszych inwestorów, będzie duńskie Rønne na Bornholmie. Ma 15 ha placów składowych, mocne nabrzeże i jest przeznaczone do obsługi takich projektów (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 01/2021).