Szansa dla polskich stoczni

– COVID-19 dosłownie znokautował Europę. Branże, w których kraje członkowskie Unii Europejskiej były silne, czyli statki pasażerskie, wycieczkowce i jednostki offshore – skomplikowane technicznie, o dużej wartości dodanej – zostały najbardziej dotknięte spadkiem, a nawet kompletnym zanikiem zamówień. Polska, będąca integralną częścią europejskiego łańcucha dostaw, także nie uniknęła tego tąpnięcia. Jego efekt w pełnym wymiarze dotrze do nas w tym roku. Jeżeli bowiem spojrzy się na strukturę polskiego przemysłu okrętowego, to widać, że w dużej mierze jesteśmy istotnym kooperantem europejskiego przemysłu okrętowego: producentem częściowo wyposażonych kadłubów, wyposażenia okrętowego, w Polsce znajdują się liczne biura projektowe, firmy świadczące usługi wyposażeniowe i serwisowe. Nadchodzą naprawdę trudne czasy – uważa Ireneusz Karaśkiewicz, dyrektor biura Związku Pracodawców Forum Okrętowe.

Do czasu wybuchu pandemii COVID-19 sytuacja na świecie, a szczególnie w Europie, w przemyśle okrętowym nie była najgorsza. Daleko było do koniunktury, z jaką mieliśmy do czynienia przed 2008 r., ale w Europie sytuacja była w miarę stabilna. Nasz kontynent znalazł dla siebie lukratywną niszę w postaci produkcji statków wycieczkowych i promów pasażerskich, które to sektory miały okres dobrej koniunktury, by nie powiedzieć boomu. Dużo trudniej było w branży offshore, produkcji jednostek rybackich, holowników, pogłębiarek, ale i tutaj też istniał stabilny popyt na niższym poziomie. Jednak pandemia znacznie skomplikowała sytuację.

Dlatego w maju ub.r. Komisja Europejska przygotowała pakiet działań służących odbudowie gospodarek europejskich dotkniętych kryzysem związanym z wpływem pandemii COVID-19. Jednym z nich jest Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększenia Odporności (Recovery and Resilience Facility, RRF), w ramach którego potężne środki finansowe mają być alokowane w gospodarkę krajów Unii Europejskiej, by ją ożywić. Poszczególne kraje przygotowują swoje indywidualne krajowe programy odbudowy, które będą wsparte finansowo w postaci dotacji lub niskooprocentowanych kredytó i przedstawiane komisji do zatwierdzenia. Od rządu danego kraju zależy, na co te środki zostaną przeznaczone. Jeżeli zostaną one przeznaczone także na potrzeby przemysłu okrętowego, to czarny scenariusz dla tego sektora nie musi się spełnić. Jeżeli jednak sektor ten zostanie pominięty lub wsparty niewystarczająco – to czeka nas ciężki kryzys.

– Rządy Niemiec, Francji, Włoch, Holandii i krajów skandynawskich, które są liderami europejskiego przemysłu okrętowego, przygotowują programy odbudowy przemysłu okrętowego w oparciu o instrument RRF. Ale nie łudźmy się – robią to to dla swoich rodzimych firm. Dlatego Związek Pracodawców Forum Okrętowe przygotował i przedstawił rządowi Program Odbudowy Przemysłu Stoczniowego w Polsce, mający być częścią przygotowywanego przez Ministerstwo Finansów, Funduszy i Polityki Regionalnej Krajowego Programu Odbudowy. Tak więc wszystko zależy od tego, jak poszczególne kraje rozdysponują środki z instrumentu RRF i czy przeznaczą je w wystarczającej mierze na przemysł okrętowy – dodaje I. Karaśkiewicz (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 02/2021).